Augusta Docher - Płatki wspomnień || Patronat medialny
Data wydania: 30.08.2018
Wydawnictwo Novae Res
Liczba stron: 558
Wydawnictwo Novae Res
Liczba stron: 558
Liu traci dach nad głową w najgorszym dla siebie momencie. Wie, że nawet jeśli zechciałaby wrócić do ciasnego, brudnego mieszkania w Queens, u własnych rodziców nie ma czego szukać. Właśnie zakończyła związek z Niną, swoją pierwszą i jedyną kochanką, i chce spróbować ułożyć sobie życie z mężczyzną. Ale tych, których spotyka na swojej drodze, powinna raczej unikać, niż się w nich zakochiwać… Czy kiedy w końcu pozna kogoś naprawdę wartościowego, będzie w stanie mu zaufać? Czy uczucie może być silniejsze od podziałów, statusu społecznego i różnic kulturowych? Czy to możliwe, by zapomnieć o przeszłości i pozbyć się złych wspomnień?
Jedną z zalet bycia blogerem/recenzentem jest to, że bardzo często mam możliwość czytania książek mocno przedpremierowo, czasami zdarza się też, że czytam książki, na które autorzy nie mają jeszcze podpisanych umów wydawniczych, lub też prace nad wydaniem są na bardzo wczesnym etapie. Płatki wspomnień poznałam, kiedy książka nosiła zupełnie inny tytuł i już wtedy byłam bardzo zaskoczona tym, co przedstawiła w niej Augusta Docher. No bo wiecie, delikatna blondynka wyskakuje mi tu z bardzo brutalnymi i bezpośrednimi scenami, takimi, których kompletnie się po niej nie spodziewałam. No cóż, pozory mogą mylić. Chcecie wiedzieć więcej? Czytajcie dalej.
Początkowo bardzo się obawiałam tej książki, ponieważ tutaj główną bohaterką jest młoda Chinka i jakoś nie mogłam jej sobie wyobrazić. Nie jestem rasistką, po prostu, gdy zaczynałam czytać "nie widziałam jej", przez co trochę męczyłam początek tej książki. Jednak im dłużej czytałam, to szybciej uświadamiałam sobie, że nie chodzi tutaj o wygląd czy narodowość a o przeżycia Liu. A musicie wiedzieć, że były one straszne, budziły we mnie odrazę, złość, smutek i nie mogłam zrozumieć, jak taka niewielka młoda kobieta mogła znieść aż tak wiele. Te moje odczucia mówią bardzo wiele o tej książce i o sposobie kreacji bohaterów, a zwłaszcza Liu. Rzadko kiedy mam mieszane odczucia na początku a później jestem zachwycona książką, a tutaj tak się stało. Augusta Docher stworzyła świetną, skomplikowaną postać, która przez większość swojego życia podporządkowywała się innym, tak naprawdę nigdy prawdziwie nie żyła. W genialny sposób autorka pokazała, jak stopniowo dociera do niej, że życie ma się tylko jedno, że sama musi o siebie zawalczyć, zdobyć się na odwagę i spełniać marzenia. Pisząc tę recenzję, zastanawiałam się, co w tej książce podobało mi się najbardziej, co uważam, za taki najlepszy jej element i to właśnie postać Liu, jej droga do szczęścia i tak naprawdę droga do odnalezienia samej siebie.
Dziś tak zaczęłam trochę od innej strony niż zwykle i tak sobie myślę, co jeszcze musicie wiedzieć o Płatkach wspomnień. Przede wszystkim jest to powieść dla osób dorosłych, zawiera brutalne sceny, naprawdę nie polecam jej młodszym czytelnikom, bo może sporo namieszać. Jest to powieść kontrowersyjna, poruszająca różne tematy, o niektórych nie miałam zielonego pojęcia i dzięki temu widzę, że autorka przygotowała się do tej powieści, zrobiła research, opisała te zagadnienia w sposób zrozumiały. Jednym z takich zagadnień jest motyw, który przewodzi głównej bohaterce, czyli konfucjanizm. Wiecie, niby słyszałam, ale nie miałam zielonego pojęcia, jak jest to postrzegane przez ludzi, jak zachowują się osoby podporządkowane temu poglądowi.
Augusta Docher zaskoczyła mnie w tej książce tym, że tak zręcznie połączyła kilka gatunków i w efekcie Płatki wspomnień są taką mieszaniną, której nie przypisałabym do jednego gatunku. Mamy tutaj powieść erotyczną, romans, obyczajówkę, ale także thriller z elementami kryminalnymi, pokusiłabym się nawet i napisała, że są tutaj elementy dramatu, bo to, przez co przeszła główna bohaterka, spokojnie można zaliczyć do tej kategorii. A wszystko to, napisane jest w taki sposób, że nie można oderwać się od lektury, budzą się w czytelniku różne odczucia i emocje, naprawdę nie można przejść wobec tej historii obojętnie.
Płatki wspomnień to książka, która budzi wiele kontrowersji, szokuje, porusza trudne tematy i opowiada historię, z której wielu ludzi może wynieść ważną lekcję. Żyjemy tylko raz, nie możemy dać się stłamsić, musimy walczyć o siebie i swoje marzenia, nie możemy bać się miłości, ale powinniśmy ostrożnie lokować uczucia. Jestem pewna, że historia Liu przypadnie do gustu wielu z Was i mam nadzieję, że o tej książce będzie głośno.
Płatki wspomnień to książka, którą objęłam swoim patronatem medialnym.
Głosuj na Hamiltona! || Katy Evans - Mr. President
Wydawnictwo Kobiece
Liczba stron: 320
Charlotte poznała Matthew Hamiltona, kiedy byli jeszcze bardzo młodzi. Ona była córką senatora, a on synem prezydenta. Oboje dorastali w świecie wielkiej polityki. Już wtedy Matthew zrobił na niej piorunujące wrażenie.
Obiecał jej, że nigdy nie będzie startował w wyborach prezydenckich, a ona obiecała mu, że jeśli zmieni zdanie, to wtedy ona będzie przy jego boku. Kilka lat później Charlotte otrzymuje zaproszenie, aby przyłączyć się do kampanii Matthew.
Z każdym dniem przyszły prezydent będzie miał coraz większą władzę nad jej sercem i umysłem. Wkrótce obydwoje zaczną stąpać po bardzo cienkim lodzie, a ceną za złamanie zasad będzie nie tylko uczucie, ale i szansa na wygraną.
Czy Charlotte ulegnie pokusie, wiedząc, że zwycięstwo może odebrać jej wszystko?
Kto by pomyślał, że książka o polityku może być tak dobra i wciągająca? Kto by pomyślał, że Matthew, kandydat na prezydenta zostanie moim kolejnym książkowym mężem? Katy Evans stworzyła historię, która podbiła moje serce, wciągnęła od pierwszych stron i sprawiła, że od razu sięgnęłam po jej kontynuację. Bo musicie coś wiedzieć — Mr. President to książka, którą przeczytałam w oryginale i trzymałam kciuki, by w końcu pojawiła się w Polsce. Teraz ją mamy a ja mogłam cieszyć się ponownym spotkaniem z Matthew.
