16 listopada 2016

Lynn Sandi - Nasze olśnienie



Data wydania: 29.10.2016

Wydawnictwo Amber



Nazywam się Jack Sutton. Jestem dyrektorem „Sutton Fashion Magazine”. Miałem świat u stóp. Kariera, góry pieniędzy i piękne kobiety na zawołanie. Sześć małżeństw mojej matki kompletnie zniechęciło mnie do związków. Kobiety to tylko zabawki – takie było moje motto. Wtedy spotkałem Lorelei Flynn - piękną i zupełnie dla mnie nieodpowiednią. Była moją osobistą asystentką i kobietą zamkniętą w sobie. Musiałem odkryć, co kryje się za jej urodą. To było coś, czego nie umiałem wytłumaczyć. Coś wyjątkowego.

Nazywam się Lorelei Flynn. Byłam piętnastą asystentką Jacka Suttona w ciągu roku. Mój chłopak zginął siedem lat temu. Przed śmiercią zostawił mi dar: córeczkę Hope. Moje życie kręciło się tylko wokół niej. Wtedy pojawił się Jack Sutton. Cholernie seksowny kobieciarz. I mój szef. Ta granica nie powinna zostać przekroczona. Ale została przekroczona i mój świat nagle się zmienił. I to mnie przeraża…

„Sandi Lynn nie tworzy klasycznych, przeciętnych bohaterów swych powieści. Jej mistrzostwo w pisaniu sprawia, że bajka o kopciuszku i księciu zamienia się w chwytającą za serce i bardzo wciągającą lekturę o miłości. O miłości widzianej nie tylko przez pryzmat "różowych okularów". O miłości, która potrafi być tak silna, że sprawia czasami ból, który szybko znika". empik.com


„Książki Sandi Lynn to bajki, które każda z nas powinna poznać, bo w każdej bajce znajduje się ziarenko prawdy, i kto wie, być może kiedyś i nam przydarzy się taka historia". empik.com





Na początek muszę napisać, że bardzo miło przeczytać własne słowa, które wydawnictwo umieściło w opisie książki, szkoda tylko, że bez podpisu. 


Książki Sandi Lynn są według mnie lekkimi, choć nie prostymi, współczesnymi bajkami. To bajki, które każda z nas powinna poznać, bo w każdej bajce znajduje się ziarenko prawdy, i kto wie, być może kiedyś i nam przydarzy się taka historia. 
Poznajmy więc bajkę o Lorelei i Jacku. 

Lorelei Flynn to samotna mama siedmioletniej Hope. Przez redukcję etatów w jej poprzedniej firmie, straciła pracę i jest bardziej niż zdeterminowana, by znaleźć taką, która pomoże jej zapewnić dobre i bezpieczne życie swojej córeczce. Tak właśnie została asystentką Jacka Suttona, piętnastą asystentką w ciągu roku.

Jack Sutton to arogancki dupek, daleko mu do księcia, którego szukałaby samotna matka. A jednak los sprawia, że drogi tych dwojga się przecinają, codzienne przebywanie blisko siebie w pracy skutkuje kiełkującym uczuciem. Tylko oni mogą zadecydować, którą drogą pójdą, jaką przyszłość dla siebie wybiorą.

Lynn Sandi po raz kolejny napisała słodką, przyjemną historię miłosną. Motyw szef- sekretarka jest trochę banalny i bardzo często używany, jednak książka nie jest ani trochę banalna. Bohaterowie mają bardzo silne charaktery, przez co w ich relacji nie ma miejsca na nudę. Fabuła nie jest oryginalna, ale Lynn Sandi potrafi pisać w świetny sposób, przez co tchnęła w nią nowe życie. Język, którym się posługuje, jest prosty i barwny, sprawia, że książkę czyta się błyskawicznie. Całość jest lekka i naprawdę przyjemna, jak już pisałam, książki tej autorki to współczesne bajki dla kobiet. Zarówno z ''Nasze olśnienie'' jak i z pozostałymi książkami autorki można spędzić miło czas, nadadzą się idealnie na ciemne, zimne wieczory.

11 komentarzy:

  1. Myślę, że kiedyś się skuszę na tą pozyzję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam niestety. To według mnie najgorsza książka autorki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, najsłabsza, ale ja nie mam dużych wymagań co do tych książek, chce tylko miło spędzić wieczór, bez zbędnych przemyśleń i rozważań :)

      Usuń
  3. Brzmi bardzo zachęcająco, idealna książka na obecną pogodę☺.

    thebooksandclouds.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka raczej nie dla mnie, ale wydawnictwo trochę niefajnie się zachowało, skoro wykorzystało Twój tekst i nawet go nie podpisało, nie mówiąc już o zwyczajnym zapytaniu, czy mogą go umieścić. ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym samym pomyślałam:/

      Usuń
    2. Wiesz, gdyby tylko podpisali, nie miałabym nic przeciwko. Tym bardziej, że na stronie empiku podpisuje się imieniem i nazwiskiem i zawsze podaje link do bloga :/

      Usuń
  5. Już dawno temu odpuściłam sobie książki z Amber, ale ta wygląda zachęcająco i tak leciutko :) Myślę, że w wolnej chwili powinnam się skusić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do podpisu Twojego tekstu, nie uszanowali prawa cytatu, pisałaś do nich w tej sprawie?

      Usuń
    2. Gdyby nie fakt, że wydają książki, które lubię, to też bym opuściła.
      Co do tekstu, pisałam e-maila, nawet dwa, oczywiście bez odzewu, co w przypadku tego wydawnictwa jest normalne, więc stwierdziłam, że szkoda nerwów, mam tylko nadzieję, że następnym razem zapytają nim wykorzystają coś mojego :)

      Usuń