25 kwietnia 2017

K. C. Hiddenstorm - Władczyni mroku


Data wydania: 23.06.2016
Wydawnictwo: e-bookowo.pl


Megan Rivers jest do bólu przeciętną mieszkanką San Francisco; jedyną rzeczą wyróżniającą ją z tłumu jest jej niesamowity tatuaż. Prowadzi zwyczajne, wręcz nudne życie, jednak wszystko zmienia się w dniu, w którym oblewa swojego szefa kawą w cokolwiek paranormalnych okolicznościach zmienioną we wrzątek, w konsekwencji czego zostaje zwolniona. Kolejne tygodnie obfitują w coraz więcej niedających się racjonalnie wytłumaczyć incydentów; ludzie z jej otoczenia zaczynają umierać, a ona zaczyna przejawiać bardzo niepokojące zdolności... Gdzieś ponad tym wszystkim majaczą tajemnicze pożary dotykające kościoły na całym świecie oraz wielka zdrada, jaka dokonała się dawno temu. W Megan zaczynają rodzić się pewne przerażające podejrzenia, lecz bagatelizuje je z chwalebnym wręcz uporem... do czasu aż zostaje przyjęta do pracy u enigmatycznego Nicholasa Marlowe'a, który okazuje się być samym Księciem Ciemności...



Pora pozbierać przemyślenia i napisać co myślę o książce, która totalnie mnie zachwyciła.

Lilith i Lucyfer... Co tak naprawdę o nich wiemy? I czy wiedząc to, co wiemy, możemy ich oceniać? Przecież nic nie jest takim, jak się wydaje....

Genialny pomysł na książkę! Historia Lilith i Lucyfera przedstawiona w tak nietuzinkowy, wspaniały sposób, zasługuje na Waszą uwagę. Wciąż nie mogę uwierzyć, że postaci negatywne, brutalne, złe wzbudziły we mnie tak pozytywne emocje. Od początku do końca kibicowałam Lilith i Lucyferowi, miałam nadzieję, że uda mi się przezwyciężyć wszystkie przeciwności i ponownie będą razem. Każdy zasługuje na miłość, nawet ktoś tak zły, jak oni.

Nie będę wam opisywać tego, co dzieje się w książce, bo to po prostu trzeba przeczytać. Autorka wymyśliła świetną historię, której motywem przewodnim jest prawdziwa psychologiczna zagadka, która została genialnie poprowadzona. Każdy ze stworzonych przez K.C. Hiddenstorm bohaterów jest wyjątkowy, ma inny charakter, a główni bohaterowie udowadniają, że ci, których uważamy za dobrych, mogą wyrządzić większą krzywdę niż ci, którzy według nas są tymi złymi. Zdrada, intryga, spisek, niebezpieczeństwo, zdrada przyjaciół — to wszystko znajdziecie w tej książce. Autorka zadbała o krwawe i brutalne opisy morderstw, a tych w książce nie brakuje.
W tej książce to Władcy Piekieł są pozytywnymi postaciami tej książki, mimo całego wyrządzonego przez nich zła, czytelnik kibicuje im, z napięciem śledząc akcję. Lilith i Lucyfer są przykładem, że kochać może każdy, a ich miłość silna i dzięki temu uczuciu będą próbować pokonać każdego wroga.

Władczyni mroku to świetna książka. Posiada wszystko, czego czytelnik tylko może zapragnąć, jest intryga, zagadka, morderstwa, zdrada — wszystko. Autorka pokazała, że nawet największy potwór może kochać kogoś tak mocno, że jest gotów dla tej osoby zginąć. Bardzo dziękuję Oli z bloga Stan: Zaczytany za polecenie mnie i mojego bloga autorce. K.C. Hiddenstorm dziękuję za wielką gamę emocji oraz oczywiście za e-booka do recenzji. Kto nie czytał, niech szybko klika w stronę e-bookowo.pl i kupuje swój egzemplarz.