O fabule nie będę za wiele opowiadać, bo ciężko uniknąć spojlerów, musicie wiedzieć, że choć akcja toczy się w świecie polityki, to nie można mówić o nudzie. Widać, że autorka miała pomysł na swoją książkę, osadzając ją w takich, a nie innych realiach pokazała, że karierę w polityce może robić ktoś, kto nie przekłada swojego dobra ponad dobro ludzi w swoim kraju. I tu przechodzimy do bohaterów, bo to oni skradli moje serce i sprawili, że tak bardzo polubiłam tę książkę.
Katy Evans stworzyła bardzo wyrazistych, zdecydowanych bohaterów o mocnych charakterach, wyraźnie obranych celach. Zarówno Matthew, jak i Charlotte wiedzą co chcą osiągnąć, krok po kroku realizują swoje cele, jednak nie zapominają o ludziach wokół nich, są wrażliwi i wierzą, że mogą coś zmienić. Bardzo podoba mi się sposób, w jaki autorka przedstawiła ich relację, wzajemne przyciąganie, to, jak próbowali walczyć z rodzącym się uczuciem — wszystko wyszło bardzo realistycznie. Na takiego człowieka jak Matthew mogłabym zagłosować w wyborach — jest charyzmatyczny, wrażliwy na krzywdę innych, chce dokonać zmian, które poprawią jakość życia zwykłych obywateli. Charlotte to wykształcona kobieta, która wie, czego chce, nie pozwala wejść sobie na głowę i zna reguły panujące w brutalnym świecie polityki.
O stylu autorki pisać chyba nie muszę? Katy Evans potrafi tworzyć świetne, porywające historie, opowiadać o nich lekkim językiem. Mr. President to powieść napisana właśnie takim lekkim, współczesnym językiem. Autorka nie boi się gorących scen i to widać, bo są one napisane ze smakiem, pobudzają wyobraźnię.
Walka o prezydencki stołek nigdy nie była tak seksowna! Matthew Hamilton zdecydowanie zdobył moje serce i poparcie. Mr. President to historia o miłości, którą musicie poznać. Mam nadzieję, że spodoba się Wam tak bardzo, jak mnie. Głosuj na Hamiltona!
Mr. President to książka, do której miałam przyjemność napisania rekomendacji, za tę możliwość dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.
J.Sterling - The Perfect Game #3 Słodkie zwycięstwo
Data wydania: 22.08.2018
Wydawnictwo SQN
Liczba stron: 256
Wydawnictwo SQN
Liczba stron: 256
Kiedy kariera baseballisty dobiega do fazy schyłkowej, człowiek ma wrażenie, że otrzymał kopniaka w brzuch.
Tak jakby w końcu dotarło do niego, że ten sport nigdy go nie kochał. Tyle bezsennych nocy, godzin spędzonych na siłowni, treningów, przygotowania mentalnego, nieobecności podczas świąt, urodzin dzieci, wspomnień, których się nie ma wraz z rodziną… I po co to wszystko? Okazuje się, że baseball wcale się o ciebie nie martwił. Nie spędzał bezsennych nocy, zastanawiając się, jak uczynić cię lepszym zawodnikiem. Miał to gdzieś.
Baseball to biznes. Sport. Gra.
Najważniejsze jest słodkie zwycięstwo, nie tylko na boisku.
Ostatni tom serii, którą pokochały kobiety na całym świecie.
The Perfect Game to seria, która w Polsce budzi wiele sprzecznych emocji, jednym się podobała, innym nie. Mnie książki Jenn Sterling się podobały, czytałam je z przyjemnością i cieszę się, że mogłam poznać historię Jacka i Cassie. Słodkie zwycięstwo kończy opowieść o ich miłości.
Przeglądając Facebooka i Instagrama widziałam opinie, że ta część jest zupełnie niepotrzebna, że autorka nie miała na nią pomysłu etc., jednak mnie właśnie ten trzeci tom podobał się najbardziej. Autorka pokazała, jak bardzo zmienili się bohaterowie od pierwszej części, zmusiła ich, by stawili czoła wielu problemom, takim, które zdefiniowały ich jako ludzi i jako parę. Jednak to, co najbardziej mi się spodobało, to sposób, w jaki autorka przedstawiła Jacka i Cassie jako małżeństwo, pokazując, że małżeństwo nie oznacza końca przygody, że nie można spocząć na laurach, że trzeba się starać, ciągle docierać i szukać kompromisów w sytuacjach spornych. To taka fajna, nienarzucająca się wskazówka dla czytelników.
Wspomniałam, że w tej części widzimy, jak bardzo zmienili się bohaterowie od pierwszego tomu. W Słodkim zwycięstwie poznajemy ich z dwóch stron — z jednej jako indywidualne jednostki, które pragną osiągnąć sukces zawodowy i z drugiej — jako parę, która walczy z przeciwnościami, szuka rozwiązania i stara się nawzajem wspierać. Najwięcej uwagi autorka poświęciła Jackowi, bo to on musi zmierzyć się z bólem, rozczarowaniem i pewnego rodzaju zdradą, której się nie spodziewał. Wiecie, w sumie mogę sobie wyobrazić prawdziwego zawodnika, który przeżywa to, co przeżywał Jack, więc punkt dla autorki za wiarygodne opisanie problemu.
Jack i Cassie rozpoczynają wspólne, dorosłe życie. Muszą się nauczyć najważniejszej lekcji – małżeństwo to sztuka kompromisu. The Perfect Game #3. Słodkie zwycięstwo to urocza i romantyczna opowieść o miłości, która przetrwała próbę czasu. To także moja ulubiona część tej serii, więc naprawdę polecam.
Książkę The Perfect Game #3. Słodkie zwycięstwo objęłam patronatem medialnym i za tę możliwość dziękuję Wydawnictwu SQN.
MROK BEZ TAJEMNIC - KULISY POWSTANIA KSIĄŻKI
Kiedy po raz pierwszy wpadłaś na pomysł napisania Mroku?
Można powiedzieć, że nie popchnęło mnie do tego żadne konkretne wydarzenie, jednak z pewnością duży wpływ miały tutaj zajęcia na studiach. Wykładowczyni przedmiotu Historia literatury anglojęzycznej sposobem, w jaki wypowiadała się o dziełach wielkich mistrzów, przypomniała o mojej własnej pasji oraz marzeniach, jakie niegdyś we mnie gościły. Później na urlopie macierzyńskim znalazłam nieco wolnego czasu i zdecydowałam się spróbować.
Natomiast co do samego pomysłu na napisanie “Mroku”... Po prostu do mnie przyszedł w momencie, gdy podjęłam decyzję o napisaniu książki. Nie był co prawda idealny ani kompletny, lecz czułam, że chcę napisać książkę o magii, walce dobra ze złem, a także przeciwnościach losu, które można pokonać, o ile tylko posiadamy wystarczająco silną wolę.
Co było inspiracją do napisania tej książki?
Ze spokojem mogę powiedzieć, że wszystkie książki fantastyczne, które do tamtej pory napisałam. Większość z nich pochodzi z gatunku young adult czy też fantasy, jednak nie było jednej, która pchnęła mnie do napisania pierwszych słów. Ale powiem ci, że może nie tyle inspiracją, co takim wyzwalaczem była chęć do przekazania światu mojego sposobu postrzegania rzeczywistości, a także pragnienie, by każdy z nas poczuł, czym jest magia.
Skąd pomysł na stworzenie właśnie takiej powieści?
Jak mówiłam wcześniej, sama od nastoletnich lat zaczytywałam się w powieściach fantastycznych: głównie young adult, urban fantasy czy też fantasy, i właśnie dlatego przesiąkłam ich strukturą, a także sposobem przedstawienia świata, bohaterów, akcji. Jeszcze do niedawna sądziłam, że nie potrafiłabym stworzyć niczego spoza fantastyki, bo to właśnie ona gra w moim sercu pierwsze literackie skrzypce.
Jak długo zajęło Ci stworzenie całej powieści?
Napisanie pierwszego szkieletu “Mroku” zajęło mi około dziesięciu miesięcy do roku, jednak okazało się, że prawdziwa praca dopiero miała się rozpocząć. Gdy jako pewna siebie pisarka amatorka zapisałam się na kurs kreatywnego pisania, byłam przeświadczona, że zdobędę same pochwały. Rzeczywistość jednak odbiegała od wyobrażeń. W rzeczy samej, inni uczestnicy kursu pochwalili pomysł na powieść, lecz po ich miłych słowach jeszcze trudniej było mi pogodzić się z zimnym prysznicem, jaki zgotował mi nauczyciel. Powiedział, że historia i owszem posiada potencjał, jednak język i styl kuleją. I właśnie od tej pory rozpoczęła się właściwa praca. Powieść przepisałam trzy lub cztery razy od początku, starałam się aby była jak najlepsza. Potem pracowałyśmy nad nią jeszcze z redaktorką, korektorką, betami. Wszyscy staraliśmy się, by “Mrok” przypadł do gustu jak największej liczbie czytelników.
Mam nadzieję, że tak się stało.
Czy ludzie, miejsca i zdarzenia przedstawione w książce istnieją naprawdę?
Ludzie i zdarzenia, nie - jeszcze nie przytrafiło mi się wykreować postać opartej na rzeczywistej osobie, to samo tyczy się wydarzeń. Natomiast część miejsc jest jak najbardziej prawdziwa, w szczególności Filadelfia czy też inne miejsca na Ziemi. Daenion oczywiście stanowi jedynie wymysł mojej wyobraźni, a gdyby spojrzeć na wszystkie zaplanowane przeze mnie księgi, to trochę szkoda… ;)
Co towarzyszyło Ci podczas pisania?
Ogólnie jestem trochę pokręconym pisarzem. Lubię sobie wszystko wizualizować i dlatego też wyobrażam sobie, że w mojej głowie siedzi kilka osób, które wspólnie pracują na pisarski sukces. W procesie czysto twórczym, tym najbardziej artystycznym towarzyszy mi niestabilny emocjonalnie Artysta. Podczas redakcji oddaję się pod opiekę Rzemieślnikowi, który najlepiej radzi sobie z poprawkami i tym samym jest najbardziej racjonalny. Jest jeszcze Planista… Taki mały latający wróż, który nie jest za bardzo użyteczny, gdyż rzadko planuję. Ale jest! No i oczywiście na czele stoi ona, Wena. Na każdym etapie tworzenia, czuwa nad wszystkim, czuwa nade mną i nie pozwala ustać w dążeniu do spełnienia marzeń.
Czy jest taka piosenka, która kojarzy Ci się z Mrokiem?
Może nie jedna konkretna, ale już zawsze z Mrokiem kojarzyć będą mi się utwory Alexz Johnson. To właśnie przy nich powstawał pierwszy szkielet powieści. Pamiętam, że zawsze zaczynałam pisanie od wysłuchania piosenki Running with the devil, która wydawała się niezwykle trafna, ponieważ musiałam pokonać wiele przeciwności, aby powstał Mrok w wersji, jaką zaprezentowaliśmy czytelnikom z Genius Creations.
Jak długo szukałaś wydawcy dla tej książki? Długo leżała "w szufladzie"?
Tak naprawdę to bardzo krótko! Już po kwadransie jedno wydawnictwo okazało się zainteresowane wydaniem Mroku po przeczytaniu zaledwie fragmentu. To był sierpień. Nie miałam wtedy jeszcze poprawionego całego tekstu, poproszono mnie bym w dwa tygodnie go poprawiła, a następnie im przesłała. Tak też zrobiłam, a przy okazji wysłałam powieść również do kilku innych wydawnictw, w tym do Genius Creations. A szóstego grudnia Genius ogłosiło zainteresowanie wydaniem. Marcin Dobkowski zrobił mi wspaniały prezent na Mikołaja!
Gdyby Mrok doczekał się ekranizacji, kto wcieliłby się w głównych bohaterów?
O i tu mnie masz! Powiem ci, że musiałam zasięgnąć rady znajomych i fanów, ponieważ sama się nad tym jakoś bardziej nie zastanawiałam. I tak rola Laureen przypadłaby Amandzie Seyfried, natomiast z rolą Sigarra mieliśmy problem, ale sądzę, że świetnie zagraliby go: Jason Momoa, Aidan Turner oraz Kit Harington. Ale powiem, że ciekawią mnie również twoje typy...
Amanda Seyfried jako Laureen
Co chciałaś przekazać przez tę książkę?
Trudne pytania zadajesz! Jednak jeśli dłużej się nad tym zastanowić to chyba najbardziej chciałam pokazać, jak ważna rolę odgrywa nadzieja w naszym życiu. Nie powinniśmy się poddawać, nigdy, gdyż nie wiadomo, co przyniesie przewrotny los. Och, i jeszcze - uwierzmy w siebie, od tego należy zacząć, jeśli pragnie się spełnić marzenia.
Jak krótko zachęcisz do przeczytania Mroku?
Życie nieraz zaskakuje i stawia nas w sytuacji bez wyjścia, właśnie w takiej sytuacji postawiło Laureen. Jak sobie z tym poradzi? Czy zdecyduje się pójść dalej i zanurzyć w nieznanym świecie pełnym magii, niebezpieczeństw oraz niewiadomych? Czy też wybierze prostszą ścieżkę - ścieżkę śmierci? Nadchodzi walka dobra ze złem, Zaprzysiężonych z potępionymi - czy Laureen weźmie w niej udział? Serdecznie zachęcam do lektury, z której dowiecie się, że nie wszystko jest takim, na jakie wygląda, a z pozoru nieistotne rzeczy mają znaczenie mogące obalać światy.
