22 lipca 2017

Pamiętnik ze starej szafy - konkurs patronacki



Hej Kochani! Dziś przychodzę do was z konkursem, w którym możecie wygrać egzemplarz książki ''Pamiętnik ze starej szafy''. 


Aby wziąć udział w konkursie należy:

* Zostać publicznym obserwatorem bloga
* W komentarzu odpowiedzieć na pytanie konkursowe

Będzie mi bardzo miło jeśli polubicie moją stronę na Facebooku i dacie znać znajomym o konkursie. 


Pytanie konkursowe:

Jakie jest Twoje najzabawniejsze wspomnienie z młodości/dzieciństwa?



REGULAMIN:

1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga: My fairy book world.
2. Sponsorem nagrody jest Wydawnictwo Videograf
3. Aby wziąć udział w konkursie należy spełnić warunki wymienione powyżej.
4. Konkurs trwa od 22 lipca 2017 roku do 29 lipca 2017 do godz. 23.59
5. Zwycięzcą zostanie osoba, której odpowiedź najbardziej mi się spodoba.
6. Nagrodą jest jeden egzemplarz książki ''Pamiętnik ze starej szafy''.
7. Konkurs skierowany do osób posiadających adres korespondencyjny w Polsce.
8. Na kontakt mailowy od zwycięzcy czekam 3 dni. Po upływie tego czasu - nagroda przepada. 
9. Za wysyłkę książki odpowiada sponsor.

21 lipca 2017

Jill Santopolo - Światło, które utraciliśmy

Data wydania: 5.07.2017
Wydawnictwo Otwarte


Nauczyłeś mnie, że zawsze trzeba szukać piękna. W ciemności, w ruinach potrafiłeś odnaleźć światło. Nie wiem, jakie piękno i jakie światło teraz odnajdę. Ale spróbuję. Zrobię to dla ciebie. Bo wiem, że ty zrobiłbyś dla mnie to samo.

Lucy i Gabe poznali się 11 września 2001 roku. Gdy wieże WTC runęły, a pył przykrył Nowy Jork, zrozumieli, że życie jest zbyt kruche, by przeżyć je bez pasji i emocji. I zbyt krótkie, by nie być razem.
Wkrótce jednak Gabe postanawia przyjąć pracę reportera na Bliskim Wschodzie i wtedy wszystko się zmienia. Lucy dowiaduje się o jego decyzji w dniu, w którym produkowany przez nią program telewizyjny zdobywa nagrodę Emmy. Dzień jej triumfu staje się też dniem, w którym coś nieodwracalnie się kończy. W kolejnych latach Lucy będzie musiała podjąć niejedną rozdzierającą serce decyzję. Czy pierwsza miłość okaże się też ostatnią?



Zamach terrorystyczny na Word Trace Center miał wpływ na życie wielu osób. Ci, którzy zginęli, pozostawili swoich bliskich w żałobie, jednak miało to wpływ także na ludzi, którzy nie byli bezpośrednio związani ze zmarłymi. Wielu ludzi właśnie po upadku wież dowiedziało się, co chcą robić w życiu. Lucy i Gabe'a poznajemy w dniu zamachu na WTC, patrząc na wydarzenia, które miały miejsce tak blisko nich, odkrywają, co w życiu jest ważne, zaczynają rozumieć, że życie należy przeżyć tak, jak tego pragniemy, bez oglądania się na innych. Ich losy nie są proste, w końcu życie nigdy takie nie jest, jednak ich historia daje nam bardzo ważną lekcję. Jaką? Przeczytajcie sami.

Jill Santopolo zdecydowała się na formę listu/pamiętnika, którego narratorką jest Lucy. Zwraca się ona w swojej opowieści bezpośrednio do Gabe'a, opisując wszystko co spotkało ją od momentu ich spotkania. Taka forma ma swoje plusy i minusy, jednak dzięki prostemu językowi czytało się ją szybko i przyjemnie. Postacie Lucy i Gabe'a są jednocześnie różne i tak bardzo do siebie podobne. Z jednej strony mamy Lucy - silną, zdeterminowaną kobietę, która jest gotowa oddać wszystko dla Gabe'a, wszystko poza swoim największym marzeniem. Z drugiej strony jest Gabe - piękny i wrażliwy mężczyzna, który zagarnia dla siebie całą uwagę, pochłania wszystkich wokół, tak samo jak Lucy pragnie zrealizować swoje marzenia. Będąc razem żyją intensywnie, celebrując chwile, jakby już wtedy przeczuwali, że to wszystko się wydarzy.

