Fantastyczne powieści z motywem aniołów i demonów

Fantastyczne powieści z motywem aniołów i demonów


Dwa ostatnie posty z zestawieniami książek o konkretnych motywach w nich wykorzystanych przypadły wam do gustu. Idąc za ciosem, przygotowałam trzeci wpis, tym razem padło na książki z motywem aniołów i demonów. Muszę przyznać, że to jeden z moich ulubionych motywów w powieściach fantastycznych. Część z tych książek czytałam, więc pojawi się przy nich punktacja od 1 do 10, będziecie więc wiedzieć, które z tych tytułów podobało mi się bardziej a które mniej.
MAŁGORZATA FALKOWSKA & DARIA SKIBA - ZASKOCZ MNIE | Fragment

MAŁGORZATA FALKOWSKA & DARIA SKIBA - ZASKOCZ MNIE | Fragment


Data premiery: 15.07.2019
Wydawnictwo Inanna

ONA ma pasję, za którą skoczyłaby w ogień. Ma marzenia.
ON wymarzoną pracę i życie, które wydaje się innym niemal idealne.

Antek i Jagoda są niczym ogień i woda.
Ona, bez planów na przyszłość, żyjąca „tu i teraz”.
On, poukładany, planujący przyszłość i zakochany w swojej dziewczynie.

Czy tych dwoje może się wzajemnie zrozumieć?
Parkour jest ich odpowiedzią.
Uparta nauczycielka i uczeń, który nie chce się poddać.
Wspólne ćwiczenia pokazują obojgu, że mimo wielu różnic, są do siebie bardziej podobni, niż mogli się spodziewać.

Co się stanie, gdy światy i poglądy tych dwojga się zderzą?


Antek

Chyba jeszcze sam nie mogłem w to wszystko uwierzyć. Rozglądałem się po pokoju, w którym stały rzędy kartonów i wciąż do mnie nie docierało, że zaczynam wszystko od nowa. Praca, dom, znajomi. Tylko ona się nie zmieniła i gdy patrzyłem na jej rozanieloną twarz, wiedziałem, że nie żałuję.
– Już nie mogę się doczekać, kiedy zaczniemy wić sobie tutaj nasze nowe gniazdko. We dwoje, w tym cudownym mieście. – Karolina cmoknęła mnie w policzek, po czym podeszła do okna, by podziwiać widoki.
Kawalerka znajdująca się na dziewiątym piętrze w jednym z kilkunastu ustawionych blisko siebie wieżowców nie była szczytem moich marzeń, jednak dziewczyna uparła się, że właśnie w tej nowocześnie umeblowanej klitce na osiedlu Przyjaźni chce spędzić pierwsze miesiące naszego nowego życia. Dla niej wszystko było takie proste. Dumni rodzice mieli przelewać co miesiąc krocie na konto córki, a jedynym zadaniem było się uczyć. Czasem jej nawet zazdrościłem tej błogiej sytuacji oraz tego, że zawsze mogła liczyć na pomoc najbliższych. Zupełnie inaczej niż ja, ale cóż, ja już swoje „wydoiłem”, jak mawiała moja rodzicielka. Pewnie opijała dzień, w którym po raz ostatni musiała zapłacić alimenty.
– No, powiedz, że mamy szczęście! – nalegała Karolina. – Że ty masz, bo jestem z tobą, a mnie to w zasadzie pasuje. Znalazłam piękne mieszkanie, w którym zaczniemy wspólny rozdział. Gdy tylko zobaczyłam ogłoszenie z tą kawalerką, miałam wizję butelkowo zielonych ścian, bo fiolet jakoś do mnie nie przemawia.
– Nie jestem pewien, kochanie, czy właściciel się zgodzi na zmianę wystroju.
Starałem się być delikatny. Doskonale znałem swoją dziewczynę i wiedziałem, że akceptuje tylko to, co idzie po jej myśli.
Zbliżyła się do mnie, by zapleść mi ręce na karku.
– Już ty się, Antoś, nie martw, ja wszystko załatwiłam, a właściciel wręcz je mi z ręki i zgodził się na wszystko, byleby nie musiał do tego dopłacać. Więc skoro nie on, to tatuś na pewno chętnie sypnie kasą dla swojej księżniczki.
Pokręciłem z niedowierzaniem głową, zastanawiając się, kiedy ona zdołała to wszystko załatwić. Owszem, zawsze była zaradna, ale już sam plan wyprowadzki w niespełna tydzień był szaleństwem, a ona zadbała też o takie pierdoły.
– Tyle razy prosiłem, żebyś nie mówiła do mnie Antoś – przypomniałem jej, świadomy tego, że zaraz będzie mnie przepraszać za swoje słowa.
Poczułem, jak jej wilgotne usta łączą się z moimi i zatapiają w namiętnym pocałunku, po czym Karolina zdecydowanym ruchem chwyciła za moje krocze, by je pobudzić.
– Myślę, że powinniśmy naznaczyć teren. – Uśmiechnęła się zalotnie, przygryzając dolną wargę.
Chwyciłem jej rękę, chcąc pociągnąć ją na kanapę, jednak ona się nie ruszyła.
– Tutaj też będzie dobrze. – Wskazała na brązowy miękki dywan, na którym staliśmy. – Nie ograniczajmy się – poprosiła, ściągając z siebie bluzkę.