24 kwietnia 2017

Jennifer L. Armentrout - Co przyniesie wieczność


Data wydania: 11.04.2017
Wydawnictwo Filia

Dla niektórych cisza jest bronią, ale Mallory „Myszce” Dodge służy ona jako pancerz ochronny. W dzieciństwie nauczyła się, że lepiej jest zachować milczenie. I choć minęły już cztery lata od kiedy jej koszmar się skończył, dziewczyna zaczyna się martwić, że strach będzie ją paraliżował do końca życia.
Teraz, po latach indywidualnego nauczania pod troskliwym okiem przybranych rodziców, Mallory musi się zmierzyć z nowym wyzwaniem – ostatnią klasą w publicznej szkole średniej. Żaden ze scenariuszy, które sobie stworzyła, nie zakładał, że pierwszego dnia nauki wpadnie na Ridera Starka, niewidzianego od lat przyjaciela i opiekuna.
Dziewczyna uświadamia sobie, że ich więź przetrwała. Okazuje się jednak, że nie tylko Mallory zmaga się z demonami przeszłości. Widząc, że życie wymyka się Riderowi spod kontroli, staje ona w obliczu wyboru pomiędzy dalszym milczeniem, a walką o kogoś, kogo kocha, o życie, jakiego pragnie, i prawdę, która musi zostać ujawniona.





Mallory i Ryder mieli nieszczęście wychowywać się w rodzinie zastępczej, takiej, do której dzieci nigdy nie powinny trafić. Jednak przetrwali to. Ryder dbał o bezpieczeństwo Mallory najlepiej jak umiał, ściągał gniew przybranego ojca na siebie, byleby ona była bezpieczna. Pewnego dnia w wyniku nieszczęśliwego wypadku zostają rozdzieleni i przez cztery lata nie mają ze sobą kontaktu. Te lata były dla Mallory walką z przeszłością, z nowymi rodzicami u boku próbowała zapomnieć o wydarzeniach z zastępczego domu i stanąć na nogi. Przez te lata uczyła się w domu, nie czując się na siłach, by nawiązać kontakty z rówieśnikami. Po czterech ciężkich latach postanawia pójść do normalnej szkoły. Niespodziewała się, że pierwszego dnia spotka Rydera, jedyną osobę, która troszczyła się o nią w dzieciństwie. Dziewczyna zastanawia się, jak wygląda teraz jego życie i czy poradził sobie z wydarzeniami z przeszłości. Prawda okaże się jednocześnie druzgocąca, jak i wyzwalająca.




Kolejna świetna książka tej autorki, a wiem, co mówię, bo przeczytałam wszystkie jak dotąd wydane jej książki. Tematyka poruszana w ''Co przyniesie wieczność'' pojawiała się w wielu innych książkach, jednak czytając historię Mallory i Rydera nie czułam, jakbym znała tę historię, nie miałam ochoty powiedzieć ''ale to już było''.
Jak już mogliście zauważyć, głównymi bohaterami są Mallory i Ryder, ale pozostałe postaci również są warte uwagi. Mallory w dzieciństwie przeżyła koszmar, ze skutkami, którego ciągle się zmaga. Nieśmiałość, problemy z wyrażeniem słowami, tego, co kotłuje jej się w głowie, ucieczka w głąb siebie przed rzeczywistością to tylko wierzchołek góry jej problemów. Dzięki Rosie i Carlowi ma kochający dom i wsparcie w walce z przeszłością.
Ryder na pierwszy rzut oka wydaje się silny i zdawać by się mogło, że przeszłość nie odcisnęła na nim piętna, ale pozory mylą. Tym razem to Mallory jest tą, która musi być silną, by pomóc Ryderowi wyjść z jego problemów.
Ta dwójka przechodzi długą i trudną drogę — oboje ewoluują, stając się prawdziwymi wersjami siebie. Powoli odkrywając prawdę o sobie, zostawiają przeszłość w tyle, starając się, by przyszłość była miejscem bezpiecznym i pełnym miłości.



