Adelina Tulińska - Dotyk Północy & Oddech Wschodu || Recenzja
Wszystko zaczęło się od niepokojącego snu. Później było już tylko mroczniej, zimniej i ciemniej.
Dotyk północy to seria, której książki są thrillerami fantasy. W pierwszej części poznajemy Laurę, zwyczajną studentkę, która decyduje się na wolontariat w Norwegii. Wyjazd ten wywraca jej życie do góry nogami, sprowadzając na nią śmiertelne niebezpieczeństwo. Jednak dzięki Norwegii poznaje mężczyznę, który intryguje ją jak nikt wcześniej, przyciąga ją i odpycha jednocześnie. Laura nigdy nie sądziła, że tajemnica, jaką skrywa rodzina jej gospodarzy to dopiero początek mrocznej przygody.... W drugim tomie Laura wraca do życia w Łodzi. Wszystko, co przeżyła w Norwegii, wydaje się odległym snem, jednak odkryte tajemnice sprowadziły na nią niebezpieczeństwo. Dziewczyna staje się celem łowców, schronienia udzielają jej dwaj tajemniczy mężczyźni, którzy zapewniają ją o przyjacielskich zamiarach. Jednak w obecnym życiu Laury nic nie jest pewne. Nad wyspą Frisørd zawisły ciemne chmury i Laura jest jedyną osobą, która może je odegnać. Czy jej się to uda?