Jagoda

– Czy ty się kiedykolwiek zmienisz? – Usłyszałam tuż za plecami wykrzyczane pytanie. Podniesiony ton głosu matki nie zaskakiwał mnie już od bardzo dawna, ale te słowa nie były przyjemne. Choć znałam je doskonale, za każdym razem bolały równie mocno.
– Nie, mamo, nie zmienię się i bardzo żałuję, że nie możesz tego zrozumieć.
Wyszłam z domu i po raz pierwszy od bardzo dawna nie trzasnęłam drzwiami. Nie miałam zamiaru pokazywać, jak bardzo raniły mnie wypowiedziane przez nią słowa. Przez osobę, która miała być najbliższa. Przy której powinnam czuć się bezpiecznie i nie martwić o nic.
Moja matka przez całe życie robiła ze mnie kogoś, kim nie byłam. Na początku nie sprzeciwiałam się, myślałam, że tak musiało być. Przecież matki chcą jak najlepiej dla swoich dzieci. Nosiłam sukienki, uwierające rajstopy, godzinami czekałam, aż skończy mnie szykować. Poranne mycie włosów, wymyślne fryzury… Kiedy wspominam swoje dzieciństwo, chce mi się tylko płakać. Nie było szczęśliwe i tego mojej mamie nie wybaczę nigdy.
Kiedy wybiegłam z budynku, na chwilę zatrzymałam się przy ławce, włączyłam pierwszą lepszą listę w mojej starej empetrójce, włożyłam słuchawki do uszu i pobiegłam przed siebie. Swoją miłość odnalazłam właśnie tutaj, w moim ukochanym mieście. Wrocław okazał się drzwiami do świata, który był piękny, ale i niebezpieczny. To jednak było coś, co naprawdę kochałam.
Miałam wyznaczone trasy do porannej rozgrzewki, treningu z grupą i tego, kiedy uczyłam nowych. Nic specjalnego, ale jednak posiadały w sobie coś, co dodawało mi ogromnej energii.
Tego dnia planowałam jednak udać się na sam szczyt. Droga do Sky Tower zajmowała jakieś czterdzieści minut, ale wiedziałam, że to mi pomoże nabrać sił przynajmniej na cały tydzień. Potrzebowałam wrzucić do swojego życia trochę więcej uśmiechu, bo powoli sama się w nim dusiłam.
Podróż wyjątkowo trwała prawie godzinę. Byłam zmęczona, tej nocy kiepsko spałam, dlatego postanowiłam część trasy pokonać tramwajem. Kiedy jednak dotarłam na miejsce… Czułam się jak w domu.
Punkt widokowy znajdował się na czterdziestym dziewiątym piętrze, czyli jakieś dwieście metrów nad ziemią. Wierzyłam, że znajdowałam się na szczycie świata. Odniosłam wrażenie, że nie liczy się już nic. Potrafiłam się całkowicie zatracać na tym tarasie widokowym i gdybym tylko mogła, spędzałabym na nim całe dnie. Oczywiście z przerwami na treningi. Niestety ze względu na ograniczenia czasowe i finansowe nie było to możliwe. Kiedy zbliżał się koniec mojego pobytu na szczycie, nasyciłam całkowicie oczy i duszę tym widokiem. Teraz potrzebowałam biec przed siebie. Nie było dla mnie już żadnych przeszkód.
Chciałabym być ptakiem. Wzbić się w powietrze i przez długi czas szybować nad całym światem.
Marzenia… Marzenia nie do spełnienia. 