''(...) czuję się, jakbyś była moją gwiazdą, moim słońcem. 
Twoje światło, twoja siła przyciągania... 
Nie potrafię wyrazić, ile dla mnie znaczysz.
- Nazwałabym nas podwójną gwiazdą (...) 
orbitujemy wokół siebie.''

Nie będę wspominać o drobnych niedociągnięciach tej książki, bo one naprawdę nie mają wpływu na jej odbiór. Czytając ''Światło, które utraciliśmy'' bardzo zżyłam się z bohaterami, zastanawiałam się co ja zrobiłabym na ich miejscu. Każdy człowiek, którego spotkamy, może mieć znaczący wpływ na nasze życie. To samo ze zdarzeniami, których jesteśmy świadkami, jedne bardziej, inne mniej wpływają na to, jaką drogą podążymy w życiu. Lubię myśleć, że nasze losy nie są z góry zaplanowane przez siłę wyższą, że każdy nasz wybór, każda osoba, z jaką się zwiążemy, ma wpływ na to, co wydarzy się w naszym życiu. Zastanawialiście się kiedyś, jak to jest z miłością? Czy na świecie jest tylko jedna, jedyna osoba nam przeznaczona? Ten/ta jedyny/a dzięki któremu nasze życie stanie się lepsze? Taka osoba, do której serce będzie się wyrywać niezależnie od tego, co się wydarzy? Czy przysługuje nam limit na miłość? Czy możemy w życiu doświadczyć tylko jednej miłości tak silnej, porywającej i nieskończonej?


''The world we knew
Won't come back
The time we've lost
Can't get back
The life we had
Won't be ours again''




''Światło, które utraciliśmy'' to książka, którą naprawdę przeżyłam. Miałam wrażenie, że towarzysze bohaterom podczas wszystkich wydarzeń, że jestem świadkiem ich wzlotów i upadków. Pomimo niedociągnięć jest to wspaniała powieść o miłości, przeznaczeniu i życiu. Jill Santopolo zafundowała mi wzruszającą podróż pokazującą prawdę o uczuciach, których doświadczamy w życiu. Decydując się na lekturę tej książki, nie zapomnijcie o chusteczkach, mi były potrzebne...

Bardzo gorąco polecam tę książkę!


Czasami miłość to za mało.....



Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Otwarte.

19 lipca 2017

Cynthia Hand & Jodi Meadows & Brodi Ashton - Moja Lady Jane

Data wydania: 19.07.2017
Wydawnictwo SQN


Prześmieszna, fantastyczna, romantyczna i (niezupełnie) prawdziwa historia Lady Jane Grey. Książka Moja Lady Jane autorstwa Cynthii Hand, Brodi Ashton i Jodi Meadows to jedyna w swoim rodzaju opowieść fantasy osadzona w tradycji ustanowionej przez Narzeczoną dla księcia Williama Goldmana, której bohaterami są król niespecjalnie garnący się do królowania, jeszcze mniej garnąca się królowa i szlachetny rumak, a która nie grzeszy przesadnie nabożnym szacunkiem dla źródeł historycznych. Bo czasem nawet historii trzeba nieco pomóc.
Szesnastoletnia Lady Jane Grey, mająca niebawem wyjść za zupełnie obcego mężczyznę, wplątuje się w konspirację, celem której jest obalenie jej kuzyna, króla Edwarda. Ale Jane nie zawraca sobie głowy takimi błahostkami, skoro ma niebawem zostać królową Anglii.

(...) wciąż nie brakowało w Anglii takich, 
którzy uważali, że dobry zmieniak to martwy zmieniak.

Wyobraźcie sobie, że są ludzie, którzy potrafią zmienić się w zwierzęta. Jakim zwierzakiem chcielibyście być? Ja chyba chciałabym być tygrysem. Dobra, wyobraziliście sobie to? To teraz przenieśmy się do Anglii za panowania Tudorów, król Henryk na oczach poddanych zmienił się w lwa, pożarł błazna, powrócił do ludzkiej postaci i wydał rozporządzenie dające Zmiennokształtnym takie same prawa jak Nieskalanym. Po śmierci króla Henryka panowanie objął Edward, który odgrywa ważną rolę w historii Jane. Lady Jane Grey najchętniej spędzałaby czas z nosem w książkach ani myśli o zamążpójściu, niestety na jej drodze staje decyzja Edwarda i pewien koń. Chcecie się dowiedzieć, o co w tym wszystkim chodzi? Przeczytajcie książkę!!!