''Co przyniesie wieczność'' to książka pełna emocji, cierpienia i miłości. To historia opisująca ciężką drogę do uzdrowienia, zabicia demonów przeszłości i rozpoczęcia życia na nowo. Radość, smutek, miłość, żal, dobro i zło, to wszystko znajdziecie w tej książce, a autorka pokazuje, że wszyscy i wszystko, co nas otacza, kształtuje nas na ludzi, jakimi jesteśmy. Cudowni bohaterowie, historia trudnego dzieciństwa i drogi do lepszej przyszłości — Jennifer L. Armentrout po raz kolejny pokazała, że potrafi stworzyć świetną, emocjonalną powieść, a ''Co przyniesie wieczność'' to książka, którą musicie przeczytać.

23 kwietnia 2017

Wywiad z Melissą Darwood




Melissa Darwood na swojej stronie pisze o sobie tak: 

Piszę książki dla siebie i dla wszystkich kobiet, które bez względu na wiek czują się młodo, poszukują w literaturze romantycznych uniesień, dreszczyku emocji i elementów nadprzyrodzonych. 
Przybrany pseudonim pozwala mi zatrzeć doszczętnie granicę między rzeczywistością a fikcją literacką. Gdy piszę zatracam się całkowicie w nierzeczywistym świecie swoich bohaterów. Przeżywam z nimi radości, namiętności, ale też smutki i rozczarowania. Dzięki nim żyję podwójnie. 
Kocham przyrodę. Wychowałam się wśród rozległych lasów, które mają w sobie tajemniczą mroczność, czar, nieograniczone pokłady magii i energii. 



Melissa Darwood to autorka powieści, które w 100% trafiły w mój gust. Jednak mam wrażenie, że Polacy nie odkryli jeszcze jej talentu, mam nadzieję, że szybko się to zmieni i zarówno o autorce jak o jej książkach zrobi się głośno. Dziś autorka zgodziła się odpowiedzieć na kilka moich pytań. Jesteście ciekawi? Zapraszam!



Co było dla Ciebie impulsem do tego, by zacząć pisać? Co Cię zmotywowało do tej, nie ukrywajmy, trudnej pracy?

Pisanie niejako zadziało się samoistnie. Prowadziłam pamiętnik, w który w pewnym momencie wkradła się fantazja. Tak zaczęła rodzić się fabuła, która stała się zaczątkiem powieści „Larista”. 


Pryncypium, Larista, Luonto... Oryginalne tytuły. Dlaczego akurat takie? Co dla Ciebie oznaczają?

To słowa klucze, które określają najlepiej daną powieść. Larista to skrót od istotnego dla fabuły wyrażenia; Pryncypium to jeden z najważniejszych elementów fabuły, który warunkuje postępowanie głównego bohatera; Luonto to nazwa krainy, która w bezpośrednim tłumaczeniu z języka fińskiego oznacza naturę. A Matka Natura jest kluczową postacią tej powieści. 
Możliwe, że jeszcze w 2017 roku, nakładem Wydawnictwa Filia, ukaże się „Tryjon”. Jest to powieść, której akcja toczy się w miejscu Tryjon, gdzie czas mierzy się oddechami, gdzie występują trzy wyspy, trzy półsłońca i trzy księżyce. To miejsce, do którego po śmierci trafia główna bohaterka cierpiąca na osobowość wieloraką. 
Aktualnie kończę kolejną powieść, której tytuł to „Guerra” (w wielu językach słowo to oznacza wojnę) . I w tym przypadku jest to również nazwa uniwersum, w którym toczy się główna akcja powieści.     


Bardzo ciekawi mnie wybór Twojego pseudonimu. Dlaczego padło na Melissę Darwood?