Książkę możecie zamówić TUTAJ.
Książkę możecie zamówić TUTAJ.
K. Bromberg - Mój zawodnik
Data wydania: 1.08.2018
Wydawnictwo Editio Red
Liczba stron: 296
Trzymasz w dłoni pierwszą część serii Mój zawodnik pióra K. Bromberg. Podobnie jak inne książki tej autorki, to chwytająca za serce historia o skomplikowanej grze instynktów i emocji, pożądania i bólu.
Easton Wylder jesto gwiazdą baseballu, a sport to całe jego życie: pasja, walka, uderzenie adrenaliny i ogłuszający krzyk kibiców. Niespodziewana kontuzja wyłącza go jednak z gry. Prędko się okazuje, że uraz jest poważniejszy, niż przypuszczał, i konieczne staje się przeprowadzenie cyklu fizjoterapii. Klub zatrudnia w tym celu szanowanego fizjoterapeutę, doktora Daltona. Jednakże na pierwszej sesji zamiast doktora zjawia się jego córka, Scout.
Dziewczyna doskonale zna się na fizjoterapii, a rehabilitacją Eastona zajęła się na wyraźne życzenie swojego ojca. Niemniej jest kobietą młodą, śliczną, bystrą, zadziorną i pełną ogromnego wdzięku. Prędko orientuje się, że nowe zadanie może okazać się bardzo trudne do wykonania. Po pierwsze, musi udowodnić, że ona — dziewczyna — może z powodzeniem prowadzić rehabilitację w pierwszoligowym klubie, bo ma odpowiednią wiedzę i umiejętności, aby sprawić, by Easton mógł znów wyjść na boisko. Po drugie, musi dotykać najbardziej pociągającego mężczyznę, z jakim kiedykolwiek miała do czynienia, i nie wolno jej go pożądać. Dla terapeuty pacjent ma pozostać zakazanym owocem.
Ma pozostać, ale to nie takie proste. Easton ma bowiem tak cudownie umięśnione ciało. Gładką, jedwabiście ciepłą skórę. Przedziwne oczy, w które Scout mogłaby się wpatrywać bez końca. Jest psotny i bezczelny, a chwilami słodki i bezbronny. Kiedy dziewczyna dotyka Eastona, cały czas balansuje na krawędzi. Niepostrzeżenie rozkręca się spirala pragnień, wszelkie granice zostają przekroczone, a kolejne bazy zdobywane raz po raz... Rozpoczyna się niezwykły, ekscytujący i najbardziej emocjonalny mecz, jaki kiedykolwiek miałaś okazję oglądać!
Pozwól się uleczyć i wracaj do gry!
Seria Driven dalej pozostaje jako mój numer 1 spośród książek K. Bromberg. W internecie widziałam sporo narzekań na tę książkę, więc z obawą podeszłam do czytania. Jednak zostałam mile zaskoczona, bo Mój zawodnik to całkiem przyjemna powieść, przy której świetnie się bawiłam.
Wiecie, ta książka od razu skojarzyła mi się z filmem Wygrać miłość. W filmie koszykarz doznaje poważnej kontuzji i jego rehabilitantką zostaje kobieta — świetna w swoim zawodzie, jej zadaniem jest przywrócenie go do pełnej formy w określonym czasie. Jak możecie się domyślić, zakochują się w sobie. Na tym podobieństwa jednak się kończą, więc powróćmy do książki.
Bohaterami są Scout i Easton, rehabilitantka i gracz, piękna kobieta i przystojny mężczyzna, od pierwszego spotkania napięcie pomiędzy nimi można kroić, naprawdę, autorce udało się wykreować świetnych bohaterów i stworzyć im relację, której rozwój śledziłam z radością i niecierpliwością. Scout jest piękną kobietą, która na każdym kroku musi udowadniać, że kobieta potrafi osiągnąć w świecie sportowym więcej niż niejeden mężczyzna. Na jej barkach spoczywa odpowiedzialność za przyszłość Eastona, ale także wielki sekret, który powoli zjada ją od środka. Easton to gracz, który jest najlepszy w tym, co robi i jest tego świadom. Kontuzja, która wyłączyła go z gry ma jednak drugie dno, które stara się odkryć. Jednak Easton ma też prywatne demony, tajemnice, o których prawie nikt nie wie, takie, z którymi musi mierzyć się sam.
Pomysł na fabułę mi się spodobał, romanse sportowe to coś, co lubię czytać. W poprowadzeniu fabuły widać wyraźnie styl K. Bromberg, co mnie bardzo ucieszyło. To nie jest banalny romans, ale nie jest to także literatura górnych lotów, to powieść, która miło zapełnia czas, przy której można się dobrze bawić, a co najważniejsze, zachęca do sięgnięcia po kontynuację.
Mój zawodnik to lekka książka, którą czytałam z przyjemnością. Intrygi w świecie sportu potrafią być bardzo brutalne i to właśnie z nimi przyjdzie się zmierzyć głównym bohaterom. Zakończenie serwuje nam brutalne oczekiwanie na kontynuację, którą najchętniej przeczytałabym już tu i teraz. Jeśli szukacie książki, z którą miło spędzicie czas, to warto zainteresować się tą powieścią.
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Editio Red.
K. N. Haner - Zapomnij o mnie || Patronat medialny
Data wydania: 30.08.2018
Wydawnictwo Kobiece
Liczba stron: 408
Wydawnictwo Kobiece
Liczba stron: 408
Pierwszy gorący tytuł New Adult od bestsellerowej autorki K.N. Haner!
Przeprowadzka do Nowego Jorku jest dla 28-letniego Marshalla szansą na odcięcie się od dawnego życia i błędów, które popełniał w młodości. Nowa praca, nowe miejsce, nowe życie. Kiedy Marshall dowiaduje się, że para studentów szuka współlokatora, nie zastanawia się długo i w ten sposób poznaje piękną Sarę.
Dziewczyny nie odstraszają tatuaże i groźny wygląd Marshalla, wręcz przeciwnie, zaczyna go prowokować i budzić w nim uczucia, których nie wzbudziła w nim dotąd żadna kobieta. Okazuje się jednak, że Sara skrywa wiele sekretów i że wkrótce wciągnie Marshalla w niebezpieczną grę.
Odkrywając kolejne tajemnice Sary, chłopak szybko zrozumie, że dziewczyna jest na krawędzi i że potrzebuje pomocy. Jednak w tej grze pozorów i sekretów nie będą sami.
Czy dziewczyna, która rozpaliła jego ciało, zdobędzie też jego serce?