Nie macie pojęcia jak ciężko opisać tę książkę, chyba nigdy jeszcze nie spotkałam się z tak śmieszną powieścią. Ale spróbujmy — zaczynamy od fabuły. Jak już wspomniałam, autorki oparły swoją książkę na prawdziwej historii Lady Jane Grey, są trzy główne fakty łączące historię z tą książką — wiek Jane, jej dziewięciodniowy okres panowania oraz utrata korony. Pozostałą część historii autorki ułożyły według ich własnego pomysłu. Zazwyczaj, gdy czytam książki stworzone przez kilku autorów, zauważam, które fragmenty napisane zostały przez jednego autora, a które przez drugiego. Czytając Moją Lady Jane, miałam wrażenie, że książka ta wyszła spod pióra jednego autora — wszystko jest niesamowicie spójne, nie widać różnic w tekście czy kreacji bohaterów. Autorki zdecydowały się na narrację trzecioosobową i podzieliły ją na trzech głównych bohaterów, więc całą historię poznajemy z perspektywy Edwarda, Jane i Gifforda (którego od teraz będę nazywać po prostu G.). Teraz skupmy się na tych właśnie bohaterach. Zacznijmy od Edwarda, którego poznajemy, gdy już jedną nogą jest w grobie, rozważa sens swojego życia, marzy o pocałunku, a na mocy ostatniego swojego dekretu decyduje, by koronę dostała Jane, a nie jedna z jego sióstr. Jest przykładem dziecka, które musiało zbyt szybko dorosnąć i nie zasmakowało w rozrywkach typowych dla jego rówieśników. Jane to moja ulubienica. Szesnastoletnia dziewczyna o ogniście rudych włosach, lubiąca książki bardziej niż ludzi. Nie myślicie sobie, że przez to jest cicha jak myszka. Nie, Jane Grey to dziewczyna, która głośno i wyraźnie mówi o tym, co myśli, nie pozwala innym wpływać na swoje decyzje, jest bardzo dojrzała jak na swój wiek. Przyszła pora na G... Cierpi on na pewną przypadłość, otóż wszystkie dnie spędza jako... koń. G. Jest Zmiennokształtnym, nie panuje jednak nad przemianami i codziennie wraz ze wschodem słońca zmienia się w konia, a ludzką postać odzyskuje, dopiero kiedy słońce już zajdzie. G. jest bardzo skomplikowaną postacią, dlatego nic więcej o nim nie napiszę. Jest jednak jedna rzecz, która łączy te trzy postaci — sarkastyczne poczucie humoru, książka jest nim dosłownie przepełniona. Autorki bardzo sprawnie poprowadziły akcję, przeplatając wydarzenia, które stały się udziałem każdego z bohaterów. Ale to, co wyróżnia tę książkę spośród innych to jej humor. Spokojnie mogę powiedzieć, że cała ta książka jest jednym wielkim zbiorem żartów, sarkastycznego poczucia humoru i śmiesznych wpadek.

Bardzo się cieszę, że dzięki Wydawnictwu SQN mogłam poznać tą cudowną, fantastyczną powieść! Prawdziwa historia Jane Grey nie należała do przyjemnych, a autorki opowiedziały jej historię na nowo, w swój własny sposób, mieszając fakty historyczne z fikcją literacką. Ta książka powinna być zalecana przez lekarzy jako lek na zły nastrój i depresję. Czytając, nie można się nie śmiać, nie zalecam spożywania napojów i jedzenia w trakcie czytania. Moja Lady Jane to książka, która ma w sobie wszystko, co zapewni super rozrywkę na letni dzień/wieczór. Jest intryga, podstępna walka o władzę, zaaranżowane małżeństwo, ludzie zmieniający się w zwierzęta i masa dobrego humoru. Bardzo gorąco polecam!!!

Premiera Mojej Lady Jane już dzisiaj, więc galopujcie do księgarni po swój egzemplarz!


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu SQN. 