Mam słabość do angielskobrzmiących nazwisk, zapewne za sprawą wielu brytyjskich filmów i seriali, które uwielbiam. W momencie gdy postanowiłam, że będę wydawać swoją pierwszą książkę pod pseudonimem wiedziałam, że będzie to brytyjskie nazwisko, które w jakimś stopniu będzie mnie określać. Moje imię zaczyna się od sylaby Dar. Uwielbiam drewno, las, stąd wood. W połączeniu wyszło Darwood. Co do imienia Melissa to ubóstwiam wieczorami zasiąść z kubkiem gorącego naparu rumianku z melisą i poczytać wciągającą książkę. Przenoszę się wtedy do nierealnego świata, w którym żyję życiem bohaterów, utożsamiam się z nimi, staję się częścią nich. Zapach i smak melisy za każdym razem kojarzy mi się z tymi chwilami, z magicznym światem książek. Chyba dlatego zdecydowałam się przybrać to ziołowe imię.  


Czy Twoja rodzina wie, że piszesz? Jeśli tak, to czytają Twoje powieści i wspierają Cię w całym procesie?

Moja rodzina wie, że piszę książki i wspiera mnie od samego początku. Niektórzy czekają niecierpliwie na każdą nową powieść, a niektórzy nie przeczytali jeszcze żadnej. Myślę, że to kwestia gustu czytelniczego. 


Trzy powieści, trzy różne wydawnictwa. Dlaczego podjęłaś taką decyzję?

Złożyło się na to wiele czynników m.in. stopień zainteresowania danego wydawnictwa moją powieścią, jego plan wydawniczy, renoma na rynku, czy warunki współpracy. 


W swoich książkach poruszasz tematy ważne dla ludzi, muszę przyznać, że przemycasz je w świetny sposób. W książce ''Larista'' poruszasz temat Kościoła, czy Twoja prywatna opinia jest zgodna z tym, co napisałaś w książce?
''Kościół to księża. Księża to ludzie''.
A ludzie popełniają błędy i są interesowni. Naprawdę tak uważasz?

Księża, politycy, aktorzy… Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi, popełniamy błędy, bywamy interesowni, zapatrzeni w siebie, obłudni, ale jesteśmy również dobrzy, skorzy do poświęceń, empatyczni i pomocni. Kościół tworzą ludzie, będzie więc on posiadał takie cechy jakie posiadają ludzie, którzy go reprezentują.     

''Larista'' wywarła na mnie wielkie wrażenie. Kiedy możemy spodziewać się kontynuacji? O kim będzie opowiadać?

Powieść, którą aktualnie kończę pt.: „Guerra” będzie niejako nawiązywać do postaci i uniwersum Tentatorów, których przedsmak mieliśmy w „Lariście”. Jednakże ktoś, kto nie czytał „Laristy” spokojnie odnajdzie się w tej powieści. Będzie to bowiem zupełnie inna, nowa historia, której główną bohaterką jest Zuzka. W wyniku tragedii, która ją dotknęła decyduje się ona postawić wszystko na jedną kartę i wyruszyć do świata Guerry, by odszukać ukochaną osobę. 
Gdy tylko będę widziała coś więcej w sprawie wydania tej powieści, na pewno dam znać na swojej stronie. 


Lektura ''Luonto'' wciąż przede mną, ale wiem, że poruszasz tam temat wyniszczania naszej planety. Mam wrażenie, że to Twój apel do nas, ludzi, byśmy się obudzili i zaczęli szanować nasz dom, zgadza się?

Poprzez „Luonto” zamierzałam przekazać to, co tak naprawdę każdy z nas doskonale wie: nie jesteśmy przyjaznymi mieszkańcami planety Ziemia i prędzej czy później spotka nas za to kara. Jeśli moja powieść poruszy czytelników i sprawi, że zastanowią się dłużej nad naszym postępowaniem względem natury, to będę z tego powodu bardzo szczęśliwa.  


Kim prywatnie jest Melissa Darwood?

Mamą wspaniałego synka, żoną kochanego męża i córką oddanych rodziców. Osobą, która zawsze poszukiwała wymarzonego miejsca do życia i pracy. Wygląda na to, że w końcu je znalazła i zamierza się nim jak najdłużej cieszyć.


