11 lipca 2017

Agnieszka Lingas-Łoniewska - Wszystko wina kota!

Data wydania: 24.05.2017
Wydawnictwo Novae Res

Czasami życie pisze najlepsze scenariusze!
Romantyczna komedia omyłek. 
Bestsellerowa pisarka, Lidia Makowska, od lat tworzy popularne wśród kobiet powieści, wydając je pod pseudonimem Róża Mak. Właśnie kończy pisać kolejną książkę i już zaczyna się martwić, co tym razem zarzuci jej Jack Sparrow – czołowy bloger bezlitośnie punktujący niedociągnięcia wszystkich poprzednich powieści. 
Jednocześnie namawiana przez agentkę i przyjaciółkę, Karolinę, przygotowuje się do telewizyjnego wywiadu, aby ujawnić wszystkim fanom swoją prawdziwą twarz. Żąda jednakże, aby wywiad poprowadził Jack, który jako krytyk literacki także występuje incognito. 
„Wszystko wina kota!” to optymistyczna historia o zaufaniu i przyjaźni, a także o tym, jak cienka może być granica dzieląca dwa pozornie odległe światy. 
A gdzie w tym wszystkim wina futrzaka? 
Przeczytajcie!


Kochani, pod żadnym pozorem nie zaglądajcie na koniec książki!
Gwarantuję, że jeśli przeczytacie książkę od początku do końca, bez zaglądania na ostatnie strony, to będziecie mieć niesamowitą frajdę z poznawania tej historii.



Taka miłość nie zdarza się często. 
To jest coś, o co warto walczyć.


Nie mam pojęcia, która to już przeczytana przeze mnie książka Agnieszki Lingas-Łoniewskiej, jednak za każdym razem autorce udaje się mnie zaskoczyć.
Główną bohaterką tej książki jest Lidia Makowska, która jest autorką ukrywającą się pod pseudonimem Róża Mak. Wszystkie książki Róży szybko zyskują tytuł bestsellera, czytelniczki je kochają, blogerzy uwielbiają o nich pisać, zwłaszcza jeden z nich upodobał sobie jej książki — Jack Sparrow. Czepliwy bloger jest cierniem w oku autorki, recenzuje każdą jej książkę, uszczypliwie wytykając błędy, przesadną słodycz i romantyzm. Lidka właśnie skończyła swoją najnowszą powieść, a co za tym idzie, zaczyna się dla niej gorący okres promocji książki. Autorka pod pretekstem rozmowy o recenzji swojej powieści rozpoczyna mailową korespondencję z Jackiem. W życiu prywatnym Lidki pojawia się pewien przystojny sąsiad, dotychczas podziwiała jedynie go ze swojego mieszkania, jednak za sprawą kota, który upodobał sobie poduszkę sąsiada, nawiązują bliższą znajomość. Róża koresponduje z Jackiem, Lidka spotyka się z Jeremim — co może pójść źle?


Życie to nie tylko cholerne kwiatuszki. 
Czasami to pot, krew i łzy. 
I nie tylko romantyczne płatki róż. 
Czasami to tłusty i prosty hamburger. 
Tego chcę od życia i tego chcę od ciebie. 
Niekiedy kwiatów i dywanu z płatków, 
a niekiedy prostej strawy, 
po której powiesz mi, kto spierdolił ci dzień.

Agnieszka Lingas-Łoniewska nie bez powodu nazywana jest dilerką emocji, Wszystko wina kota! nie odbiega od wcześniejszych jej książek i trafia prosto w serca czytelniczek. Tak przynajmniej było w moim przypadku. Muszę wspomnieć o sprawie, która wywołała uśmiech na mojej twarzy — w swojej najnowszej książce autorka wspomniała o dwóch blogerach, do których często zaglądam. Mowa tutaj o Angelice z Lustro Rzeczywistości i Tomaszu z Nowalijek. Bardzo fajnie ze strony pani Agnieszki, że umieściła ich na kartach powieści, której ważnym elementem stał się pewien bloger.

Obserwując grupę fanowską Agnieszki Lingas-Łoniewskiej, nie mogę nie zauważyć podobieństwa głównej bohaterki do autorki, obie tworzą popularne książki dla kobiet, lubią mocniejsze brzmienie i muzyka jest w ich życiu bardzo ważna. Jeśli zaglądacie na mojego bloga, to wiecie, że bardzo łatwo zakochuje się w książkowych bohaterach, tak było też i tym razem. Jeremi to facet, którego łatwo było pokochać, pomimo jego przeszłości, która dopiero pod koniec wychodzi na jaw, został on moim najnowszym książkowym mężem. Relacje pomiędzy bohaterami są pełne wzlotów i upadków, bardzo podobało mi się wplecenie wydarzeń z życia przyjaciółek Lidki, chętnie poznałabym je bliżej, i tak szczerze, to każda z nich zasługuje na własną książkę. Jednak czytając Wszystko wina kota! poczułam się odrobinkę oszukana, patrząc na okładkę i tytuł, spodziewałam się, że więcej będzie o Jamesie, a tu tylko kilka razy autorka o nim wspomniała. Pomijając to jedno maleńkie rozczarowanie, książka bardzo mi się podobała.

Wszystko wina kota! to zabawna, lekka i przyjemna książka opisująca losy zwariowanej autorki i czepliwego blogera. W swojej najnowszej powieści Agnieszka Lingas-Łoniewska porusza tematy miłości, przyjaźni i zostawienia przeszłości za sobą. Po raz kolejny autorka porwała mnie do świata swoich bohaterów, dzięki niej zyskałam nowego książkowego męża, którego nie oddam. Książkę czyta się niesamowicie szybko i choć niemal od razu odkryłam tajemnicę Jacka Sparrowa, to nie przeszkadzało mi to w odbiorze książki. Mnie do czytania książek Agnieszki Lingas-Łoniewskiej nie trzeba namawiać, poznałam jej styl i wiem, że sięgając po nie, nigdy się nie zawiodę. Jeśli jeszcze nie znacie twórczości autorki a Wszystko wina kota! jeszcze przed wami to gorąco polecam!


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Novae Res.


4 komentarze:

  1. Też jestem fanką twórczości pani Agnieszki i w ciemno sięgam po kolejne jej książki. "Wszystko wina kota" już za mną, to kolejna fajna historia do kolekcji, choć zgadzam się z Tobą, że mimo sugestywnego tytułu mało w tym wszystkim było winy kota :P Pod tym względem wolałam chyba pierwotny tytuł... niemniej jednak miło spędziłam czas na lekturze ;)
    Pozdrawiam,
    M.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyjemna książka, choć wolę inne tej autorki

    OdpowiedzUsuń
  3. W czerwcu dostałam w prezencie książkę tej autorki,zostanę z nią i z jej książkami na dłużej!

    OdpowiedzUsuń
  4. W czerwcu dostałam w prezencie książkę tej autorki,zostanę z nią i z jej książkami na dłużej!

    OdpowiedzUsuń