23 czerwca 2017

K. C. Hiddenstorm - Po złej stronie lustra || Fragment powieści

Zapraszam do przeczytania fragmentu powieści K. C. Hiddenstorm - Po złej stronie lustra.




Emanująca subtelną nutką paranoi Lisa przytaszczyła torbę potraw zakupionych przez Toma w szczodrej ilości, przezornie zbrojąc się w colę i butelkę piwa, tak by nie trzeba było kursować na dół po raz drugi. Podczas gdy on pałaszował ze smakiem porcję chińszczyzny, ona dłubała bez entuzjazmu w sałatce z kurczakiem, bardziej memłając niż faktycznie jedząc. Zapatrzyła się na ściskany w dłoni srebrny widelczyk, którym ścigała pomidora koktajlowego, dźgając go z zapamiętaniem i pomyślała idiotycznie, że każdy widelec to w zasadzie miniaturowy trójząb wielkiego i groźnego Posejdona. Myśl ta rozbawiła ją do tego stopnia, iż ostatkiem sił stłumiła rodzący się w piersi oszalały chichot.

Wiesz, że tak chichoczą tylko świrusy? Śmiało, ulżyj sobie – prychnął szyderczo jeden z głosów.

Resztki wesołości uleciały z Lisy jak powietrze z dziurawej dętki. Pociągnęła solidny łyk coli i zerknęła na Toma, czując, że jeśli zaraz czegoś nie powie, oszaleje.

Oszalejesz tak czy inaczej – syknął lodowaty głos. – Dobrze o tym wiesz.

- Kiedy właściwie wracamy dokończyć zdjęcia do Planu Działania? – spytała nienaturalnie radosnym głosem.

Tom zamrugał i spojrzał na Lisę niespokojnie. Jego twarz ściągnęła się, na czoło wystąpiła pionowa zmarszczka. Przeczesał włosy palcami, a gest ten – jeszcze bardziej niż mina – zdradzał jego zakłopotanie.

- Mała – zaczął ostrożnie. – Zdjęcia do Planu Działania już się skończyły, nie pamiętasz? Jack omal nie popłakał ze szczęścia, gdy padł ostatni klaps. – Widząc konsternację na twarzy Lisy, odłożył pudełko chińszczyzny, ujął ją za rękę i dodał: – Potem razem dzwoniliśmy do Ann, żeby powiedzieć jej, że w sobotę za tydzień odbędzie się przedpremierowy pokaz filmu, tego też nie pamiętasz?

Lisa poczuła się tak, jak gdyby ktoś zdzielił ją pustakiem w tył głowy.Oto kolejne utracone wspomnienie, kolejny zagubiony w czasie moment – pomyślała z przestrachem. Serce zapiekło ją i puściło się dzikim cwałem niby stado koni powożonych przez obłąkanego woźnicę. W gardle wyrosła jej mdląca gula, która powiększała się z każdą sekundą; Lisa miała wrażenie, że zaraz się udusi.

- Och, racja – powiedziała zdławionym głosem. – Przez nadmiar wrażeń wszystko mi się miesza. Mówi się, że miłość jest jak narkotyk i, jak widać, jest to szczera prawda – dodała, zmuszając się do uśmiechu.

Brawo, dziewczyno – odezwał się znienawidzony Głosik. – Miłość jak narkotyk, pięknie zagrane. Po minie twojego chłoptasia widać, że to kupił, ale my wiemy, że jest z tobą coraz gorzej, prawda? Dziury w pamięci są coraz dłuższe, coraz więcej faktów ulatuje z rozprutego worka, jakim jest twoja schorowana główka, nie udawaj, że tego nie widzisz. Może i jesteś sprytna, jednakże nie uda ci się bajerować ludzi w nieskończoność. Myślisz, że słodki Tom zostanie z tobą, gdy wyjdzie na jaw, iż jesteś szalona jak Kapelusznik? Wydaje ci się, że nie ucierpi na tym twoja kariera? Cóż, zasadniczo nie ma to już znaczenia, bo tak czy siak stracisz wszystko, absolutnie wszystko, chyba zdajesz sobie z tego sprawę?

O nikczemnym Głosiku można było powiedzieć wiele złego, lecz jedno trzeba mu było oddać – choć często dramatyzował, to jednak nigdy nie kłamał.

A Lisa doskonale o tym wiedziała.




Autorem tego fantastycznego obrazu jest Prison Art oraz Joa Baran i Maciek! Zachęcam do zajrzenia na ich stronę.

Przypominam, że ''Po złej stronie lustra'' możecie zamawiać na stronie ebookowo.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz