10 grudnia 2016

Aleksandra Szymaniak - Slatron. Przeznaczenie





Data wydania: 16.09.2016
Wydawnictwo: Novae Res



Salamina w wieku sześciu lat została adoptowana. Jej pochodzenie owiane jest tajemnicą ̵ nie wiadomo, kim byli jej rodzice ani gdzie się urodziła. 
W dniu szesnastych urodzin okazuje się, że Salamina nie jest zwykłą nastolatką. Posiada niezwykłe moce, które będzie musiała nauczyć się kontrolować. Wszystko wyjaśni się podczas pobytu w szkole dla… postaci nadludzkich.


Nazywam się Aleksandra Szymaniak. Urodziłam się 22 września 2000 roku w Gorzowie Wielkopolskim. Moją największą pasją jest pisanie, aktorstwo oraz taniec. W wolnych chwilach czytam oraz oglądam seriale amerykańskie. Książkę „Slatron. Przeznaczenie” tworzyłam półtora roku. Piszę także krótkie opowiadania, aby ćwiczyć i rozwijać umiejętności. Mam nadzieję, że moje „pióro” przypadnie Wam do gustu.




Czytelnictwo nie zna granicy wieku, czytać może każdy, od małego dziecka po starszą osobę, ale to, czym zaskoczyła mnie Aleksandra, jest to, że można napisać całkiem niezłą książkę w wieku lat piętnastu.

Sześcioletnia Salamina zostaje znaleziona na opuszczonej portugalskiej plaży. Nie pamięta, jak ma na imię, skąd pochodzi ani w jaki sposób znalazła się na plaży. Małżeństwo, które ją znalazło, próbuje odnaleźć jej rodzinę, jednak ich wysiłki nie przynoszą skutku, zostają więc prawnymi opiekunami dziewczynki, a za dzień jej urodzin przyjmują datę jej odnalezienia. Przez kolejnych dziesięć lat opiekują się nią, najlepiej jak potrafią, dają jej kochający dom, pełen ciepła i troski. Ich spokojne życie zostaje zachwiane w dniu, w którym Salamina otrzymuje tajemniczy list, informujący o przyjęciu jej do szkoły dla istot nadludzkich. Brzmi znajomo? Od tego momentu rozpoczyna się nowy etap w życiu dziewczyny, która wierzy, że dzięki nowej szkole odnajdzie informacje o swoim pochodzeniu i być może pozna swoich biologicznych rodziców.

Czytając książkę, można odczuć, że jej autorką jest młoda osoba, jednak gdybym nie wiedziała, że Aleksandra pisząc Slatron miała tylko piętnaście lat, sama bym tego nie odgadła. Byłam bardzo ciekawa czy tak młodej dziewczynie udało się napisać książkę, której świat mnie zainteresuje i którą będę mogła polecić innym. Ciekawi czy książka młodziutkiej Aleksandry przypadła mi do gustu?

Początek książki bardzo, ale to bardzo przypominał mi Harry’ego Pottera — młody człowiek wychowujący się bez biologicznych rodziców, szkoła dla nie-ludzi, tajemniczy list informujący o przyjęciu do szkoły. To był moment, w którym chciałam odłożyć książkę, bo przecież to już było. Odetchnęłam na moment i wróciłam do czytania. W dalszych fragmentach książki obyło się bez takich podobieństw do książek o młodym czarodzieju, co przyjęłam z wielką ulgą, bo choć jestem wielką fankom Harry’ego, nie chciałam czytać książki tak podobnej do serii. Autorka za to zaczerpnęła inspirację z jednej z moich ulubionych serii — Lux. Nie- ludzie o cudownych oczach, a także początkowy etap znajomości Salaminy i Damona są bliźniaczo podobne do tych w cyklu Lux. Nie znalazłam więcej nawiązań do innych książek, z czego bardzo się cieszę. Pora teraz na szybkie minusy i plusy książki Slatron. Największym minusem są emocje, a raczej ich brak, wydaje mi się, że autorka tak bardzo skupiła się na skonstruowaniu spójnej fabuły, że gdzieś po drodze zgubiła to, co w książkach najważniejsze. Przez ten brak, postacie wydały mi się płytkie i bez charakteru, a szkoda, bo widać, że Aleksandra miała na nie świetny pomysł. Kolejną sprawą jest nadmiar bezużytecznych i mało istotnych informacji, kto co jadł, w co był ubrany-przeszkadzało mi to w płynnym czytaniu i odbiorze książki. Na koniec moich narzekań okładka-jest śliczna, ale kompletnie nie pasuje do klimatu książki. Teraz pora na plusy a tych wbrew pozorom jest całkiem sporo. Przede wszystkim styl autorki — Aleksandra pisze zdecydowanie bardziej dojrzale, niż można by się było tego spodziewać. Posługuje się językiem wyszukanym, niecodziennym, jednak wie jak go używać, by nie wyszło to sztucznie. Autorka miała świetny pomysł na książkę-pomimo początkowych nawiązań do Harry’ego Pottera czy Lux, znalazła swoje własne rozwinięcie książki. Książka jest spójna, po przebrnięciu przez początek akcja pędzi i nie sposób oderwać się od lektury. Trzymałam kciuki za Salaminę, by odnalazła przyjaciół i miłość, by poznała tajemnicę swojego pochodzenia, cichutko liczyłam na więcej, niż mogłam przeczytać w tej książce, bo urywa się w momencie, w którym świat szkoły Omega wciągnął mnie bez reszty. Na kontynuację musimy jeszcze poczekać, trzymam kciuki za jak najszybsze wydanie.

Pomimo błędów i niedociągnięć książka Slatron. Przeznaczenie przypadła mi do gustu. Aleksandra Szymaniak pokazała, że mając piętnaście lat, można stworzyć książkę, która spodoba się nie tylko nastolatkom, ale także starszym czytelnikom. Pierwszy tom cyklu Slatron jest ciekawą książką, która może uprzyjemnić zimowy wieczór. Lubicie magię, tajemnice i intrygi? Koniecznie przeczytajcie tę książkę i przekonajcie się, że autorka mimo młodego wieku stworzyła ciekawą i wciągającą historię. Bardzo się cieszę, widząc, że młodzi ludzie nie tylko czytają książki, ale także piszą, rozwijając wyobraźnię swoją i czytelników.


Za egzemplarz do recenzji dziękuję autorce oraz Wydawnictwu Novae Res

4 komentarze:

  1. Obawiam się, że książka nie dla mnie, ale gratulacje dla autorki, że w tak młodym wieku udało jej się wydać książkę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Duża pochwała dla autorki, że dała radę napisać książkę w wieku 15 nie poddając się.
    Początek rzeczywiście może być podobny do Pottera; dziecko bez rodziców itp.
    Lecz ja tego nie lubię; tego, że autorzy biorą pomysły od innych autorów.
    Raczej po nią nie sięgnę. :/
    Pozdrawiam!
    http://magia-ksiazek-recenzje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozwijająca się akcja to coś bardzo ważnego, aby zatrzymać przy sobie czytelnika. Już od dłuższego czas zastanawiam się nad tą (nie)zwykłą książką i chyba w końcu się skuszę. Zobaczmy jakie zrobi na mnie wrażenie!
    Pozdrawiam // Książki w Piekle ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. okładka bardzo przyciąga wzrok. jestem zdziwiona młodym wiekiem autorki. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń