Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo NieZwykłe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo NieZwykłe. Pokaż wszystkie posty
Melissa Darwood - (Nie)zdobyta || Opinia & fragment książki

Melissa Darwood - (Nie)zdobyta || Opinia & fragment książki

Data wydania: 11.12.2019
Wydawnictwo NieZwykłe

Pierwszy tom romantycznej serii górskiej pełnej miłości.
Julka ma trzydzieści dwa lata i słabo płatną pracę dziennikarki w czasopiśmie dla kobiet. Kiedy redaktorka naczelna sugeruje, by napisała artykuł na chwytliwy temat (z przystojnym szejkiem, celebrytą, milionerem lub alpinistą w roli główniej) Julka zaczyna zbierać materiały na temat polskich himalaistów.

Niebawem natrafia na informację o ekscentrycznym Jeremim Jansonie (zwanym JJ), który wydaje się być idealnym tematem na artykuł. Planuje on bowiem jako pierwszy człowiek w historii zdobyć zimą szczyt K2, i to solo, co jest istnym szaleństwem.

Wydawnictwo podchwytuje temat i proponuje dziennikarce duży budżet na napisanie reportażu. Jest jednak jeden warunek – Julka musi wziąć udział w wyprawie organizowanej przez JJ-a i dojść do bazy pod K2. Ona – która nie ma pojęcia o alpinizmie, nie znosi zimna i jest w słabej kondycji fizycznej. Jednak największy problem tkwi w tym, że Janson jest outsiderem i wcale nie chce zostać bohaterem książki.

Czy uda jej się przekonać nieustępliwego himalaistę do wspólnej wyprawy?
To wyzwanie okaże się ciężką próbą sił, i to nie tylko fizycznych. Julka nie zdaje sobie sprawy, że najtrudniej jednak będzie opanować silne przyciąganie, które narasta między nią a intrygującym Jansonem.


Dziennikarka po trzydziestce i samotnik-himalaista — mieszanka wybuchowa?

Najnowsza książka Melissy Darwood to powieść o pasji, namiętności i miłości. Głównych bohaterów dzieli naprawdę wiele. Julka pracuje jako dziennikarka, lecz trudno nazwać jej teksty popularnymi. By utrzymać pracę, którą lubi, musi napisać artykuł na chwytliwy temat, kobieta szybko zaczyna zbierać materiały na temat polskich himalaistów. Gdy wydawać by się mogło, że trafiła na idealnego bohatera, przystojnego, chętnie opowiadającego o sobie mężczyznę, ten rzuca jej informację o Jeremim. Julka podjęła trop i szybko zdecydowała, że to właśnie JJ będzie bohaterem jej artykułu. Nietypowy temat, szalony plan JJ i warunki postawione przez wydawnictwo — wszystko doprowadzi tych dwojga do nietypowych (i gorących) sytuacji.

Jak myślicie, czy samotnik dopuści do siebie zwariowaną dziennikarkę? Czy Julia odważy się towarzyszyć Jeremiemu w wyprawie?

(Nie)zdobyta to nowa odsłona twórczości autorki, która dotychczas dała się poznać z fantastycznych powieści młodzieżowych i gorących romansów dla kobiet. Tym razem Melissa przygotowała dla swoich czytelniczek lekką powieść na pograniczu obyczaju i romansu, w której główną rolę odgrywa pasja. Widać, że autorka przygotowała się do napisania tej książki, zdobyła wiedzę niezbędną do opisania himalaizmu i postaci Jeremiego. W powieściach dla kobiet coraz trudniej o oryginalny temat, a Melissie udało się opowiedzieć coś nowego, coś, czego w polskiej literaturze kobiecej jeszcze nie było. Tylko ze względu na to, warto zainteresować się tą książką.

Główni bohaterowie są pełni pasji, choć od siebie kompletnie różni, była między nimi niesamowita chemia. Julka jest zwariowana, nie lubi pisać na popularne tematy, w swoich artykułach porusza sprawy ważne, ale takie, o których ludzie nie lubią czytać. Jeremi jest samotnikiem, stroni od ludzi, poświęcił się górom, są jego pasją i miłością. Podoba mi się sposób, w jaki autorka opisała ich relację. Od samego początku czuć między nimi chemię, jednak nie zdzierają z siebie ubrań już na pierwszych stronach książki. Autorka buduje napięcie, powoli pokazuje rozwój ich relacji i być może, ale tylko być może, narodziny uczucia...

Na duży plus w tej książce zasługuje styl. Już od dawna wiem, że Melissa potrafi pisać lekko, tutaj udowodniła mi, że potrafi napisać powieść, w której to nie uczucie romantyczne będzie grało główne skrzypce. Świetnie opisany świat himalaistów, bohaterowie wielowymiarowi, niebanalni, realistyczni, bardzo fajnie stworzona relacja pomiędzy nimi.

(Nie)zdobyta to powieść, która wciąga od pierwszej strony. To opowieść o niezwykłej pasji, jaką jest wspinaczka, ale przede wszystkim historia o dwójce ludzi, których połączyły niezwykłe okoliczności. Jeśli szukacie niebanalnego romansu, poruszającego oryginalny temat to zainteresujcie się najnowszą powieścią Melissy Darwood.


FRAGMENT KSIĄŻKI

Drga mi powieka. Jestem mocno wkurzona, ale staram się trzymać nerwy na wodzy. 
– Jakie masz propozycje? – pytam Lidki, czterdziestodziewięcioletniej naczelnej redaktor, która jest moją szefową od pięciu lat. Pięciu lat ciągłego zaciskania pasa, odmawiania sobie zagranicznych wczasów (na które i tak nigdy nie jeździłam), nowych ciuchów (których i tak nigdy nie kupowałam) i markowych kosmetyków (których i tak nigdy nie używałam). Po to tylko, żeby udowodnić sobie i wszystkim wokół, że z dziennikarstwa da się w Polsce utrzymać. Że mogę być dziennikarką. Że jestem pieprzoną dziennikarką! 
A skoro nie stać mnie na wakacyjny wyjazd w tym roku, zawsze mogę nawalić się winem tak skutecznie, że nie będę wiedziała gdzie jestem. Możliwe, że skorzystam z tej oferty nawet już dzisiaj wieczorem: ubzdryngolę się na kanapie z nucącym Zaynem w tle. 
– Może napiszesz jakiś felieton o niedostępnych mężczyznach? Coś bardziej pozytywnego niż dotychczas? – Lidka patrzy mi prosto w oczy. – Masz lekkie pióro, tylko jakoś zawsze zagłębiasz się w psychodeliczny szlam, którym tylko odstraszasz czytelniczki. Twoje artykuły są zbyt smutne, za poważne, nader filozoficzne. Współczesne trzydziestki i czterdziestki pragną marzyć, ekscytować się czymś nadzwyczajnym. Temat musi być chwytliwy. Na topie. Zrozum, Julio, te kobiety wracają padnięte po robocie, ogarną dom, dzieciaki, zrobią sobie herbatę i mają ochotę zanurzyć się w lekturze, która zrekompensuje im trudy dnia. Nie chcą czytać o globalnym ociepleniu ani o polskiej patologii wspieranej przez pięćset plus. Wiesz, że możesz na mnie liczyć. Cenię twoje felietony, artykuły, wywiady, ich głębię, podwójne dno i tę niezwykłość, której tak brakuje innym. Ale prawda jest taka, że to się po prostu nie sprzedaje. Widziałaś ostatni raport. Walczymy o każdy procent rynku. Drukowane magazyny przestają się sprzedawać. Internet jest pełen tekstów o modzie, show-biznesie, seksie. Celebryci są obecni w mediach społecznościowych, nie potrzebują kolorowego pisma, by obnażyć się przed fanami, od tego mają Instagrama. – Wzdycha i poprawia okulary na nosie. – Nie wiem, czy damy radę utrzymać aktualny stan zatrudnienia przy obecnej sprzedaży. 
Czuję gulę w gardle. Upijam łyk kawy, choć zamiast niej przydałaby mi się teraz wódka z Xanaxem. Nigdy nie próbowałam takiej mieszanki, ale myślę, że taki koktajl mógłby mnie teraz skutecznie zobojętnić. 
Lidka najwyraźniej dostrzega moją minę, bo od razu dodaje: 
– Nie łam się. Tak po prostu jest w tym biznesie. Wierzę, że w końcu się odbijesz. Musisz tylko zmienić tematykę, stworzyć coś lżejszego, coś dla szerszego grona odbiorców… 
Jasne, innymi słowami – mam napisać gniota. Jak śpiewa Karolina Czarnecka: „prosto, szybko, sprawnie, szast – produkt musi być dla mas”. Mam ochotę zacząć walić głową w kawiarniany stolik, przy którym siedzimy. I nawet jeśli dostałabym od tego wstrząśnienia mózgu, to przynajmniej zakończyłabym tę żenującą rozmowę z przytupem. 
Chce mi się wyć. Pięć lat studiów dziennikarskich; batalie z matką wariatką, która twierdzi, że marnuję życie na bezsensowną bazgraninę; staż w gazecie, gdzie wysługiwał się mną jak służącą – przynieś, wynieś, pozamiataj – wielki pan redaktor przekonany o swym ponadprzeciętnym jestestwie; pisanie głupot o wypalaniu traw i wystawie storczyków w palmiarni w zamian za wierszówkę, z której nie byłam w stanie opłacić rachunków i czynszu w kawalerce. Oprócz tego ciągłe udzielanie się non-profit na portalach internetowych, w lokalnych oraz branżowych gazetach, żeby doskonalić pióro, zostać zauważoną. 
Bycie pełnoetatowym dziennikarzem to ciężka praca, jeśli nie ma się znajomości. Ja ich nie miałam, ale miałam za to wielkie szczęście, że taka osoba jak Lidka objęła funkcję naczelnej w redakcji, w której pracowałam i dostrzegła moje teksty. Wzięła mnie pod swoje skrzydła i uwierzyła, że to, co piszę, jest ważne. Przeszłam tak długą drogę, żeby pisać wreszcie to, na co miałam ochotę, co mnie poruszało, a teraz mam upaść tak nisko, by klepać artykuły na poziomie Pudelka. 
– Lidka. – Poprawiam się na krzesełku. – Jedni piszą w konwencji: „życie jest piękne i pachnie lawendą”, po czym wrzucają fotkę uśmiechniętych celebrytów. Ja piszę w nurcie „życie jest do dupy i śmierdzi łajnem”, po czym daję wywiad ze zgwałconą dziewczyną. Nie wierzę, że nie ma ludzi, którzy nie podzielają mojego zdania, którzy nie chcą czytać o sprawach ważnych. 
– Są, ale jest ich zbyt mało, żeby dalsze publikowanie twoich artykułów się opłacało – mówi wprost, pochyla się i zaplata dłonie na stoliku. – Julio, stoję pod ścianą. Sama wiesz, jaki jest rynek. Codziennie dostajemy dwanaście propozycji artykułów od ludzi, którzy chcą u nas pisać. Niektórzy są gotowi oddać tekst za darmo, żeby zaistnieć, spełnić swoje marzenie o publikacji, wpisać doświadczenie dziennikarskie do cefałki. Zarząd mnie naciska, sprzedaż musi się zwiększyć. Nieistotne jest przesłanie, nieważny język, styl. Walczymy o przetrwanie. Pismo ma się sprzedawać, to produkt jak każdy inny. Jeśli nie opublikujemy bomby, czeka nas katastrofa. Utrzymujemy się z reklam, a jeśli te nie będą docierać do szerokiego grona odbiorców, to nikt nie będzie chciał się u nas reklamować. Zbankrutujemy. 
– Chyba że zostanę zamordowana podczas zbierania materiału dla was. Wtedy sprzedaż na pewno podskoczy. Jeśli, rzecz jasna, sprawnie to nagłośnicie – żartuję, bo co mi innego pozostało. 
– Niektórym naszym redaktorom z chęcią pomogłabym zyskać w ten sposób rozgłos. – Uśmiecha się. – Ale nie tobie. – Pochyla się jeszcze bliżej mnie, opierając piersi o blat. – Masz talent, lekkie pióro, dziennikarski nos i sprawny warsztat. W przeciwieństwie do większości dziennikarzy, których znam, jesteś pracowita, niezachłanna, nie masz wybujałego ego, a na głowie rodziny, dzięki czemu masz dużo czasu na pisanie. Świat stoi przed tobą otworem. Musimy jednak nakierować cię na właściwe tory… – Ścisza głos, jakby obawiała się, że ktoś nas podsłucha. – Teraz na topie są arabscy szejkowie, celebryci, książęta, alpiniści… Poczytaj o nich trochę, może historia któregoś z nich cię zainspiruje. Rozeznaj się i daj mi znać, czy podejmiesz się napisania dla nas czegoś w tym obszarze, dobrze?
Jej pytanie zawisa w powietrzu, a ja jestem świadoma, że nie mam za dużego wyboru. Nisza albo mainstream. Wiem, że Lidka ma rację. Wiem, że „Mój Świat” sprzedaje się fatalnie. Wiem, że muszę zmienić tematykę, jeśli zamierzam utrzymać tę pracę. A chcę tu nadal pracować, jednak nie za wszelką cenę. Dam im to, czego potrzebują – dam im jakiegoś celebrytę, księcia czy innego supermena. Tylko że na moich warunkach. Nie zamierzam się sprzedać, zmieniać swojego stylu, zapomnieć o rzeczach ważnych, o tym, dlaczego chciałam zostać dziennikarką. Pragnę mówić o tym, co mnie boli, porusza, wkurza i dzielić się tym z ludźmi. Znajdę osobę, która będzie odpowiadać Lidce, kogoś, kto mnie zafascynuje i komu czytelnicy oddadzą swoje serca. 
– Okej, zrobię to. Ale po swojemu. 
– Mam taką nadzieję. – Uśmiecha się. – Tylko wpleć w to jakiś romans, poświęcenie dla kobiety, zakazane uczucie, nieakceptowany związek, seks… Wiesz, o co chodzi. Najlepiej schodzą te wydania, w których miłość i sprawy łóżkowe grają pierwsze skrzypce. Czytałaś ostatni artykuł Anity o wielokrotnym orgazmie? To był hit.
Przewracam oczami. 
Dobre rady o seksie, orgazmie, spełnieniu, których udzielają moje koleżanki po piórze w czasopismach dla kobiet, to bzdury. To karmienie nierealnymi fantazjami nieświadomych czytelniczek. Biedactwa po przeczytaniu artykułu takiej Anity są przekonane, że z ich życiem seksualnym musi być coś nie tak, że ich partner to cipa, skoro nie zaspokaja ich erotycznych potrzeb. Wiem, kim są dziennikarki, które piszą tego typu artykuły. Widzę je w pracy. To sfrustrowane singielki przeglądające zagraniczne magazyny w poszukiwaniu inspiracji, zaczytujące się w powieściach erotycznych dla kobiet, ekscytujące romansami z amerykańskich box office’ów, fantazjujące o idealnych facetach, którym zawsze stoi i którzy zawsze doprowadzają swoje kobiety do orgazmu pochwowego. Prawda jest taka, że istnienie tego typu mężczyzn to faktoid. 
Mam trzydzieści dwa lata. Miałam czterech partnerów seksualnych i jedyne orgazmy jakich doświadczyłam w życiu, to te osiągnięte dzięki własnym palcom. 
Nie wierzę w iskrzenie przy pierwszym spotkaniu, w chemię, wzajemne przyciąganie i zgodne dopasowanie po dwóch dniach znajomości. Moje serce jest na tyle mądre, by rozumieć, że mężczyzna spędzający więcej czasu w siłowni niż na czytaniu nie jest dla mnie odpowiednim partnerem. Nigdy nie doświadczyłam pożądania, które mąci umysł i serce, sprawiając, że człowiek nie może jeść, spać, normalnie funkcjonować.
Bo to wszystko są wymysły kobiet, które pragną czegoś, co nie istnieje. 
Moje dotychczasowe związki były letnie, żadnego żaru, ognia, porywu pożądania, zrywania z siebie ubrań, namiętności, ostrego seksu. Były po prostu życiowe. Nigdy nie czułam, że moi faceci o mnie zabiegają, nigdy nie miałam wrażenia, że jestem ich niezdobytą, o której marzą, śnią, o którą chcieliby zawalczyć. I tak się w sumie czasami czuję, jak niezdobyta kobieta (zwłaszcza kiedy za dużo wypiję; na trzeźwo myślę już realistycznie – po prostu wiem, że nie ma takich facetów o jakich pisze się w magazynach i książkach). Moi dotychczasowi partnerzy przypominali wyglądem bardziej Bolka i Lolka niż księcia na białym koniu. Nie przeszkadzało mi to, bo byłam przekonana, że mało atrakcyjny facet ma bogatsze wnętrze i nigdy mnie nie zdradzi. 
Nic bardziej mylnego.
Z moim ostatnim eks (ówczesnym chłopakiem) snuliśmy plany o zamieszkaniu razem, co wbrew pozorom było i jest dla mnie ogromnym wyzwaniem i milowym krokiem naprzód. Chciałam mu zrobić niespodziankę z okazji drugiej rocznicy. Zjawiłam się pod jego blokiem o północy – w szpilkach, małej czarnej, seksownej bieliźnie i z Merlotem w ręku. Ale mój ówczesny chłopak (obecny były) miał już towarzystwo. Uprawiał seks w aucie na parkingu ze swoją koleżanką z biura (miesiąc wcześniej miałam wątpliwą przyjemność poznać ją na jednej z ich firmowych imprez). 
To było rok temu i stanowiło ostatni gwóźdź do trumny. Od tamtej pory nie wierzę już w partnerstwo, wzajemny szacunek, czułość. Nie wierzę w opiekuńczych mężczyzn, z którymi można prowadzić ciekawe rozmowy, znaleźć wspólne zainteresowania, spędzać przyjemnie czas i być dla nich tą jedyną. W trakcie trwania moich czterech (zdawałoby się poważnych) związków, łudziłam się, że moi mężczyźni są wyjątkowi, że czuję się przy nich bezpiecznie, spokojnie, pewnie. I nagle odwalała im palma – kłamali, oszukiwali, zdradzali, uciekali. Być może bali się zobowiązania, a może uświadamiali sobie, że jednak nie jestem tą jedyną. Tak czy siak, zawsze robili mnie w chuja.
Dziękuję, nigdy więcej. Zarządzam przerwę od jakichkolwiek związków. Seks na raz – tak. Na dwa, to mogę najwyżej zatańczyć disco sambę. 

 TRAILER


ZAMÓW JUŻ DZIŚ!


Czytam z Legimi | Agnieszka Siepielska - Synowie zemsty #1. Rhys

Czytam z Legimi | Agnieszka Siepielska - Synowie zemsty #1. Rhys

Data wydania: 13.11.2019
Wydawnictwo Niezwykłe

Niebezpieczni mężczyźni, mafia i zło, które czyha za każdym rogiem.

Dwudziestoczteroletnia Viviana Thomson pracuje w luksusowym sklepie z odzieżą męską. Pewnego dnia dowiaduje się, że jeden z klientów otrzymał inne garnitury, niż te, które zamawiał, a teraz domaga się, by osobiście dostarczono mu właściwe. Mimo że Viviana nie jest odpowiedzialna za tę pomyłkę, zgadza się pojechać do domu mężczyzny.
Rhys Miller jest szanowanym i niezwykle przystojnym milionerem. Lubi, gdy wszystko idzie po jego myśli, i stara się wykorzystywać każdą nadarzającą się okazję, żeby ugrać coś, na czym mu zależy. Dostarczenie niewłaściwego zamówienia pozwala mu więc wprowadzić w życie plan, który zaczął sobie układać jakiś czas temu. Kiedy w swoim domu widzi Vivianę, ma już pewność, że podjął właściwą decyzję.
Dziewczyna nie ma pojęcia o tym, że właśnie trafiła prosto do jaskini lwa.
Rhys to pierwsza część serii „Synowie Zemsty” o mafijnej rodzinie Valenti. Bohaterowie tej powieści zmagają się z piętnem przeszłości i skrywają wiele tajemnic. Kiedy te ujrzą światło.


Na długo przed premierą, media społecznościowe zalała fala cytatów, grafik, zachęcajek do tej książki. „Mafijny debiut”, „intrygująca i zmysłowa” czy w końcu „Najlepszy romans z wątkiem mafijnym, jaki czytałam!!!” - takie hasła przewijały się przez moją tablicę i z tymi hasłami w głowie zabrałam się za czytanie książki, która z portalu Wattpad przeniosła się na karty powieści.

Dziś zacznę nietypowo, ale tego wymaga ode mnie poruszany temat.

MAFIA!


Czy ktoś mi wskaże, w którym miejscu w tej książce pojawia się temat mafijny?

Wtedy, gdy Rhys siedzi w swoim biurze w klubie? Wtedy, gdy wesoła rodzinka kłóci się przy stole?

Czy może wtedy, gdy od razu postanawia zagarnąć biedną, nieświadomą i zakompleksioną Vivianę dla siebie?

Być może autorka miała dobry pomysł, wszak mafia sprzedaje się teraz rewelacyjnie i czytelniczki pragną takich książek. Jednak, według mnie, Agnieszka Siepielska kompletnie nie udźwignęła motywu przewodniego swojej powieści. Tak po prostu, mafii tu nie ma. Nie mogę nie zauważyć też podobieństw do serii takich jak Eagle Elite czy Złączeni honorem i z tych podobieństw wnioskuję, że cały „mafijny” research autorka „odbębniła” czytając romanse mafijne. Nie fajnie, nie fajnie...

BOHATEROWIE


Oczywiście, Rhys obok mafioza nawet nie stał, ale pomijając ten niechlubny wątek, to jest to bohater, którego da się lubić. Oczywiście, przystojny i bogaty, ale szanujący kobiety, umiejący zabiegać o względy także. Jego „przeszłość” stworzona trochę na siłę, a „ciemna strona” kompletnie niepotrzebna. Gdyby autorka zdecydowała się, by Rhys był sobie bogatym, przystojnym biznesmenem, to wypadłoby to lepiej, niż gdyby kreowała go na mafioza.

Viviana to jedna z najbardziej irytujących głównych bohaterek, z jakimi miałam ostatnio do czynienia. Niezdecydowana, z jednej strony zakompleksiona a z drugiej wyszczekana... Wiecie, miałam przed oczami taką małą dziewczynkę, która tupie nogą, bo czegoś chce, a gdy to dostaje, ucieka i chowa się za babciną nogą...

Helen, babcia Helen, dzięki tej kobiecie wielokrotnie uśmiechałam się podczas lektury. Niektóre wątki z nią kompletnie przerysowane i niemożliwe, jednak zabawne i zdecydowanie ożywiające tę książkę.

CZY ABY NIE ZA SZYBKO...? CZY ABY NIE ZA DUŻO...?


No właśnie, to pytania zadałam sobie od razu po zakończeniu tej książki. Akcja pędzi, dzieje się w niej naprawdę sporo i nie miałam czasu na przyswojenie niektórych informacji, a już zostałam zarzucona kolejnymi, jeszcze bardziej nieprawdopodobnymi. Zastanawiam się, gdzie w tej książce podział się redaktor, który wskazałby autorce, że niektóre wątki są kompletnie niepotrzebne i wpędzają tylko czytelnika w zagubienie, a które warto rozwinąć.