Każdy z nas musi znaleźć swoją drogę, swój kompas, by iść ścieżką, która prowadzi we właściwym kierunku.
Moja przygoda z książkami K.N.Haner rozpoczęła się od Na szczycie, od drugiego tomu serii zaczęła się moja współpraca z autorką i muszę napisać, że miło jest patrzeć, jak się rozwija, jak jej styl ewoluuje, jak wprowadza w życie kolejne pomysły. Zapomnij o mnie to chyba najbardziej dopieszczona powieść w dorobku Kasi, począwszy od pomysłu, poprzez wykonanie i wykończenie, jakim jest cudowna okładka. Co w tej powieści jest takiego niezwykłego?
Pomysł na fabułę i wykorzystane motywy są naprawdę świetne — choć mamy tutaj chłopaka z trudną przeszłością, pozostałe elementy są czymś, co nie spotyka się często w polskich powieściach New Adult. K. N. Haner sprawnie łączyła wątki, co raz mnie zaskakując, ciągle trzymając w napięciu.
Bohaterowie, tutaj bez zaskoczeń — wiedziałam, że będą świetni. Oczywiście, jak zawsze, główna bohaterka działała mi na nerwy i choć rozumiałam przyczyny jej zachowania, nie zmieniło to faktu, że się nie polubiłyśmy. Natomiast, jeśli chodzi o Marshalla, to jest to bohater, którego nie można nie lubić. Widać, że autorka miała na niego pomysł, który rozwijała, pozwalając coraz lepiej poznać jego przeszłość i to, przez co musiał przejść. Shall jest bohaterem skomplikowanym, zamkniętym w sobie, a jednocześnie takim, który potrzebuje miłości i bliskości. Trudny mężczyzna, z ciężką przeszłością, nieciekawą teraźniejszością i bez planu na przyszłość, która chciałaby go poznać?
Po tej książce widać, że styl autorki uległ zmianie, choć może nie tyle uległ zmianie, ile dostosował się do tego, czego wymaga nurt New Adult. K. N. Haner pisze lekko, poruszając trudne tematy, jednak nie przytłaczając czytelnika, dając mu w jednej powieści rozrywkę oraz prawdziwe emocje.
Porywająca, poruszająca i wzruszająca — tak w skrócie mogę podsumować pierwszą powieść New Adult spod pióra K.N. Haner. Historia Marshalla bardzo różni się od poprzednich książek autorki, co, według mnie, wypada bardzo na plus. Mniej seksu, więcej emocji, książka łączy w sobie lekkość i życiowe trudności, autorce udało się zachować równowagę pomiędzy tymi negatywnymi uczuciami i sytuacjami a tym, co przynosiło radość bohaterom. Jeśli chcecie poznać K.N. Haner od trochę innej strony, gorąco polecam tę książkę. Mnie Zapomnij o mnie porwało i trudno będzie mi o niej zapomnieć.
Książkę Zapomnij o mnie objęłam swoim patronatem medialnym i za tę możliwość dziękuję Autorce oraz Wydawnictwu Kobiecemu.
Czytam w oryginale | Corinne Michaels & Melanie Harlow - Hold you close
From NYT Bestseller Corinne Michaels & USA Today Bestseller Melanie Harlow, comes a second chance standalone romance.
Ian Chase broke my heart at seventeen, and I’ve spent the last eighteen years hating him for it.
He makes it easy, with his smart mouth and playboy lifestyle—which I unfortunately have to observe since he lives behind me. Every time I see him climbing out of his pool, practically naked and unreasonably sexy, my blood boils.
I’ve always loved to loathe him.
I never planned to need him.
***
London Parish is my little sister’s best friend, not that it stopped me from falling for her.
Our history is complicated. The only thing we have in common is being godparents to my sister’s three adorable kids—until our lives are changed in one tragic moment.
Now we’re trying to raise the children we love, mourn an unthinkable loss, and fight an undeniable attraction.
My life is already upside-down, and the last thing I need is for old feelings to resurface.
Because I’ll never be able to keep her, no matter how hard I try to hold her close.
Uwielbiam książki Corinne Michaels od czasu, gdy przeczytałam Consolation, sięgam po każdą z jej powieści. Tym razem autorka zaskoczyła fanów współpracą z Melanie Harlow. Dwie bestsellerowe autorki. Jedna książka. Byłam bardzo, ale to bardzo ciekawa, co z tego wyszło i ucieszyłam się na wiadomość, że dostanę możliwość poznania tej historii przedpremierowo. Powiem jedno — nie zawiodłam się.
Hold you close opowiada historię Iana i London — znajomi z dzieciństwa, Ian był pierwszym wielkim zauroczeniem London oraz starszym bratem jej najlepszej przyjaciółki. Na początku poznajemy krótki wycinek z ich nastoletniego życia, po czym następuje przeskok w czasie — oboje są dorośli, rozwijają swoje kariery, o obserwują, jak siostra Iana założyła rodzinę. W ich życiu wydarza się olbrzymia tragedia i jako rodzice chrzestni przejmują opiekę nad trójką dzieci. Przed nimi wielkie wyzwanie. Wychowanie dzieci należy do jednych z najtrudniejszych rzeczy na świecie, a gdy dodasz do tego otwartą niechęć, nieumiejętność porozumienia się i niezamknięte sprawy z przeszłości, masz gotowy przepis na katastrofę.
Podoba mi się pomysł na fabułę, takiego motywu nie spotykam często w literaturze kobiecej, więc byłam mile zaskoczona. Wykonanie także jest naprawdę na wysokim poziomie, byłam ciekawa czy uda mi się rozróżnić, które fragmenty pisała, która z autorek, ale poległam. To znaczy, wiem na pewno, że to Corinne umieściła Eliego Walsha w tej historii! Początkowo akcja toczy się naprawdę szybko, po to, by w kluczowych momentach zwolnić i pozwolić czytelnikowi na lepsze poznanie bohaterów, ich zamiarów, uczuć. Uważam, że to zróżnicowane tempo akcji było naprawdę dobrym pomysłem.
Jeśli chodzi o bohaterów, to oczywiście najlepiej poznajemy Iana i London. Bohaterowie bardzo się od siebie różnią, mają różne plany na przyszłość, inne priorytety, jednak gdy na ich barki spada opieka nad dziećmi, powoli się zmieniają. Autorki w ciekawy, a co najważniejsze, w realistyczny sposób pokazały tę zmianę, której tak często doświadczają rodzice. Relacja pomiędzy głównymi bohaterami to prawdziwa sinusoida, pełna emocji, uczuć i pragnienia. To, co dodało tej książce uroku i powiewu prawdziwego życia to dzieci i ich charaktery — nie sposób nie polubić tej trójki, zwłaszcza dwójki starszych, nastoletnich ludzi, którzy pokazują, że mają oczy i uszy i potrafią wykorzystać swój charakterek.
