23 listopada 2016

Susan Ee - Angelfall. Penryn i kres dni


Data wydania: 2.09.2015
Wydawnictwo Filia



Spektakularny finał bestsellerowej trylogii Susan Ee. Po brawurowej ucieczce z gniazda aniołów Penryn i Raffe muszą się ukrywać. Oboje za wszelką cenę chcą znaleźć lekarza, który potrafiłby odwrócić wynaturzone efekty operacji przeprowadzonych przez anioły na Raffem i siostrze Penryn. Ledwie zaczynają szukać wyjścia z sytuacji, Penryn odkrywa zaskakujący sekret z przeszłości Raffego, budząc jednocześnie mroczne, zagrażające wszystkim bohaterom siły.
Anioły sprowadzają do świata ludzi apokaliptyczne bestie. Obie strony szykują się do wojny, zawierając nietypowe sojusze i modyfikując strategie. Kto wyjdzie zwycięsko z tego starcia? Raffe i Penryn zostają zmuszeni do opowiedzenia się po którejś ze stron. Stają przed wyborem: dołączyć do przedstawicieli swoich gatunków albo trzymać się razem.




Dobre zakończenie serii. Penryn i Raffe znowu razem, ramię w ramię, walczą, ukrywają się i próbują znaleźć wyjście z tego całego koszmaru. Zarówno ludzie, jak i aniołowie szykują się do ostatecznego starcia. Choć zastępy niebieskie lekceważą ludzi i ich wolę walki o swój dom, to ludzie zbierają coraz więcej informacji o nich, wszystko, co może się przydać, by osłabić przeciwnika. Nie poddadzą się bez walki, nie oddadzą swojego domu tym bestią z pięknymi skrzydłami.

Autorka w swojej serii umieściła odniesienia do stworzeń z Apokalipsy św. Jana, na których podobieństwo Uriel tworzy swoją armię potworów, które pomogą mu zdobyć tytuł posłańca. W tej części mamy jeszcze więcej akcji niż w dwóch poprzednich, więcej krwawych walk, a także rozwinięty motyw miłosny. Znacie piosenkę z Króla Lwa ''Miłość rośnie wokół nas''? W niektórych momentach miałam ochotę ją zaśpiewać lub zanucić. Podobnie jak w poprzednich częściach mamy tutaj świetnie wykreowane postaci — zwłaszcza Dee-Dum i matka Penryn, dodają całej powieści sporą dawkę humoru. Samo zakończenie mnie odrobinę rozczarowało. Nastawiłam się na krwawą masakrę pomiędzy ludźmi a aniołami, negocjacje polityczne, a dostałam odrobinę walki, potwory z dna oceanu i rozwiązanie konfliktu za pomocą uczucia pomiędzy głównymi bohaterami. Czytając całą trylogię, dobrze spędziłam czas, książki czyta się bardzo szybko, mamy w nich sporo akcji, autorka nie przesadziła z uczuciem pomiędzy Penryn i Raffe, przez co nie zrobił nam się tutaj romans fantasy. Polecam!

3 komentarze:

  1. Jak już pisałam wcześniej pod recenzjami poprzednich części mam oko na ta serię. Jak tylko wpadną te książki w moje ręce, zabieram się za czytanie.

    Pozdrawiam
    Kejt_Pe
    Ukryte Miedzy Wersami

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam dwie pierwsze części i nie ciągnie mnie do trzeciej. Może kiedyś przeczytam, ale aktualnie nie mam tego w planach. Chyba mam dość dystopii xd

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
  3. Pewnie już pisałam przy okazji recenzji poprzednich części, że koleżanki bardzo namawiały mnie do przeczytania tej serii, ale nadal jakoś się nie mogę do tego zebrać i nie wiem, czy już mi się uda. Tyle teraz nowości się pojawiło, że sama nie wiem, kiedy to wszystko nadrobię. ;/

    OdpowiedzUsuń