GDZIE TEN ROMANS?


Rhys i Viviana zakochują się w sobie od pierwszego wejrzenia, a mnie brakło iskry, ognia, CZEGOŚ, co pokazałoby, skąd u nich to uczucie. Bo tak na dobrą sprawę, pomiędzy nimi jest jedynie ciepło, nie gorąco... Nie ma randek, kwiatów, nie ma namiętnego, gorącego seksu! Jedynym momentem, w którym pokazali jakieś uczucia, był ten z „zazdrością” i współpracownikami. Po prostu, w nadmiarze wydarzeń, autorka zapomniała, że miał być to romans.


NIE MA TEGO ZŁEGO...


Jak widzicie, sporo ponarzekałam, jednak moje końcowe wrażenia nie są aż tak złe. Po pierwsze, książkę czyta się błyskawicznie i całkiem przyjemnie. Po drugie, humor, a tego dostarczyła mi babcia Helen, która swoimi żartami sypała jak z rękawa. Rhys, choć nie mafiozo i perfekcyjny, tak, że chyba bardziej się nie dało, też zyskał moją sympatię. Pierwszy tom serii Synowie zemsty to lekka powieść, która z mafią nie ma za wiele wspólnego, to książka, którą czyta się w jeden wieczór. Zbrakło mi mafii, pasji i namiętności, wierzę jednak, że autorka dopracuje to w drugim tomie serii, wszak to jej literacki debiut. Czy polecam? Wiecie, że polecam wam tylko te książki, które podbiły moje czytelnicze serce, jednak decyzję jak zawsze zostawiam wam. W końcu ilu czytelników tyle gustów i być może komuś z Was Rhys skradnie serce.

Agnieszce serdecznie gratuluję debiutu i życzę sukcesów w wydawniczym świecie. 



Przyjaźń pomiędzy kobietą a mężczyzną? || Belle Aurora - Friend zoned

Przyjaźń pomiędzy kobietą a mężczyzną? || Belle Aurora - Friend zoned

Data wydania: 28.11.2018
Wydawnictwo NieZwykłe
Liczba stron: 399

Nikolai Leokov nigdy nie sądził, że zakocha się w jedynej dziewczynie, z którą kiedykolwiek się zaprzyjaźnił.

Valentina Tomic ma problem z zaangażowaniem po tym, jak została okrutnie zdradzona. Kiedy Tina postanawia, że wywoła uśmiech na twarzy posępnego Nika, nie przypuszcza, że zaprzyjaźni się z twardzielem. Nik jeszcze nigdy nie spotkał kobiety, która byłaby wobec niego tak czuła i jednocześnie nie oczekiwała niczego w zamian. Nik i Tina zapraszają was serdecznie do przeczytania Friend-zoned. Pełnej humoru historii o przyjaźni i miłości.

Pełna humoru i ciepła powieść, która skradła moje serce. Słyszeliście o Belle Aurora i jej Friend zoned? Z przyjemnością objęłam patronat medialny na tą książką, mam nadzieję, że zdecydujecie się ją przeczytać i pozwolicie, by Ci bohaterowie skradli wasze czytelnicze serca.

Głównymi bohaterami tej książki są Tina i Nikolai, oboje prowadzą własne firmy, różnią się od siebie jak ogień i woda a poznali się dzięki szalonemu pomysłowi Tiny. Zarówno Tina, jak i Nik, są ostrożni i nieufni w kontaktach z płcią przeciwną, dość szybko jednak nawiązują nić porozumienia, a jeszcze szybciej zostają przyjaciółmi. W tym momencie pojawia się odwieczne pytanie, czy przyjaźń pomiędzy kobietą a mężczyzną jest możliwa? Historia tych dwojga odpowiada na to pytanie w sposób, jakiego większość z was się nie spodziewa.

Naprawdę bardzo polubiłam bohaterów tej książki, nie tylko Tinę i Nika, ale także ich najbliższych. Główni bohaterowie są cudowni, choć nie bez wad, są wyjątkowi właśnie dzięki swoim zaletom i słabościom, jest w ich zachowaniu coś, co sprawia, że błyskawicznie zyskują sympatię. Bohaterowie drugoplanowi są równie ważni w tej książce co Nik i Tina, nie są jedynie tłem ich historii, mają trudną przeszłość, a to, czego się do nich dowiadujemy, sprawia, że chcemy poznać ich historie.

Co do fabuły, to tak naprawdę pomysł nie jest oryginalny, czy wyjątkowy, bo motyw przyjaźni damsko-męskiej przewija się w wielu książkach, jednak sposób, w jaki autorka napisała tę książkę, jest pierwszorzędny. Do motywu przyjaźni pomiędzy Nikiem i Tiną, autorka wplotła kilka innych wątków, rozszerzając fabułę, zaskakując i sprawiając, że zainteresowanie przeszłością bohaterów drugoplanowych rośnie.

Belle Aurora to autorka, która pisze naprawdę lekko, sprawnie prowadzi fabułę i wplata kolejne wątki, a wszystko osładza słodkimi wypiekami. Takie książki jak ta, czyta się błyskawicznie i z wielką przyjemnością.

Friend zoned to słodka jak lukrowa babeczka historia o przyjaźni, rodzinie i miłości. Wyjątkowi bohaterowie, ciekawie poprowadzona akcja i lekki styl autorki, czego chcieć więcej? Friend zoned to książka, która ogrzeje czytelnicze serca. Gorąco polecam!


Książkę możecie kupić TUTAJ
Jane Harvey-Berrick - Niebezpieczna znajomość, niebezpieczna miłość || Patronat medialny

Jane Harvey-Berrick - Niebezpieczna znajomość, niebezpieczna miłość || Patronat medialny

Data wydania: 30.07.2018
Wydawnictwo Niezwykłe
Liczba stron: 534



Poruszający i pokrzepiający BESTSELLER AMAZONA pióra autorki romansów – Jane Harvey-Berrick.

Z dziewiętnastoletnim Danielem Coltonem chcą się umawiać wszystkie dziewczyny, a każdy facet mu zazdrości. Jest humorzasty, wybuchowy, zimny i ponury, ale też piękny, ma wspaniałe tatuaże, kolczyk w brwi i imponujące, czarne włosy. Chodzą plotki, że posiada kolczyki także w innych miejscach. Czy naprawdę jest szalony, czy naprawdę lepiej się z nim nie zadawać?
Daniel mieszka ze starszym bratem Zefem, a ich dom to jedna wielka imprezownia. Potrzebujesz narkotyków, dobrej zabawy, alkoholu i dyskrecji? Ruszaj do Coltonów!
Gdy Daniel i dziewczyna z dobrego domu, Lisanne Maclaine, otrzymują do wykonania wspólne zadanie na studiach, Lisanne odkrywa, że za reputacją czarnej owcy uczelni kryje się coś więcej. Daniel jest inteligentny, zabawny i koleżeński. Wkrótce odkrywa też jego sekret – dlaczego tak się od wszystkich dystansuje, dlaczego nikogo do siebie nie dopuszcza. Nie miała jednak pojęcia, jak trudno będzie wytrwać w roli jego powierniczki.



[...] musisz przejść milę w czyichś butach nim możesz go oceniać..






Wyobraź sobie, że muzyka jest dla Ciebie całym światem, duszą, jedyną miłością... wyobraź sobie, że nagle to tracisz i nic nie możesz na to poradzić. Masz wygląd gwiazdy rocka — świetne tatuaże, kolczyk w brwi, czarne włosy, motocykl... Ale to tylko pozory, przez które nikt nie chce się przebić — do czasu. Do życia Daniela wkracza Lisanne i od tej pory nic nie jest takie same. Ta dziewczynka jako jedyna przebija się przez jego pancerz ochronny, poznaje pilnie strzeżoną tajemnicę a co najważniejsze, poznaje prawdziwego Daniela. Nic co piękne nie trwa wiecznie i ich znajomość zostaje wystawiona na poważne próby. Czy przetrwa? O tym dowiecie się, jedynie czytając tę książkę.

Postanowiłam, że nie rozpiszę się na temat tej powieści, chcę krótko pokazać Wam to, za co ją pokochałam.

Po pierwsze świetny pomysł na fabułę, jak i wprowadzenie go w życie, bo musicie wiedzieć, że historia opowiedziana przez Jane Harvey-Berrick jest niezwykła. Mogłoby się wydawać, że to książka jakich wiele, historia dziewczyny z dobrego domu i bad boya, który zmienia się pod jej wpływem, tak jednak nie jest. Autorce udało się stworzyć coś prawdziwego, poruszającego i niezwykle mądrego, jednak nienarzucającego się. Historia Daniela i Lisanne złamała moje serce, czy z wami będzie tak samo?

Po drugie genialni bohaterowie, nie tylko pierwszoplanowi, bo także drugoplanowi zostali naprawdę bardzo dobrze opisani. Daniel i Lisanne to bohaterowie z krwi i kości, z własnymi problemami, demonami i marzeniami. Bardzo łatwo było ich polubić, a gdy ich relacja zaczęła się rozwijać, dopingować i trzymać za nich kciuki.

Jednak to nie pomysł na fabułę czy bohaterowie są największym atutem tej powieści, bo są nimi emocje. Autorka umieściła w tej książce mnóstwo uczuć, od pierwszych stron porywa, wzrusza, złości, szokuje, jest pełna empatii, miłości i przyjaźni. Autorka pokazuje, jak ważna w życiu jest rodzina, przyjaciele, partner, który będzie stał u naszego boku na dobre i na złe.

Niebezpieczna znajomość, niebezpieczna miłość to porywająca i wzruszająca powieść o miłości, przyjaźni, rodzinie, ale także o akceptacji siebie i innych. Naprawdę gorąco polecam!



Książkę Niebezpieczna znajomość, niebezpieczna miłość objęłam patronatem medialnym i za tę możliwość dziękuję Wydawnictwu Niezwykłemu

Ker Dukey & K. Webster — Laleczki. Zaginione laleczki || Patronat medialny

Ker Dukey & K. Webster — Laleczki. Zaginione laleczki || Patronat medialny

Data wydania: 18.07.2018
Wydawnictwo Niezwykłe
Liczba stron: 250


Czy miałeś kiedyś wrażenie, że twoja dusza łączy się z drugą duszą? Czy oddychałeś czyimś powietrzem? Czułeś, jak stajecie się jednością? Ja tak.
W końcu zaczęłam żyć, czuć, a nawet kochać, pomimo chaosu, który mnie otaczał.
Opuściłam gardę. Wpuściłam kogoś do swojego serca.

Detektyw Jade Phillips przegrała grę i wylądowała z powrotem w okrutnych szponach swojego oprawcy. Teraz jednak nie jest już małą dziewczynką, którą porwał przed laty. Nowa Jade jest silna. Twarda. A co najważniejsze, w akademii policyjnej nauczono ją, jak radzić sobie z psychopatami.

Niestety Jade nie jest sama. Porywacz wie, że może nią manipulować, wykorzystując do tego najbliższe jej osoby. W ulubionej grze Benny’ego (znanego także jako Benjamin Stanton) pojawiają się więc nowi gracze. Poprzeczka jest ustawiona bardzo wysoko. Czy Jade zdoła ją przeskoczyć? Czy da radę uratować siostrę, którą psychopata doprowadził już na skraj szaleństwa? I która sama powoli staje się psychopatką?

Dillon Scott, partner i kochanek Jade, zrobi wszystko, by dopaść Benny’ego. Nie zatrzyma się przed niczym. Ma tylko jeden cel – uratować ukochaną. Zbiera kolejne poszlaki i kontynuuje dziką gonitwę, by wyrwać kobietę, którą kocha, z rąk potwora… Nie jest jednak jedynym, który rozpoczął polowanie. Kiedy próbuje dopaść psychopatę, psychopata próbuje dopaść jego.

Wydaje się, że potwór nie ma najmniejszych szans z dwojgiem świetnych policjantów. Zwłaszcza, kiedy pani detektyw czai się na niego w jego własnej piwnicy. Szybko jednak wychodzi na jaw, że ktoś mu pomaga. Ktoś, kto nie powinien.
Choć zasady gry się zmieniają, Jade musi odnaleźć sposób, by wymierzyć sprawiedliwość mordercom. I przechytrzyć ich, by odzyskać wolność. Tym razem już na zawsze.




Duet Ker Dukey i K. Webster szturmem podbił serca polskich czytelników pierwszy tomem serii Laleczki. Po zakończeniu Skradzionych Laleczek nie mogłam doczekać się kontynuacji, by poznać dalsze losy Jade, dowiedzieć się, czy uda jej się pokonać Benny'ego raz na zawsze i czy Dillon wytrzyma to wszystko i będzie stał u jej boku. Jak wypadł drugi tom serii? O tym poniżej.

Jak już wspominałam przy okazji recenzji pierwszego tomu, naprawdę podoba mi się pomysł na fabułę. W drugim tomie serii autorki rozwinęły swój pomysł, weszły na jeszcze bardziej mroczne tory, dając nam powieść, która szokuje i budzi bunt, wobec tego, co spotkało bohaterów. W tej części autorki rozwinęły wątek przeszłości Benny'ego, która mnie totalnie zaskoczyła, bo choć wiedziałam, że w niej kryją się odpowiedzi na wiele pytań, nie sądziłam, że autorki pójdą w tę stronę. Wspominałam przy okazji recenzji pierwszej części, ale się powtórzę, ta książka jest dla czytelników, którzy nie boją się okrutnych i brutalnych scen, którzy nie boją się łamania tabu, którzy potrafią zrozumieć, że brutalność i brzydota ukryta w tej książce to jedynie fikcja literacka. Mnie autorki zaskoczyły, jestem zachwycona ich duetem i wiem, że chcę więcej.

Bohaterowie w tej książce są różnorodni, pochodzą z różnych kręgów społecznych, otrzymali inne wychowanie, mają inne przeżycia, a ja jestem pod wrażeniem ich kreacji. Każdy z głównych bohaterów — Jade, Benny i Dillon zostali opisani w bardzo dobry sposób, dzięki rozdziałom pisanym z ich perspektywy lepiej poznajemy ich motywację i uczucia, co w przypadku Jade i Benny'ego jest świetnym zabiegiem. Fragmenty z perspektywy Benny'ego były tymi najlepszymi, najbardziej mrocznymi, szokującymi i odrażającymi, autorki wykonały naprawdę dobrą pracę przy pisaniu ich.

Zaginione laleczki to niezwykle mroczna, niepokojąca i niebezpieczna przejażdżka po umyśle psychopaty. To historia o sile, przetrwaniu i miłości, która zrodziła się w nietypowych warunkach, i która walczy o przetrwanie w świecie, w którym nie powinna istnieć. To książka dla czytelników, dla których nie ma czegoś takiego jak tabu, którzy nie boją się brutalnych i okrutnych scen. Nie mogę doczekać się trzeciego tomu serii.



Książkę Zaginione laleczki objęłam patronatem medialnym i za tę możliwość dziękuję Wydawnictwu Niezwykłemu

Samantha Towle - Revved || Przedpremierowa recenzja patronacka

Samantha Towle - Revved || Przedpremierowa recenzja patronacka

Data wydania: 4.07.2018
Wydawnictwo Niezwykłe
Liczba stron: 440


Mechanik rajdowy Andressa „Andi” Amaro ma jedną złotą zasadę: nigdy nie umawia się z kierowcami. Nie zamierza jej łamać – i ma ku temu dobre powody.

Carrick Ryan jest niegrzecznym chłopcem Formuły 1. Na jego widok kobiety tracą rozsądek, a dźwięk irlandzkiego akcentu rzuca je na kolana. Carrick jeździ szybko i żyje jeszcze szybciej. Gdy rozpoczynał karierę zawodową, był najmłodszym kierowcą w historii Formuły 1, pięć lat później jest jednym z najlepszych. Od kolejnych rekordów szybciej zdobywa tylko kobiece serca.

Gdy Andi otrzymuje propozycję pracy marzeń w ekscytującym świecie Formuły 1, opuszcza rodzinny dom w Brazylii z przekonaniem, że będzie w stanie pracować z Carrickiem, jednak nic nie przygotowało jej na najsilniejsze zauroczenie, jakie kiedykolwiek przeżyła. Andi nie potrafi przestać myśleć o mężczyźnie, z którym nie może być, jej złota zasada zostanie poddana najtrudniejszej z prób, gdyż Carrick zdecydował, że zdobędzie Andi… i nie cofnie się przed niczym, by to zrobić.


Uwielbiam tę książkę! Długo przyszło mi czekać na jej polskie wydanie, ale w końcu jest! Cudowna, gorąca powieść, która skradnie serca fanom serii Driven




Głównymi bohaterami tej książki są Andi i Carrick, pani mechanik i kierowca rajdowy, których drogi spotykają się na gruncie zawodowym, jednak chemia pomiędzy nimi sprawia, że zbliżą się do siebie. Andi ma jedną zasadę, nie spotyka się z kierowcami, ale Carrick, niegrzeczny playboy, postanawia ją zdobyć, a czego Carrick pragnie, to zdobywa. Autorka stworzyła bohaterów bardzo upartych, z mocnymi charakterami. Andi nie należy do nieśmiałych kobiet, jest pewna siebie i wie, jak postępować z mężczyznami, jako kobieta-mechanik musi radzić sobie z mężczyznami. Carrick ma opinię playboya, który zmienia kobiety równie szybko co skarpety — jest przystojny, utalentowany, bogaty i pewny siebie. Samantha Towle stworzyła bohaterów, których szczerze polubiłam, a Carrick zajął miejsce obok Coltona (seria Driven) na liście moich książkowych mężów.


Fabuła opiera się na relacji Andi z Carrickiem a świat wyścigów gra drugie skrzypce. O ile ten związek głównych bohaterów nie należy do szczególnie oryginalnych, bo czytając romanse, możemy się domyślić, jak to wszystko przebiegnie, to właśnie ten świat wyścigów, świat F1 sprawia, że ta książka wyróżnia się na tle innych. Pozwólcie więc, że skupię się na świecie wyścigów, bo to naprawdę dopracowany wątek w tej książce. Wraz z ekipą Carricka podróżujemy od jednego toru do drugiego, żyjemy napięciem związanym z wyścigami, czujemy to podniecenie, świętujemy zwycięstwa, wściekamy się za porażki. Właśnie przez świetnie wykreowany świat F1 tak pokochałam tę książkę. Nie mówię, że wątek romantyczny jest zły, bo nie jest, jest dobrze napisany, pełen emocji, jednak jest przewidywalny i to właśnie wyścigi dodały tej książce iskry, która mnie kupiła.


Samantha Towle pisze bardzo lekko, bez trudności wciągając czytelnika w wykreowany przez siebie świat. Dzięki przedstawieniu bohaterów w taki, a nie inny sposób, od pierwszych stron zdobywają naszą sympatię, śledzimy ich losy, cieszymy się wraz z nimi, złościmy się, kiedy oni się złoszczą. Sceny erotyczne są napisane fenomenalnie, są gorące i niegrzeczne, jednak napisane ze smakiem.

Revved to książka, która porywa od pierwszych stron w niesamowity świat wyścigów F1. To powieść, która kipi od emocji, uczuć i pożądania, pomiędzy bohaterami jest chemia, którą możemy wyczuć od samego początku. Revved to książka, którą muszą przeczytać fani serii Driven, jestem pewna, że ją pokochacie. Revved to książka, którą pokochałam za niesamowity klimat wyścigów, za autentyczne emocje i bohaterów, których nie można nie polubić — gorąco polecam! 


Książkę Revved objęłam swoim patronatem medialnym i za tę możliwość dziękuję Wydawnictwu NieZwykłemu
Ker Dukey, K. Webster - Skradzione laleczki || Recenzja patronacka

Ker Dukey, K. Webster - Skradzione laleczki || Recenzja patronacka

Data wydania: 30.05.2018
Wydawnictwo Niezwykłe
Liczba stron: 350


Czy podjąłeś kiedyś decyzję, która zaważyła na całym twoim życiu? 

Dwanaście lat temu czternastoletnia Jade Phillips oraz jej młodsza siostra, Macy, zostały uprowadzone z pchlego targu. Dziewczynki były więzione przez psychopatycznego potwora imieniem Benny (znanego także jako Benjamin Stanton), skazane na jego znęcanie się i tortury. Po czterech latach Jade udało się uciec oprawcy. Niestety, nie mogła zabrać ze sobą siostry. Przyrzekła więc, że po nią wróci. 

Obecnie, już jako szanowana pani detektyw, Jade nadal nie potrafi poradzić sobie ze świadomością, że nie udało jej się uratować młodszej siostry. Potworna przeszłość nie daje kobiecie spokoju. Nawiedza teraźniejszość i nie pozwala pani detektyw na nawiązanie żadnych bliskich relacji. Zdeterminowana, by wyrwać siostrę z rąk oprawcy, Jade rzuca się w wir pracy. Każdą sprawę zaginięcia traktuje tak, jak gdyby szukała Macy. Sprawdza wszystkie możliwe tropy, by odnaleźć ofiary i wpakować winowajców za kraty.

Jej najnowsza sprawa coś jej jednak przypomina, a podświadomość od razu podpowiada, że oto powrócił ich okrutny oprawca. Z pomocą przystojnego partnera Jade bada nowe tropy w poszukiwaniu starego wroga. Ma nadzieję, że jej siostra nadal żyje i w końcu wróci do domu.
Porywacz podejmuje wyzwanie, rozpoczynając swoją mroczną grę. I wygląda na to, że wygrywa. Jade jest jedynie zabawką w jego rękach. Benny robi z niej wariatkę. Sprawia, że otoczenie przestaje jej ufać. A kiedy nic nie jest tym, czym się wydaje, a liczba ofiar stale rośnie, kobieta uświadamia sobie, że oprawca bawi się z nią w kotka i myszkę. Teraz jednak jest już za późno. Polowanie dobiegło końca. Ona od zawsze była ofiarą. Drapieżnik znów ją odnalazł. I ukradł. Raz jeszcze.





Jak opisać wrażenia po przeczytaniu tej książki i jednocześnie uszanować prośbę autorek o niespojlerowanie i niezdradzanie zbyt wiele? Dawno nie miałam takiego problemu, jak z tą recenzją, mam nadzieję, że uda mi się Was zaciekawić na tyle, byście sami przeczytali tę książkę i zrozumieli, o co w niej chodzi.






L jak litość, której Benny nie znał

A jak atak, którego się dopuścił na dziewczynkach

L jak lalki, które stały się zgubą Jade i Macy

E jak emocje, którymi przepełniona jest ta książka

C jak cela, która stała się mieszkaniem dziewczynek

Z jak zemsta


K jak komfort, którego Jade i Macy nie zaznały u Benny'ego


I jak igła, która stała się narzędziem tortur



Brutalna, mroczna i porywająca historia, jakiej na polskim rynku jeszcze nie było.

Jade i Macy zostały porwane przez potwora, przystojnego o pięknej twarzy potwora, który odebrał im wszystko. Dosłownie wszystko. Odczłowieczył je. Zepchnął do roli jego laleczek. Jednak Jade udało się uciec, przetrwała i po latach ciągle stara się odnaleźć bestię, która zniszczyła jej życie i odebrała siostrę. Jako policjantka wie, co musi zrobić, jednak Benny jest sprytny, nie zostawia za sobą śladów, jednak Jade wierzy, że uda jej się go dopaść i odzyskać siostrę. Jej najnowsza sprawa rozbudza uśpione demony, przypomina piekło, przez które musiała przejść. Przed Jade trudna rozrywka to rozegrania, stawką jest życie zarówno jej samej, jak i Macy...