Hold you close to piękna, bolesna powieść, która porywa od pierwszych stron. To opowieść o życiu, o jego radościach i smutkach, o ludzkich wzlotach i upadkach. To także opowieść o rodzinie, która poruszy każde czytelnicze serce. Napisana lekkim, współczesnym językiem, pokazuje, że style tych dwóch autorek świetnie się ze sobą łączą. Gorąco polecam!!!
Pobierz już dziś!!!
Amazon US: https://amzn.to/2nRoH44
Amazon Worldwide: http://mybook.to/HoldYouClose
Nook: https://bit.ly/2v83xlk
Kobo: https://bit.ly/2uovt4k
Paperback: https://amzn.to/2N8rCQC
Audible: https://amzn.to/2wjcSrp
Zapomnij o mnie bez tajemnic - kulisy powstania książki
Zdjęcie autorstwa Agnieszki Prochowicz
Kiedy po raz pierwszy wpadłaś na pomysł napisania Zapomnij o mnie?
Pomysł na tę historię przyszedł mi do głowy zupełnie przypadkiem. Robiłam pranie i jakaś rzecz wpadła mi za pralkę, a gdy próbowałam ją wyciągnąć to nagle mnie olśniło. Wymyśliłam wtedy dwie bardzo ważne sceny z książki, a potem już nie mogłam się powstrzymać, by jej nie pisać.
Co było inspiracją do napisania tej książki?
Tutaj nie było inspiracji. Ta powieść po prostu powstałą w całości w mojej głowie. To było nagłe i niespodziewane, ale musiałam zacząć spisywać ten pomysł. Dopiero potem okazało się, że ta historia jest dla mnie wyjątkowa, ale dlaczego tak jest, to pozostanie moją słodką tajemnicą.
Skąd pomysł na stworzenie powieści New Adult?
Szczerze? Chciałam chwilę odpocząć od typowych romansów/erotyków. Napisać coś równie emocjonującego, ale bez tak dużej ilości scen miłosnych. Dodatkowo ten gatunek pomoże mi dotrzeć do większego grona odbiorców, a dzięki temu może chociaż trochę zatrę schemat, że Haner pisze tylko erotyki. I choć nie przeszkadza mi ta przypięta łatka, to po prostu lubię się sprawdzać w nowych gatunkach.
Jak długo zajęło Ci stworzenie całej powieści?
To pytanie zawsze sprawia mi problem, bo ja nie piszę ciągiem jednej powieści. Potrafię w jednym czasie pisać kilka różnych, odłożyć jedną z nich i wziąć się za następną, a wtedy ciężko określić ile czasu poświęciłam na tę konkretną. Jak się mocno zastanowię, to Zapomnij o mnie pisałam coś około 3-4 miesięcy.
Czy ludzie, miejsca i zdarzenia przedstawione w książce istnieją naprawdę?
Bohaterowie są wymyśleni, ale nie do końca. Jedna z bohaterek ma swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości. Miejsca? No, Nowy Jork istnieje, ale wszystko inne sobie wymyśliłam. Zdarzenia to czysta fikcja.
Co towarzyszyło Ci podczas pisania?
Emocje. Nawał emocji. Ogromnie przeżywałam tę powieść i włożyłam w nią dużo pracy, ale jestem bardzo zadowolona z efektu. Mam nadzieję, że czytelniczki również poczują to, co chciałam im przez tę powieść przekazać.
Czy jest taka piosenka, która kojarzy Ci się z Zapomnij o mnie?
Tak, na końcu książki jest play lista, i jedna z tych piosenek idealnie pasuje do treści. Jest to cover piosenki Katty Perry.
Jak długo szukałaś wydawcy dla tej książki? Długo leżała "w szufladzie"?
Akurat ta powieść nie leżała długo, bo gdy miałam już większość tekstu, to po prostu wysłałam propozycję do Wydawnictwa Kobiecego. Ogromnie mi zależało, by właśnie u nich wydać tę powieść.
Gdyby Zapomnij o mnie doczekało się ekranizacji, kto wcieliłby się w głównych bohaterów?
Shallem musiałby być Marshall Perrin – mój pierwowzór fizyczny tej postaci, a Sarę zagrałaby jakaś blond-rudowłosa piękność.
Co chciałaś przekazać przez tę książkę?
Nie chcę tego tak wprost mówić, bo każdy powieść odbierze inaczej. „Zapomnij o mnie” na pewno ma przesłanie. To powieść o dawaniu drugich szans, o przyjaźni i miłości, ale i o tym, że nie z każdej sytuacji jest wyjście. Mam nadzieję, że większość czytelników znajdzie w niej to, czego szukają w tego typu lekturach.
Jak krótko zachęcisz do przeczytania Zapomnij o mnie?
To moja nowa odsłona. Delikatniejsza, ale równie emocjonalna. To nie erotyk, jak wiele osób sądzi. To tykająca bomba. Jednotomowa powieść. Nawał emocji zamknięty w jednej książce, a dokładnie w 408 stronach. Podobno nie można się od niej oderwać! :)
Książkę możecie zamówić TUTAJ.
Nowości od Vi Keeland - Show i Tylko Twój
Lato zmierza ku końcowi, dlatego pora na ostatnie powiewy wolności, odpoczynku i dobrej zabawy. Najnowsze powieści Vi Keeland idealnie wpasowują się w wakacyjny klimat. Wiecie, że uwielbiam Vi, więc musiałam przeczytać kolejne jej książki, które zostały wydane przez Wydawnictwo Kobiece. Gotowi poznać dwie niesamowite historie, które sprawią, że krew w żyłach zacznie szybciej krążyć, temperatura skoczy, a rzeczywistość przestanie istnieć?
SHOW
Data wydania: 19.07.2018
Liczba stron: 320 stron
Jeden kontrakt, wiele zasad i wielka pokusa, żeby je złamać.
Kiedy Kate zdecydowała się na udział show, w którym miała rywalizować z innymi dziewczynami o serce Flynna, zgodziła się na wszystkie zasady programu. Wydawało się jej, że nie będzie z tym problemu. Jednak wtedy nie znała jeszcze seksownego Coopera, który pokrzyżował jej wszystkie plany. Wkrótce dziewczyna traci grunt pod nogami i nie wie, jak walczyć o względy Flynna, bo serce oddała Cooperowi. Jednak Kate wie, że kontrakt to kontrakt i musi trzymać się zasad, zwłaszcza że na ich straży stoi wcielony diabeł. Złamanie zasad jeszcze nigdy nie było takie kuszące!
Na początku muszę przyznać, że miałam mieszane odczucia co do motywu reality show. Z jednej strony byłam podekscytowana, a z drugiej obawiałam się, bo nie mam z tym motywem w literaturze zbyt miłych wspomnień. Jednak gdy zaczęłam czytać, przekonałam się, że Vi dała radę, motyw reality show fajnie się odznaczał, jednak nie przyćmił fabuły i relacji pomiędzy bohaterami. Myślę, że spokojnie mogę napisać, że ten właśnie motyw dodał pieprzyku całej historii.