18 lipca 2017

Anna Bellon - Nie zapomnij mnie

Data wydania: 19.07.2017
Wydawnictwo OMGBooks


The Last Regret są na szczycie: wyprzedana trasa koncertowa, nominacje do Grammy, uwielbienie fanów, świetna zabawa z paczką najlepszych przyjaciół.
Ale Ollie nie jest tak naprawdę szczęśliwy: ma apartament, którego nie może nazwać domem i dziewczynę, która nie jest jego wielką miłością. Bo Ollie nie zapomniał o Ninie, pierwszej i jedynej, którą naprawdę kochał. Którą chciał mieć w sercu na zawsze. I która zniknęła z jego życia.
Aż do dziś...
Dlaczego Nina odeszła bez słowa? Czy kiedykolwiek kochała Olivera? I dlaczego skrywana przez nią tajemnica nieodwracalnie zmieni życie Olliego?



The Last Regret chyba nie muszę wam przedstawiać? 
Nie zapomnij mnie to drugi tom serii o paczce przyjaciół, tworzących zespół TLR, tym razem Anna Bellon przybliża nam historię Olliego. 



Dla członków zespołu muzyka jest ucieczką od problemów i rzeczywistości, TLR stał się spełnieniem ich marzeń a ich piosenki sposobem na wyrzucenie z siebie emocji i uczuć. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, ze Ollie jest szczęśliwy, jednak kiedy zostaje sam, w apartamencie, który nie przypomina domu, jego prawdziwe uczucia dochodzą do głosu. Jest nieszczęśliwy. Wcale mu się nie dziwię, bo jak człowiek może być szczęśliwy, gdy żyje bez serca? Jego miłością była Nina, to jej oddał serce, a ona odeszła, zostawiając go bez słowa wyjaśnienia...


Po przeczytaniu Uratuj mnie miałam ochotę złapać za kolejną książkę o zespole The Last Regret, jednak musiałam poczekać prawie rok na Nie zapomnij mnie. Ollie to chłopak, którego trudno nie polubić, stały w uczuciach, lojalny wobec przyjaciół, charyzmatyczny, pomimo całego bagażu doświadczeń nie stał się zgorzkniały. Ollie i Nina wychowywali się w domu dziecka, walka o przetrwanie nie była im obca, czuli się inni od pozostałych wychowanków, jednak zawsze mieli siebie i swoją miłość. Ollie dostał od losu szansę — nowy dom i rodziców, jednak nigdy nie zapomniał o Ninie, ciągle się widywali, a uczucie nie osłabło ani na moment. Jednak coś poszło nie tak, Nina zniknęła, nie wyjaśniając dlaczego. Nina to dziewczyna skomplikowana, dość szybko rozwiązałam zagadkę jej zniknięcia, ale nie przeszkadzało mi to w czerpaniu radości z ich historii. Wydawać by się mogło, że pięć lat to kupa czasu, uczucia mogą się zmienić, jednak czas pokazał, że ich miłość przetrwała tę próbę, tylko czy to uczucie wystarczy? W książkach Anny Bellon ważna jest muzyka i emocje, jakie ona wywołuje. Choć autorka oparła historię na utartych i sprawdzonych schematach to ma ona swój urok i czyta się ją z wielką przyjemnością. Bardzo spodobało mi się to, że autorka nie zapomniała o Mai i Kylerze i w Nie zapomnij mnie możemy poznać ich dalsze losy. Jednak jednej rzeczy mi brakło - szczegółów z transy i koncertów zespołu. Z jednej strony rozumiem dlaczego autorka nie poświęciła temu większej uwagi, głównym wątkiem jest relacja Ollie — Nina, jednak naprawdę chciałabym więcej szczegółów z życia The Last Regret. Anna Bellon posługuje się prostym i współczesnym językiem, dzięki czemu z łatwością trafi ona w gusta młodszych czytelników. Fajne, choć przewidywalne rozwinięcie akcji, zabawne dialogi, przekomarzania się członków zespołu — wszystko to, tworzy książkę, która wciąga i wypuszcza dopiero po przeczytaniu ostatniego zdania.

Historia Olliego i Niny nie jest prosta, nie da się jej opisać jednym utworem, to cały album emocji i uczuć. Anna Bellon w swojej książce opisuje uczucie dwójki skrzywdzonych, młodych ludzi, czytając książkę, towarzyszymy im w ich drodze, jesteśmy świadkami wzlotów i upadków, spełnienia marzeń i poświęcenia dla ukochanej osoby. Nie zapomnij mnie jest jednak przede wszystkim historią o prawdziwej przyjaźni, stałej i niezmiennej niezależnie od okoliczności. Kto chciałby dołączyć do zespołu The Last Regret? Jeśli macie ochotę na przyjemną książkę z wyjątkowym klimatem, to polecam wam Nie zapomnij mnie.