Ker Dukey i K. Webster to duet, który stworzył naprawdę świetną książkę. Nie będę się na jej temat rozpisywać, ponieważ zabierze Wam to całą przyjemność z poznania tej historii.

Zacznę od samej fabuły, która, według mnie, skonstruowana jest naprawdę fenomenalnie. Akcja toczy się dwutorowo, poznajemy wydarzenia z przeszłości oraz teraźniejszości, dzięki temu mamy pełen obraz koszmaru, który przeżyła Jade. Skradzione laleczki są mieszanką thrillera, mrocznego romansu i erotyku, autorki uknuły naprawdę świetną intrygę, wciągając czytelników w tę niebezpieczną rozgrywkę pomiędzy oprawcą a ofiarą.

Jestem także pod wielkim wrażeniem kreacji bohaterów, zwłaszcza Jade, która przeszła przez piekło, które odcisnęło na niej widoczny ślad, jednak stara się żyć i walczy o odnalezienie siostry. Autorki naprawdę dobrze opisały jej emocje, te towarzyszące je obecnie, jak i w przeszłości. Jest także coś, czego nie nazwały bezpośrednio, jednak czytelnik doskonale wie, o co im chodzi. Mowa tutaj o syndromie sztokholmskim, który opisały w sposób niesamowicie realistyczny.

Skradzione laleczki to książka, która wstrząsa niesamowicie brutalnymi i realistycznymi opisami. Mogę was zapewnić, że z tą powieścią nie będziecie się nudzić i od razu po jej przeczytaniu zapragniecie przeczytać drugi tom. Powieść ta jest tylko dla czytelników o mocnych nerwach, którym niestraszne są brutalne sceny, także te erotyczne. Gorąco polecam!


Książkę Skradzione laleczki objęłam patronatem medialnym i za tę możliwość dziękuję Wydawnictwu Niezwykłemu
W towarzystwie zabójców || J.A. Redmerski - Zabić Sarai

W towarzystwie zabójców || J.A. Redmerski - Zabić Sarai


Data wydania: 11.04.2018
Wydawnictwo NieZwykłe

Sarai miała zaledwie czternaście lat, kiedy matka uciekła z nią do Meksyku, gdzie zamieszkały ze znanym baronem narkotykowym. Z biegiem lat dziewczyna zapomniała, co to znaczy wieść normalne życie, ale nigdy nie porzuciła nadziei, że pewnego dnia ucieknie z miejsca, w którym była przetrzymywana przez ostatnie dziewięć lat. 
Victor jest bezlitosnym płatnym mordercą, który – podobnie jak Sarai – znał tylko życie przepełnione śmiercią i przemocą. Kiedy zjawia się w domu brutalnego Javiera, żeby poznać szczegóły zlecenia i odebrać zapłatę, Sarai dostrzega w nim jedyną szansę na odzyskanie wolności. Jednak sprawy przybierają niespodziewany obrót i zamiast dotrzeć bezpiecznie do Tucson, Sarai trafia w ręce kolejnego niebezpiecznego mężczyzny. 
Mimowolnie zaplątany w ucieczkę, Victor opiera się swojej prymitywnej naturze i postanawia pomóc Sarai. Z czasem rodzi się między nimi wyjątkowa więź, która sprawia, że Victor jest w stanie zrobić wszystko, żeby utrzymać Sarai przy życiu. Jest gotowy postawić na szali nawet relacje z własnym bratem i współpracownikiem, Niklasem, który podobnie jak wszyscy inni pragnie jej śmierci. 
Zaufanie, jakie rodzi się pomiędzy nietypową dwójką, coraz bardziej zbliża ich do siebie i tylko podsyca żarzące się uczucie. Jednak bezwzględna natura Victora i jego profesja mogą się okazać niewystarczające, by uratować Sarai. Ostatecznie władza, jaką dziewczyna posiadła nad Victorem, może być tym, co ją zabije. 
A oto ich historia.


Książka, na którą czekało wielu czytelników w Polsce. Książka, która porusza, wzbudza ciekawość i nie pozwala o sobie zapomnieć. Książka o dziewczynie, której duszę skradziono i o zabójcy, który postanawia zrobić coś dobrego.

Opis przygotowany przez wydawnictwo zdradza wszystko, co powinniście wiedzieć o tej książce — nie będę powtarzać lub zdradzać czegoś więcej, bo nie widzę w tym sensu. Pozwólcie więc, że od razu przejdę do konkretów.

W tej powieści nie ma nic zwyczajnego czy dobrze znanego z innych książek. Autorka opowiada historię dziewczyna, która przez lata przetrzymywana była przez barona narkotykowego. W sposób bardzo dobitny autorka pokazała jaki wpływ na psychikę Sarai miał pobyt u Javiera — dziewczyna utraciła swoją duszę. Postać Victora jest pełna sprzeczności — jest zawodowym zabójcą, jednak Sarai zaszła mu za skórę i wbrew swojemu wyszkoleniu postanawia jej pomóc. Victor wierzy, że nie jest dla niej za późno i że dzięki jego pomocy dziewczyna odnajdzie spokój. Dwójka głównych bohaterów jest do siebie bardziej podobna, niż początkowo może na to wskazywać. Sytuacje, w które są wplątani, są niebezpieczne i brutalne — trupy ścielą się za nimi bardzo gęsto.

J.A.Redmerski potrafi stworzyć tak przekonujący, niebezpieczny i wciągający świat w swoich książkach, że nie sposób się od nich oderwać. Jak tylko zaczęłam czytać tę książkę, nie miałam najmniejszej ochoty jej odkładać. Opisy są naprawdę bardzo obrazowe i brutalne, kompletnie różni się ta książka od Na krawędzi nigdy i nie nadaje się dla młodszych czytelników. Fabuła została poprowadzona w taki sposób, by zaciekawić czytelnika i pozwolić mu wraz z bohaterami rozwiązywać sprawę Sarai. Zakończenie zapowiada kolejne tomy, które mam nadzieję, pojawią się w Polsce już wkrótce.

Zabić Sarai to brutalna i nieprzewidywalna powieść, która wciąga od pierwszych stron. Historia Sarai i Victora przez cały czas trzyma nas w napięciu, a zakończenie stanowi obietnicę kolejnej, świetnej historii. Bardzo gorąco polecam!


Książkę możecie zamówić TUTAJ.

Książkę Zabić Sarai objęłam patronatem medialnym i za tę możliwość dziękuję Wydawnictwu NieZwykłemu.
Douglas E. Richards - Ułamek sekundy || Recenzja patronacka

Douglas E. Richards - Ułamek sekundy || Recenzja patronacka


Data wydania:3.04.2018
Wydawnictwo NieZwykłe

Co jeśli znalazłbyś sposób, by wysłać coś w przeszłość? Nie tę sprzed tygodni, dni, czy nawet minut. Co jeśli mógłbyś to przenieść zaledwie o mgnienie oka? Czy mogłoby się to w ogóle do czegoś przydać? Nie zdążyłbyś naprawić wyrządzonego zła, zmienić biegu wydarzeń, skreślić odpowiednich liczb na loterii.

Nathan Wexler jest genialnym fizykiem, który sądzi, że znalazł sposób na wysyłanie materii o ułamek sekundy w przeszłość. Zanim jednak zdoła potwierdzić swoje odkrycie, on i jego narzeczona, Jenna Morrison, będą musieli walczyć o życie. Choć na pierwszy rzut oka przeniesienie czegoś w czasie o chwilę wstecz wydaje się nieprzydatne, Jenna stopniowo dochodzi do wniosku, że żadne odkrycie w historii ludzkości nie było ważniejsze i nie miało dalej idących konsekwencji.