Poza motywem reality show, ta powieść opiera się na wielu, dobrze znanych i często używanych schematach. Jak więc to możliwe, że jest ona naprawdę dobra i mi się podobała? Vi wykorzystała motywy i schematy, jakie dobrze znamy, jednak książka napisana jest świetnie — styl i język autorki pozwalają na czerpanie radości z lektury. Dorzućcie do tego bohaterów, których naprawdę da się lubić i będziecie mieć obraz tego, dlaczego ta książka może się podobać. Skoro o bohaterach mowa, to właśnie to relacja pomiędzy nimi, uczucie, które zaczęło kiełkować w świecie show-biznesu, spodobała mi się najbardziej. Widać, że Vi miała konkretny pomysł i skutecznie wprowadziła go w życie. Jest pikantnie, ale i romantycznie, jest humor, są i łzy, mnie to wystarczy.
Miłość przychodzi, gdy kompletnie się jej nie spodziewamy. Show to słodka, wciągająca i wzruszająca historia miłosna z show-biznesem w tle. To książka idealna na wakacje.
TYLKO TWÓJ
Data wydania: 26.07.2018
Liczba stron: 320
Gorący playboy i milioner, który może być kimś więcej niż tylko letnim romansem
To miał być wymarzony miesiąc miodowy. Turkusowa woda, spacery w blasku księżyca, gorące słowa i gorące chwile z ukochanym mężczyzną. Do pięknego obrazka zabrakło tylko… pana młodego. Sydney zerwała z narzeczonym dwa miesiące przed wymarzonym ślubem. Nie zamierza jednak rezygnować z miesiąca miodowego i wyrusza z przyjaciółką na wakacje. Na miejscu poznaje Jacka, z którym spędza kilka upojnych i niezobowiązujących chwil. Sydney nie spodziewa się, że letni flirt przerodzi się w coś więcej. Jednak Jack jest typem faceta, o którym niełatwo zapomnieć.
Tę książkę przeczytałam tak szybko, że aż żałowałam, że musiałam ją odłożyć. Tylko twój to powieść, która wciągnęła mnie od pierwszego zdania, zauroczyła i dała obietnicę na więcej.
To miał być jedynie niezobowiązujący, wakacyjny romans.
Lekarstwo na złamane serce.
Oderwanie od rzeczywistości.
Jednak jak możecie się spodziewać, autorka zabawiła się bohaterami, dając nam możliwość poznania ich historii, ich uczuć, przeszłości i pozwala nam towarzyszyć im podczas odkrywania tego, co czeka na nich w przyszłości. Bardzo mi się spodobał pomysł na fabułę, ale także sposób, w jaki autorka wprowadziła go w życie. Tylko twój to książka napisana bardzo lekkim językiem, w której naprawdę kipi od seksualnego napięcia pomiędzy głównymi bohaterami. To naprawdę kawał dobrze napisanej powieści erotycznej — sceny łóżkowe (i nie tylko) są bardzo dosadne, ale napisane ze smakiem i wyobraźnią. Jak to w przypadku Vi bywa, nie chodzi tu jedynie o sam seks, więc dostajemy też historię Jacka i Sydney, która mnie zaskoczyła. Polubiłam głównych bohaterów, wciągnęłam się w ich historię, jest lekko, wakacyjnie i przyjemnie, ale czuję niedosyt, który mam nadzieję, zniknie po przeczytaniu kontynuacji, czyli Tylko dla Ciebie.
Szukacie książki, z którą możecie zakończyć wakacje? Vi Keeland zafundowała nam lekką, zabawną historię miłosną w wakacyjnym klimacie. Tylko twój to must have na lato (i nie tylko)!
Jane Harvey-Berrick - Niebezpieczna znajomość, niebezpieczna miłość || Patronat medialny
Data wydania: 30.07.2018
Wydawnictwo Niezwykłe
Liczba stron: 534
Wydawnictwo Niezwykłe
Liczba stron: 534
Poruszający i pokrzepiający BESTSELLER AMAZONA pióra autorki romansów – Jane Harvey-Berrick.
Z dziewiętnastoletnim Danielem Coltonem chcą się umawiać wszystkie dziewczyny, a każdy facet mu zazdrości. Jest humorzasty, wybuchowy, zimny i ponury, ale też piękny, ma wspaniałe tatuaże, kolczyk w brwi i imponujące, czarne włosy. Chodzą plotki, że posiada kolczyki także w innych miejscach. Czy naprawdę jest szalony, czy naprawdę lepiej się z nim nie zadawać?
Daniel mieszka ze starszym bratem Zefem, a ich dom to jedna wielka imprezownia. Potrzebujesz narkotyków, dobrej zabawy, alkoholu i dyskrecji? Ruszaj do Coltonów!
Gdy Daniel i dziewczyna z dobrego domu, Lisanne Maclaine, otrzymują do wykonania wspólne zadanie na studiach, Lisanne odkrywa, że za reputacją czarnej owcy uczelni kryje się coś więcej. Daniel jest inteligentny, zabawny i koleżeński. Wkrótce odkrywa też jego sekret – dlaczego tak się od wszystkich dystansuje, dlaczego nikogo do siebie nie dopuszcza. Nie miała jednak pojęcia, jak trudno będzie wytrwać w roli jego powierniczki.
[...] musisz przejść milę w czyichś butach nim możesz go oceniać..
Wyobraź sobie, że muzyka jest dla Ciebie całym światem, duszą, jedyną miłością... wyobraź sobie, że nagle to tracisz i nic nie możesz na to poradzić. Masz wygląd gwiazdy rocka — świetne tatuaże, kolczyk w brwi, czarne włosy, motocykl... Ale to tylko pozory, przez które nikt nie chce się przebić — do czasu. Do życia Daniela wkracza Lisanne i od tej pory nic nie jest takie same. Ta dziewczynka jako jedyna przebija się przez jego pancerz ochronny, poznaje pilnie strzeżoną tajemnicę a co najważniejsze, poznaje prawdziwego Daniela. Nic co piękne nie trwa wiecznie i ich znajomość zostaje wystawiona na poważne próby. Czy przetrwa? O tym dowiecie się, jedynie czytając tę książkę.
Postanowiłam, że nie rozpiszę się na temat tej powieści, chcę krótko pokazać Wam to, za co ją pokochałam.
Po pierwsze świetny pomysł na fabułę, jak i wprowadzenie go w życie, bo musicie wiedzieć, że historia opowiedziana przez Jane Harvey-Berrick jest niezwykła. Mogłoby się wydawać, że to książka jakich wiele, historia dziewczyny z dobrego domu i bad boya, który zmienia się pod jej wpływem, tak jednak nie jest. Autorce udało się stworzyć coś prawdziwego, poruszającego i niezwykle mądrego, jednak nienarzucającego się. Historia Daniela i Lisanne złamała moje serce, czy z wami będzie tak samo?