Czy istnieje według Ciebie złota rada dla osób pragnących zadebiutować na polskim rynku wydawniczym?

Nie odpuszczać, nie zniechęcać się, doskonalić warsztat, często pisać i dużo czytać. I jeszcze raz nie odpuszczać.  


Bardzo dziękuję za udzielenie wywiadu.




Jeśli jeszcze nie znacie książek autorki, to gorąco Wam je polecam! To idealna mieszanka powieści fantastycznych z subtelnym romansem. Pod tym linkiem znajdziecie fanpage autorki --> klik.

22 kwietnia 2017

Wyniki konkursu - Papierowy księżyc



Dziękuję wszystkim za udział w konkursie! Niestety zwycięzca może być tylko jeden....


Papierowy księżyc z kompletem zakładek trafia do: 


Gab riela!

Gratuluję i poproszę dane do wysyłki na maila ewelinanawara1991@gmail.com
Na wiadomość czekam trzy dni, po tym czasie nagroda przepada.

21 kwietnia 2017

Finał Book Tour - Na szczycie. Gra o miłość



Kolejny Book Tour po wyspach dobiegł końca, książka zmierza do autorki a was zapraszam do przeczytania pamiątkowych wpisów. 




Najdłuższa opinia z jaką się spotkałam podczas organizowania akcji Wędrującej książki!






Karolina Cielas - Amulet. Łowcy potworów


Data wydania: 2015
Wydawnictwo: Novae Res


To miały być przeciętne wakacje, wręcz przeraźliwie nudne, bo skręcona kostka unieruchomiła Rose w domu na kilka tygodni. Jednak nic nie będzie już zwyczajne, odkąd Rose odkryła, że jest nastoletnim magiem. Wraz z początkiem nowego roku szkolnego musi podjąć magiczną edukację w Velrisie.
Tymczasem dla magów nastają trudne czasy. Demony stają się coraz bardziej niebezpieczne i żądne krwi, a interesują się szczególnie pewną nastolatką… Czy Łowcy Potworów zapanują nad nimi? Czy przywrócą ład w Velrisie? I co z tym ma wspólnego maleńki pierścionek, który Rose nosi na palcu?



Genialny pomysł na książkę!
Podczas spaceru po lesie Rose wydawało się, że zobaczyła coś dziwnego, magicznego. Spanikowana i wystraszona skręciła kostkę, nie mogła sama wrócić do domu, przerażona czekała na ratunek. Z pomocą dziewczynie przyszedł Ryan, syn znajomego jej taty. Od wypadku w lesie przydarzały jej się dziwne rzeczy, początkowo nikomu o nich nie mówiła, jednak ostatecznie zwierzyła się Ryanowi. W ten właśnie sposób dziewczyna dowiedziała się, że jest magiem, a był to dopiero początek niezwykłych zdarzeń w jej życiu.

Jak wyżej wspomniałam, autorka miała genialny pomysł na fabułę, widać tu pomysły zaczerpnięte z innych książek, jednak mnie to nie przeszkadzało. Pamiętać należy, że książka została wydana, gdy jej autorka miała tylko 15 lat. Fajnie zarysowane postaci, choć ich charaktery były odrobinę dziecinne i zachowywały się niedojrzale, zdecydowanie brakło tu dopracowania szczegółów. Za to opis Placu Głównego oraz opisy demonów są naprawdę świetne, bardzo plastyczne, z łatwością mogłam sobie je wyobrazić. Bardzo spodobała mi się wzmianka o ogrodzie ukrytym w parku w Akademii Magii. Zakończenie potraktowane według mnie zostało odrobinę ''po łebkach'', brakło mi tutaj rozwinięcia wydarzeń które miały miejsce, ale przede wszystkim brakło mi w nim emocji, Myślę, że gdyby autorka poczekała z wydaniem książki 2-3 lata, dopracowała szczegóły i poddała redakcji, to ta książka osiągnęłaby sukces, bo ma duży potencjał. Jestem ciekawa kontynuacji, z przyjemnością przeczytam drugą część tej serii.