Za egzemplarz do recenzji dziękuję OMGBooks.

16 lipca 2017

Finał Book Tour - Koszmar Morfeusza


Kolejny Book Tour po wyspach dobiegł końca, książka już wkrótce trafi do autorki, zapraszam więc do przeczytania pamiątkowych wpisów. 







13 lipca 2017

Maria Zdybska - Wyspa mgieł



Data wydania; 15.05.2017

Wydawnictwo Genius Creations

Czasami dwie dusze łączy więź silniejsza niż śmierć.

Ona – przybrana córka pirata, uratowana z morskiej kipieli. W jej przeszłości ukryty jest klucz do potężnej mocy, która może przynieść wybawienie lub zgubę.
On – potężny mag, wyrzutek, arogant i sybaryta. Od lat poszukuje, choć sam nie wie, czego i dlaczego.
Kiedy jednak ich drogi się spotykają, przejmują nad nimi kontrolę siły potężniejsze od nich samych. Bogowie i demony, nieumarli i czarnoksiężnicy, zapomniana magia i stracone życia – droga do ich poznania zaczyna się na tajemniczej Wyspie Mgieł.


Tak się nie robi pani autorko!
Nie podsyła się czytelnikowi książki, kiedy kończy się ją w TAKI sposób i w TAKIM MOMENCIE!

Wyspa mgieł to totalna petarda! Przyznaję, że bardzo zachęciła mnie do niej rekomendacja Melissy Darwood, której twórczość bardzo sobie cenię. Wiecie co, tak naprawdę to nie mam zielonego pojęcia co napisać o tej książce. Czuję się tak, jakby autorka rzuciła na mnie jakiś czar, bo jak tylko myślę Wyspa mgieł, to pamiętam tylko to, co mi się podobało, co było w tej historii niezwykłe — nie kojarzę niczego, do czego mogłabym się doczepić. To musi być czar, prawda?
Ale od początku. Lirr to przybrana córka pirata, większość swojego życia spędziła na morzu, pośród piratów, więc nie dziwił mnie jej trudny charakter. To, co mnie odrobinę zdziwiło to była naiwność tej dziewczyny, wszak wychowywana pośród mężczyzn powinna poznać ich zachowania. Uczucia, jakimi darzy Caela, sprawiają, że zgadza się na niebezpieczną wyprawę po lekarstwo jego matki. W trakcie podróży Lirr poznaje kilka niezwykłych stworzeń, które będą miały wpływ na jej życie, nie zdradzę jednak kto to taki, przekonajcie się sami. Najbardziej do gustu przypadł mi Raiden — mag o ironicznym poczuciu humoru, obdarzający ludzi cynicznym uśmiechem. Czytając Wyspę Mgieł, widziałam, że autorka włożyła sporo pracy w kreację bohaterów, są oni nieprzeciętni i dopracowani. Nie mam na myśli jedynie o dwóch postaciach wymienionych powyżej a o wszystkich, które pojawiają się w książce. Maria Zdybska zadbała o różnorodność, dla każdego coś dobrego. Warto wspomnieć o języku, jakim posługuje się autorka, z jednej strony jest prosty, łatwy, a z drugiej jest pełen pirackich powiedzonek, co niezwykle ubarwia tekst. Nie mam najmniejszych zastrzeżeń co do prowadzenia fabuły, z każdą przeczytaną stroną akcja przyspiesza, lepiej poznajemy bohaterów, autorka zadbała o barwne i ciekawe opisy. Naprawdę czyta się tę książkę bardzo szybko.

Wyspa mgieł to świetny debiut autorki. Niezwykły pomysł na fabułę został wykorzystany, zakończenie pozostaje otwarte i jestem zmuszona poczekać na kontynuację. Szkoda, że ta książka ma tak małą promocję, myślę, że zasługuje na to, by dotrzeć do wielu czytelników. Maria Zdybska zabierze was w cudowną podróż, pełną tajemnic, niespodzianek i magii. Jeśli pirackie powiedzonka nie są wam straszne, to ta książka jest dla was idealna! Bardzo gorąco polecam!