Po drugie genialni bohaterowie, nie tylko pierwszoplanowi, bo także drugoplanowi zostali naprawdę bardzo dobrze opisani. Daniel i Lisanne to bohaterowie z krwi i kości, z własnymi problemami, demonami i marzeniami. Bardzo łatwo było ich polubić, a gdy ich relacja zaczęła się rozwijać, dopingować i trzymać za nich kciuki.
Jednak to nie pomysł na fabułę czy bohaterowie są największym atutem tej powieści, bo są nimi emocje. Autorka umieściła w tej książce mnóstwo uczuć, od pierwszych stron porywa, wzrusza, złości, szokuje, jest pełna empatii, miłości i przyjaźni. Autorka pokazuje, jak ważna w życiu jest rodzina, przyjaciele, partner, który będzie stał u naszego boku na dobre i na złe.
Niebezpieczna znajomość, niebezpieczna miłość to porywająca i wzruszająca powieść o miłości, przyjaźni, rodzinie, ale także o akceptacji siebie i innych. Naprawdę gorąco polecam!
Książkę Niebezpieczna znajomość, niebezpieczna miłość objęłam patronatem medialnym i za tę możliwość dziękuję Wydawnictwu Niezwykłemu.
Vi Keeland & Penelope Ward - Drań z Manhattanu || Patronat medialny
Data wydania: 1.08.2018
Wydawnictwo Editio Red
Liczba stron: 330
Wydawnictwo Editio Red
Liczba stron: 330
Czy władczy finansista z ogromnymi pieniędzmi i jeszcze większym mniemaniem o sobie jest odpowiednim facetem dla krągłej Włoszki z Bensonhurst, której cechami charakterystycznymi są niewyparzony język i oryginalna fryzura? Soraya Venedetta doskonale zdawała sobie sprawę, że nic z tego nie będzie. Mężczyzna, którego zauważyła w metrze, był niewiarygodnie przystojny, miał cudowny, niski głos, a do tego władzę i pieniądze. Zachowywał się natomiast arogancko i despotycznie. Dziewczyna nie miałaby nic przeciwko bliższemu poznaniu pięknego drania, jednak szanse na to wydawały się bliskie zeru — dopóki Soraya nie znalazła jego zgubionego w metrze telefonu.
Graham J. Morgan ma dopiero 29 lat, ale już jest uznanym biznesmenem, jego firma świetnie prosperuje. Mężczyzna całkowicie poświęcił się nauce i pracy, nic więc dziwnego, że odnosi imponujące sukcesy. Wszystko jednak się zmienia, gdy znajduje w swojej komórce zdjęcia nieznajomej piękności. Widać na nich fantastyczny dekolt, śliczne nogi i wyjątkowo zgrabny tyłek. A potem okazuje się, że dziewczyna ma także długie, lśniące włosy, słodką twarz anioła i iście diabelski temperament. Jednym celnym zdaniem burzy jego spokój na długo.
To pełna humoru i wdzięku opowieść o miłości, która narodziła się między antypatycznym, bogatym despotą i charakterną, odważną Włoszką, która zawsze mówi, co myśli, i robi to, co uznaje za słuszne. Dzieli ich właściwie wszystko, ale łączy dzika namiętność i pełne poświęcenia uczucie. Nie oderwiesz się od tej fascynującej i podnoszącej na duchu historii aż do ostatniego zdania!
On miał pięćdziesiąt twarzy. A ona pokochała je wszystkie.
Uwielbiam książki Vi Keeland, więc gdy na Polskim rynku pojawiła się zapowiedź jej duetu z Penelope Ward, nie wahałam się ani sekundy, bo wiedziałam, że to coś, co muszę przeczytać. Muszę od razu napisać, że się nie zawiodłam, a połączone siły obu Pań zgotowały mi cudowną przygodę.
Przyznaję, że spodziewałam się kolejnej książki, w której dominować będą sceny erotyczne, bo tak sugeruje opis. Jednak otrzymałam ciekawą książkę, która ma naprawdę dobrą fabułę, która jest dojrzała i w której emocje i uczucia przewyższają seks. Autorki miały świetny pomysł na fabułę i wykorzystały go w 200%. Mamy biznesmena, pracoholika, który ludzi traktuje jedynie jako środek do celu, nie dba o nikogo i o nic. Do jego życia wkracza piękna i temperamentna kobieta, która pokazuje mu, że można żyć inaczej i że na szacunek należy sobie zasłużyć, bo to coś, czego kupić nie można. Dodatkowo w fabule ukryta jest taka bomba, której kompletnie się nie spodziewałam, że jestem pod wielkim wrażeniem, bo rzadko można mnie zaskoczyć w taki sposób.
Bohaterowie to gwiazdy tej książki, bardzo się od siebie różnią, jednak nie sposób ich nie polubić. Soraya to taka kobieta, o których nie czyta się zbyt często w literaturze kobiecej. Jest piękna, inteligentna, zadziorna i nie pada u stóp bogatego przystojniaka a co więcej, potrafi sprowadzić go na ziemię. Graham to mężczyzna, który skrywa wiele bólu pod maską niesympatycznego i niedostępnego mężczyzny. Spodobało mi się to, w jaki sposób zmieniał się pod wpływem Sorayi, jednak nie martwcie się, nie ma mowy o natychmiastowej zmianie, Graham nie trafił pod przysłowiowego pantofla, zachował charakter i dalej można go nazywać typowym samcem. Na największą pochwałę zasługuje sposób, w jaki autorki pokierowały relacją tych dwojga, mamy ogień, uczucia, chemię, wszystko rozwija się bez pośpiechu. Sceny erotyczne są pierwszorzędne, napisane ze smakiem, pełne pasji, jednak nie przytłaczają całości tej historii.
Wydaje mi się, że poznałam styl obu autorek, jednak w tej książce nie widać, że została ona napisana przez dwie osoby. Fabuła, styl, język i bohaterowie, wszystko to tworzy spójną całość, w której się zakochałam. Bardzo wysoko postawiona poprzeczka, moje panie, bardzo wysoko.
Drań z Manhattanu to cudowna książka, od której nie mogłam się oderwać. To opowieść o przeciwieństwach, które się przyciągają, o przyjaźni, rodzinie i miłości, która potrafi przezwyciężyć największe problemy. Autorki zadbały także o sporą dawkę humoru, docinek i przekomarzań głównych bohaterów. Naprawdę gorąco polecam.
Książkę Drań z Manhattanu objęłam patronatem medialnym i za tę możliwość dziękuję Wydawnictwu Editio Red.