''Amulet. Łowcy potworów'' to książka, która ma duży potencjał, który nie został w pełni wykorzystany. Magia, potwory i chłopak, który odgrywa rolę rycerza ratującego damę z opresji, przypadną do gustu młodszym czytelniczkom. Książka napisana jest prostym, ale barwnym językiem, dzięki czemu czyta się ją błyskawicznie. ''Amulet. Łowcy potworów'' to ciekawa propozycja dla nastoletnich fanów powieści fantastycznych, którą przeczytałam z przyjemnością.



Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Novae Res.



20 kwietnia 2017

Ohana - Nadzwyczajni. Sekretny Świat


Data wydania: 21.10.2016
Wydawnictwo Novae Res


Effie, nastolatka z Nowego Jorku, przeprowadza się wraz z mamą i starszym bratem do niewielkiego miasta w Australii. Poznaje Phoebe, dziewczynę o fioletowych włosach, która zabiera ją na imprezę. Tam prosi ją do tańca przystojny kolega z klasy. Zaczyna między nimi iskrzyć. Tymczasem w mieście grasuje morderca, wycinający na ciele swoich ofiar tajemniczy wzór. Okazuje się, że Effie jest jednym z jego celów. Ma jednak szczęście, ponieważ w jej klasie uczą się Nadzwyczajni…



Długo zastanawiałam się co napisać o tej książce, niby wypunktowałam sobie jej plusy i minusy, zaznaczyłam cytaty, które chciałam umieścić we wpisie, ale ile razy siadałam do laptopa, w głowie miałam czarną dziurę. Musicie mi więc wybaczyć, że ten wpis będzie krótszy niż zazwyczaj.


''Strach nie jest żałosny (...) 
Strach to bardzo smutne uczucie, 
szczególnie gdy mamy z nim 
do czynienia w samotności''.


Na plus w tej książce jest pomysł na fabułę, choć widać tu inspiracje z popularnych książek młodzieżowych, przeważa tu pomysł samej autorki. Kolejnym mocnym elementem jest budowanie napięcia, autorka stopniowo zdradza tajemnice z życia Nadzwyczajnych, a zagadkowe morderstwa nie są łatwe do rozwiązania. Intrygi i tajemnice przewijają się przez całą książkę, nie kończą się wraz z ostatnią stroną, pozostawiając czytelnika w zawieszeniu, chciałabym przeczytać już kontynuację tej historii. Postaci są dosyć ciekawe, choć słabo opisane, brakło mi czegoś więcej, bym mogła zapałać sympatią do którejś z nich, a Effie momentami była niezwykle irytująca. Żałuję również, że autorka nie rozwinęła kwestii przeszłości Effie, bo zadziałałoby to na korzyść książki. Byłam zaskoczona pomysłem, jaki autorka miała na moce Nadzwyczajnych, to, w jakich okolicznościach je otrzymywali i dlaczego taka zdolność, a nie inną.

''Świat Nadzwyczajnych składa się z cierpienia. 
Im dłużej znajdujesz się w tamtej rzeczywistości, 
tym bardziej cierpisz''.

''Nadzwyczajni. Sekretny świat'' to dopracowana i ciekawa książka fantasy dla młodzieży. Autorka stworzyła tajemniczy świat, z ludźmi, którzy zyskali zdolności, nad którymi muszą uczyć się panować. Książkę czyta się bardzo przyjemnie i szybko, a zakończenie sprawia, że chciałoby się już przeczytać kolejną część tej serii. Jeśli jeszcze nie zdążyliście poznać świata Nadzwyczajnych, to zachęcam do zakupu książki i podzielenia się wrażeniami po lekturze.

''Koniec trwa jakiś czas, 
a potem znowu nadchodzi początek''.


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Novae Res.