Gdy Jenna usiłuje stawić czoła potężnym siłom, jakie sprzysięgły się przeciwko niej, na szali leży los całej ludzkości… 


Wydawnictwo NieZwykłe stara się o to, by w ich ofercie znalazły się książki z różnych gatunków tak, by każdy znalazł coś dla siebie. Ułamek sekundy to thriller, który podejmuje temat podróży w czasie. Zaciekawieni, jakie wrażenie wywarła na mnie ta książka?

Książka rozpoczyna się bardzo zwyczajnie — Jenna kończy wizytę u siostry i wraca do domu, w którym mieszka ze swoim narzeczonym Nathanem. Mężczyzna podczas jej nieobecności dokonał przełomowego odkrycia, którym niestety nie zdążył podzielić się z Jenną. W jedną sekundę w ich domu znajdują się uzbrojeni po zęby mężczyźni, którzy zabierają ich ze sobą. Jak się okazuje, odkrycie dokonane przez Nathana niesie ze sobą śmiertelne niebezpieczeństwo, dlatego jego autor, jak i jego narzeczona mogą zapomnieć o bezpieczeństwie. Od tego momentu zaczyna się walka o przetrwanie i odkrycie osób, odpowiedzialnych za atak na Nathana.

Naprawdę podoba mi się pomysł na fabułę tej książki — podróże w czasie, ich możliwości i konsekwencje. Autor ciekawie poprowadził całą akcję, zadbał o jej niespodziewane zwroty, jednak w niektórych fragmentach książki dostajemy suche fakty, tak jakby autor nie potrafił skutecznie wmieszać je w swój pomysł. Jednak poza tą jedną rzeczą, nie mam żadnych zarzutów wobec fabuły. Autor stworzył powieść pełną napięcia i tajemnicy, a bohaterowie znajdowali się w ciągłym zagrożeniu. Styl autora trudno nazwać lekkim, jednak bardzo przyjemnie i szybko czyta się tę książkę.

Jeśli chodzi o bohaterów to mamy ich w tej książce wielu i wbrew wszystkiemu, co teraz pomyślicie, każdy z nich ma istotny wpływ na fabułę. Pozwólcie jednak, że skupię się na Jennie oraz Aaronie — prywatnym detektywie. Obie te postaci zostały bardzo dobrze wykreowane, obdarzone inteligencją i siłą, która pozwala im przetrwać. Jenna nie należy do kobiet, które chowają się za mężczyzną, nie boi się wystawić na niebezpieczeństwo, jeśli przybliży ją to do rozwiązania zagadki. 

Podoba mi się fakt, że na końcu książki znajduje się rozdział, w którym autor wyjaśnia pojęcia i zagadnienia, które pojawiły się w powieści. Jednak nawet po przeczytaniu tych wyjaśnień (a może właśnie przez nie) dalej zastanawiam się, czy podróż w czasie jest możliwa.

Ułamek sekundy to świetna mieszanka thrillera z powieścią sci-fi. Książka wciąga od pierwszych stron, utrzymuje w ciągłym napięciu i pozwala nam zastanawiać się nad możliwościami podróży w czasie. Ułamek sekundy to świetna powieść, którą polecam nie tylko wielbicielom tego gatunku.


Książkę możecie zamawiać TUTAJ.

Książkę Ułamek sekundy objęłam patronatem medialnym i za tę możliwość dziękuję Wydawnictwu NieZwykłemu.

Whitney Barbetti - Dziesięć poniżej zera || Premierowa recenzja patronacka

Whitney Barbetti - Dziesięć poniżej zera || Premierowa recenzja patronacka

Data wydania: 28.03.2018
Wydawnictwo NieZwykłe


Nazywam się Parker. Moje ciało jest oszpecone bliznami, pamiątkami ataku, którego nie pamiętam. I nie chcę pamiętać. Wolę obserwować życie, niż go doświadczać.
Ludzie dookoła śmieją się, całują, rozmawiają – a ja jestem sama, w kącie, obserwując, jak żyją. Nie zależy mi na nikim i niczym. Czuję tylko jedną emocję. To irytacja. I czuję ją bardzo często.

Jeden SMS wysłany pod niewłaściwy numer okazał się moją zgubą.
Ma na imię Everett i jest wrednym, natrętnym, aroganckim facetem, który narusza moją osobistą przestrzeń. A co najgorsze: sprawia, że znów coś czuję.
Zawsze jest ubrany na czarno, jak gdyby wybierał się na pogrzeb. Pewnie dlatego, że tak jest. Everett umiera. Z tego powodu chce spędzić ostatnie chwile swojego życia żyjąc, naprawdę żyjąc. I zmusza mnie do tego samego. Abym zmierzyła się z demonami, które zdusiłam głęboko w sobie. Rani mnie, pomaga mi, uzupełnia mnie. Umiera.


Gotowi na niesamowicie wzruszającą, łamiącą serce historię, która wyciśnie z Was łzy? Dziesięć poniżej zera to książka, która skradła moje serce i którą gorąco polecam!

Czy jedna, przypadkowo wysłana wiadomość może odmienić czyjeś życie? Wielu z Was zapewne się ze mną nie zgodzi, jednak tak właśnie się stało w przypadku Parker i Everett'a. On pomylił numer, ona dostała wiadomość i wyszła ze swojej strefy komfortu. Od tego spotkania wszystko się zmienia — umierający Everett przeżywa przygodę życia u boku zamkniętej w sobie Parker. Dla obojga z nich ta podróż będzie jedną z najważniejszych, zmieniających życie chwil...


Autorce udało się połączyć książkę pełną bólu i cierpienia z humorem i radosnymi chwilami. A udało jej się to dzięki świetnym bohaterom, którzy są pełni realizmu, życiowych obaw i z przeszłością, która nie daje o sobie zapomnieć. Początkowo o Parker nie wiemy zbyt wiele, dziewczyna przeżyła traumę i zamknęła się w sobie — nie ma przyjaciół, wszystkich trzyma na dystans, nie korzysta z życia. Dopiero po czasie spędzonym z Everettem dowiadujemy się o niej więcej. Z kolei Everett wydaje się otwartą księgą, choć nie do końca zdradza wszystko, co w sobie ukrywa. Jest szczery, momentami brutalnie szczery, ale przy tym wrażliwy i troskliwy. Jednak największą zaletą Everett'a jest to, że dostrzega coś więcej niż wygląd zewnętrzny.



Podoba mi się sposób, w jaki autorka poprowadziła fabułę, bohaterów poznajemy w trakcie podróży — dosłownej — bo podróżują razem samochodem, odwiedzając miejsca z listy Everett'a i przenośnej — bo każde z nich odbywa podróż po własnej przeszłości i zmierza się z nią, by ruszyć z czystym sumieniem w drogę do lepszej przyszłości.



Whitney Barbetti pisze bardzo lekko, przepięknie opisuje uczucia i emocje towarzyszące bohaterom, które udzielają się czytelnikowi. W Dziesięć poniżej zera znajdujemy całe mnóstwo fragmentów, które mogą stać się uniwersalnymi radami dla każdego, kto się czegoś boi, kto kocha, ale także nienawidzi.



Dziesięć poniżej zera to cudowna, wzruszająca powieść o drodze do uleczenia skrzywdzonej duszy. Everett pokazuje jak radzić sobie w trudnych chwilach, jak ruszyć do przodu i jak czerpać z życia pełnymi garściami. Ta książka jest kopalnią emocji — nienawiści, strachu, ale przede wszystkim miłości, dlatego bardzo gorąco polecam ją każdemu z Was!

Książkę Dziesięć poniżej zera objęłam patronatem medialnym i za tę możliwość dziękuję Wydawnictwu NieZwykłemu. 

Copyright © 2014 My fairy book world , Blogger