Brenna Yovanoff - Wyśnione miejsca
Data wydania: 17.08.2016
Wydawnictwo Moondrive/ Otwarte
Wydawnictwo Moondrive/ Otwarte
Są dwie Waverly.
Pierwsza: ma nieskazitelny wygląd, popularnych przyjaciół, najlepsze oceny w szkole i świetne wyniki w sporcie.
Druga: to tajemnicza dziewczyna, która zagłusza myśli bieganiem do utraty tchu. W nocy zastanawia się, jak wyglądałoby jej życie, gdyby zrzuciła maskę, którą nosi za dnia.
Jest dwóch Marshallów.
Pierwszy: bad boy, który nadużywa alkoholu, ryzykując wydalenie ze szkoły. Nie ma to dla niego znaczenia – w końcu jest nikim.
Drugi: ten, który czuje więcej, niż przyznaje sam przed sobą. Zmaga się z ciężarem, o którym inni nie wiedzą.
Waverly i Marshall spotykają się… we śnie. Jest to miejsce, gdzie oboje mogą być sobą. I gdzie dotyk wydaje się równie prawdziwy jak na jawie. Czy odważą się swoje wyśnione miejsca zamienić na rzeczywistość?
Zacznę od tego, że męczyłam tę książkę cztery dni, co mi się praktycznie nie zdarza. Czułam się, jakbym co kawałek czytała to samo, autorka do znudzenia przypominała o problemie Waverly. Problemie, który według mnie tutaj został tak wyolbrzymiony, że stał się sztuczny. Byłam tak bardzo ciekawa tej książki, tak bardzo na nią czekałam, że moje rozczarowanie jest przez to jeszcze większe. Zapowiedzi i pierwsze opinie o książce były bardzo pozytywne, podkreślały jak inny pomysł na książkę New Adult, miała autorka, jak fajnie go zrealizowała. Po lekturze mogę się zgodzić z jednym, wyjątkowy pomysł na książkę. Nie znam książki, w której motyw snu zostałby tak użyty, ale, tak znowu pojawia się, ale, autorka nie wykorzystała go w pełni. Wątek snów Waverly został tylko delikatnie zaznaczony, autorka skoncentrowała się głównie na uczuciach bohaterów, pozostawiając ten temat, by żył swoim życiem. A szkoda, bo uważam, że książka mogłaby bardzo dużo zyskać na jego rozwinięciu. Nie rozumiem też, dlaczego, Waverly za każdym razem przenosi się do Marshalla, chłopaka, którego praktycznie nie zauważała?
Waverly i Marshall obracają się w zupełnie innych kręgach towarzyskich, jednak oboje wkładają swoje maski a ich życie w szkole i wśród znajomych staje się jedynie przedstawieniem. Jak najlepsi aktorzy, odgrywają swoje role w teatrze, które powinno być ich życiem i wyglądać zupełnie inaczej. Wydaje mi się, że oboje za bardzo się nad sobą rozczulają, nie potrafią stawić czoła swojemu otoczeniu, ale przede wszystkim sami nie chcą się pogodzić z tym, że są kimś innym, niż udają. Zarówno Waverly, jak i Marshall nie zyskali mojej sympatii, są nudni i schematyczni.
Być może jestem już za stara na tę książkę i dlatego jej nie zrozumiałam. Dla mnie ''Wyśnione miejsca'' to książka po prostu nudna nie ma w niej nic, co mogłoby mnie zaintrygować, zainteresować, bohaterowie tak beznamiętni, że nie sposób ich było polubić. Jestem pewna, że do tej książki już nie wrócę, ponieważ nawet w najmniejszym stopniu nie spełniła moich oczekiwań. Dawno już tak bardzo nie zawiodłam się na książce.