10 stycznia 2018

Kiedy nie pozostaje nic prócz smutku, pustki i listów. || Brigid Kemmerer - Listy do utraconej


Przypadek czy przeznaczenie? Ten list mógł przecież znaleźć każdy…

Declan Murphy to „typ spod ciemnej gwiazdy“. W szkole boją się go nawet nauczyciele. Zbuntowany siedemnastolatek odbywa na cmentarzu obowiązkową pracę na cele społeczne. Pewnego dnia na jednym z grobów znajduje list. Zaintrygowany czyta go i postanawia odpowiedzieć. Gdy Juliet Young odkrywa, że ktoś naruszył jej prywatność i przeczytał list do zmarłej przed niecałym rokiem matki, jest zdruzgotana. Matka Juliet pracowała jako fotoreporterka w różnych miejscach na świecie, dlatego często porozumiewała się z córką poprzez listy. Pokonując złość, odpisuje na wiadomość nieznajomego. Z czasem między Juliet i Declan rodzi się miedzy nimi nić porozumienia.

Kiedy nie pozostaje nic prócz smutku, pustki i listów...



Julie to młoda dziewczyna, która nie może pogodzić się ze śmiercią matki, jest pogrążona w smutku i poczuciu winy. Listy, które zostawia na grobie matki, są próbą utrzymania kontaktu z nią, jednak są także niemym krzykiem o pomoc. Dziewczyna nie potrafi wrócić do normalnego życia, to, co kiedyś sprawiało jej radość, przestało mieć znaczenie. Pewnego dnia Declan znajduje list Julie, sam nie wie, co go podkusiło, ale odpisuje dziewczynie i w taki sposób zaczynają swoją dziwną relację. Declan to chłopak zagubiony we własnej złości, nie chce lub nie potrafi zaakceptować nowego związku swojej mamy. Przepełniony gniewem i nienawiścią nie widzi tego, co ma tuż pod nosem. Wiadomości wymienione z Julie mogą stać się dla niego początkiem zrozumienia własnych problemów i przybliżyć go do ich rozwiązania.

Autorka w swojej książce przedstawiła dobrze znany motyw dwójki nastolatków z zupełnie innych światów, pozornie różnych, jednak w głębi bardzo do siebie podobni. Wiemy, że w normalnych okolicznościach nigdy nie nawiązaliby kontaktu. Jednak choć motyw wydaje się znany, na tym kończą się podobieństwa do innych książek młodzieżowych. Brigid Kemmerer miała fenomenalny pomysł na fabułę — utrata rodzica i niemożność poradzenia sobie z tą stratą i listy, które stają się mostem do innej złamanej duszy. Sposób, w jaki autorka rozwinęła tę sytuację, podbił moje serce, czytając, odkrywamy kolejne warstwy sekretów i tajemnic, które być może nigdy nie powinny zostać odkryte. Co jest gorsze — brutalna, bolesna prawda czy piękne kłamstwo? Bohaterowie są naprawdę świetnie wykreowani — skomplikowani, wielowymiarowi z mnóstwem problemów, a wszystko to przestawione w sposób bardzo realistyczny i wiarygodny. Brigid Kemmerer przedstawiła problemy nastolatków we wzruszającej, prawdziwej do bólu formie. Bohaterowie, tak jak ludzie w prawdziwym życiu, muszą odpuścić przeszłość, by móc uleczyć złamane serce i ruszyć do przodu. Naprawdę bardzo podobała mi się ta książka, autorka pisze lekko i przyjemnie nawet o tak trudnych tematach, przez tę książkę dosłownie płynęłam. Zakończenie zaskakuje i szokuje, nie spodziewałam się takiego obrotu spraw.

Czasami niewiedza jest lepsza od poznania prawdy....

Listy do utraconej to książka opowiadająca historię tak prawdziwą i bolesną, że mogła się wydarzyć naprawdę. Brigid Kemmerer stworzyła książkę, która nie jest kolejną, zwyczajną powieścią młodzieżową. To zapadającą w pamięć powieść o stracie, rozpaczy i miłości, która nie przemija wraz ze śmiercią.  Rewelacyjna powieść, o której mówi się za mało - trzeba to zmienić!
Gorąco polecam!




Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu YA!.

2 komentarze:

  1. Zgadzam się z każdym słowem. To piękna, wzruszająca i realistyczna książka. Na pewno do niej jeszcze wrócę i mam wielką nadzieję, że doczekamy się innych książek autorki. Zdecydowanie stawiam autorkę obok moich ulubionych.

    OdpowiedzUsuń
  2. To była ostatnia książka za którą zabrałam się w ubiegłym roku i mimo że całkiem mi się podobała to byłam trochę zawiedziona, oczekiwałam czegoś więcej. Blogerzy rozpływali się w swoich recenzjach a dla mnie ta historia okazała się schematyczną opowiastką o nastolatkach - chociaż nigdy nie powiem że była to zła opowiastka :)

    OdpowiedzUsuń