Za egzemplarz do recenzji dziękuję autorce - Marii Zdybskiej


12 lipca 2017

Emily Henry - Miłość, która przełamała świat

Data wydania: 14.06.2017
Wydawnictwo YA!

Natalie spędza lato w swoim rodzinnym miasteczku w Kentucky. To ostatnie tak leniwe wakacje przed rozpoczęciem studiów. Dzień za dniem toczy się bez żadnych ciekawych wydarzeń, dopóki dziewczyna nie zacznie obserwować dziwnych rzeczy. Zielone drzwi do jej pokoju nagle stają się czerwone, znika ogród, który rozciągał się obok przedszkola. W miejscu miasteczka znikąd pojawiają się wzgórza. Natalie czuje, że dzieje się coś niepokojącego. Wtedy odwiedzą ją sympatyczna, ale tajemnicza postać, która ostrzega: "masz tylko trzy miesiące, aby go uratować". Następnej nocy Natalie spotyka na boisku szkolnym pięknego chłopca imieniem Beau, a czas i przestrzeń przestają dla niej istnieć. Istnieją tylko Natalie i Beau…


Natalie to młoda dziewczyna o indiańskich korzeniach. Właśnie spędza ostatnie lato w domu swoich adopcyjnych rodziców, myślami wybiega już do wymarzonych studiów. W przeszłości Natalie miała problemy, których przyczyny nikt nie potrafi jej wyjaśnić. Dziewczyna była pewna, że terapia zakończyła jej nietypowe problemy, jednak ponownie odwiedza ją Babcia — tajemnicza postać przekazująca jej niezwykłe indiańskie opowieści. Podczas tej wizyty Babcia ostrzega Natalie, że musi kogoś uratować i ma na to tylko 3 miesiące. Niestety Babcia zapomniała jej powiedzieć kogo i przed czym musi uratować, a dziewczyna nie ma pojęcia gdzie szukać wskazówek. O swoich nietypowych problemach Natalie zwierza się tylko swojej przyjaciółce, która jej wierzy, nie osądza i stara się ją wspierać. W życiu Natalie pojawia się przystojny chłopak imieniem Beau — wstrząsa on całym światem dziewczyny i nic ani nikt nie liczy się dla niej bardziej niż on. Wszechświat nie okaże im jednak litości....

Miłość, która przełamała świat to powieść tak różna od wszystkich dostępnych na rynku powieści dla młodzieży. Autorce udało się stworzyć cudownych bohaterów, Natalie to dziewczyna, której nie dało się nie polubić. Ze względu na swoje pochodzenie nie potrafi do końca odnaleźć miejsca w życiu, próbuje zrozumieć, co kierowało jej biologiczną matką, za żadne skarby nie chce skrzywdzić swoich rodziców, z drugiej strony jednak pragnie poznać historię i kulturę Indian. Każdy krok w jej życiu jest starannie przemyślany, co dowodzi temu, że jest ona inteligentną dziewczyną. Wybór Natalie na narratora tej książki był strzałem w dziesiątkę. Beau to uroczy chłopak, który nie miał i nadal nie ma łatwego życia. Jednak się nie poddaje, stara się żyć jak najlepiej, wspierając najlepszego przyjaciela. Spotkanie Natalie i Beau dosłownie przełamuje ich świat. Pomysł na fabułę jest cudowny. To, co stworzyła autorka, jest tak inne, magiczne i tajemnicze, że nie jestem w stanie tego opisać. Rozwój relacji pomiędzy Natalie a Beau przeplatają opowieści indiańskie, którymi Babcia dzieli się z dziewczyną. Prosty język, plastyczne opisy i cudowni bohaterowie — znacie lepszy przepis na książkę, którą dosłownie się pochłania?

Miłość, która przełamała świat to powieść naprawdę wyjątkowa. Choć jest to książka dla młodzieży, to nie da się jej przeczytać na raz, trzeba się na niej skupić, by w pełni zrozumieć mądrość opowieści indiańskich. To książka tak różna od tego, co możemy spotkać w księgarniach, że nie można jej ominąć. Historia Natalie i Beau daje nam ważną lekcję życia, dlatego nie zdradzałam żadnych elementów z fabuły, po prostu sami musicie to przeczytać. Gorąco wam ją polecam!


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu YA!