Czy błędy przeszłości muszą wpływać na teraźniejszość?

Czy błędy przeszłości muszą wpływać na teraźniejszość?



Data wydania: 20.03.2019 
Wydawnictwo Jaguar

Dla wielbicieli książek Mony Kasten i Laury Kneidl
Romantyczna i pikantna!

Kiedy Emery Lance zaczyna swoje studia w Wirginii Zachodniej, jedynym czego sobie życzy jest nowy początek. Chce po prostu studiować: bez plotek na jej temat i potępiających spojrzeń nieprzyjaznych jej ludzi. Za to jest gotowa znieść naprawdę dużo, choćby wytrzymać w jednym pokoju z najbardziej denerwującym gościem wszech czasów. Ale sytuacja się komplikuje: najlepszy przyjaciel jej współlokatora, Dylan Westbrook, jednym spojrzeniem przyprawia ją o szybsze bicie serca. Przy czym jest to rodzaj faceta, od jakich Emery zawsze starała się trzymać z daleka: za przystojny, za miły i zdecydowanie zbyt zabawny. Jej serce jest znowu w niebezpieczeństwie…


Porównanie do Mony Kasten? Jestem zainteresowana. Opis? Czuję, że to coś dla mnie! Jednak gdy przeczytałam tę książkę, nie byłam już tak optymistycznie nastawiona. Dlaczego? O tym poniżej. 

First last look to debiutancka powieść autorki i rozumiem, że debiuty są trudne. Jednak przy książce, która przy pierwotnym wydaniu przeszła redakcję a później tłumaczenie i kolejną redakcję w języku polskim wymagam troszkę więcej. Wiele powtórzeń, a raczej używanie wkoło tych samych słów nie sprawiało, że tę książkę czytało się z przyjemnością. Dodajmy do tego zdecydowanie "cięższe" pisanie niż to, z którym mamy do czynienia u Mony Kasten, nie potrafię tego inaczej nazwać. U Mony jest lekkość ,a u Bianci jej brakuje. 

Można by pomyśleć, że może bohaterowie uratują sytuację... Ale tutaj też nie obyło się bez zgrzytów. Dylan to bez wątpienia postać, która zdobyła moją sympatię. Pomimo błędów, które popełnił, to chłopak, któremu po prostu zależy. Jest miły, gotowy do pomocy, miła odmiana po wielu bad boyach w powieściach New Adult. Problem mam natomiast z Emery. Początkowe współczucie i sympatia szybko przeszły w niezadowolenie z jej zachowania. Dziewczyna pragnęła zacząć od nowa, w nowym miejscu, zostawić błędy za sobą. Choć sama bohaterka nie przypadła mi do gustu, relacja pomiędzy tą dwójką jest całkiem fajna. Na duży plus zasługują kawały, którymi raczą się bohaterowie, nie sposób nie uśmiechnąć się podczas czytania. 

First last look to powieść, która miała w sobie olbrzymi potencjał, jednak zawiodło wykonanie. Jednak jestem pewna, że ta książka zyska swoich fanów. Przede wszystkim jednak uważam, że wywołanie Mony Kasten w opisie zrobiło tej książce największą krzywdę i zwiększyło moje oczekiwania.

Czytam w oryginale | Melanie Harlow — Undeniable

Czytam w oryginale | Melanie Harlow — Undeniable

Undeniable, an all-new sexy standalone second chance romance from USA Today bestselling author Melanie Harlow, is available now!
When we were eleven, Oliver Ford Pemberton dared me to jump off a barn roof. He said you couldn’t break a leg from a 12-foot-jump.
He lied.
(You can also break a collarbone, which served him right as far as I was concerned.) I wish I could say it was the last dare I ever took from him, the last bet I ever made with him, the last time I ever trusted Oliver Ford Pemberton.
But it wasn’t.
Because he had the nerve to grow up gorgeous, charming, and sexy. And as we got older, the dares only got dirtier—and the betting stakes higher—until finally, he left me in pieces. I swore I’d never talk to him again.
But twenty years after I took that flying leap, he’s back in my life, daring me to risk everything for him: my job, my self-worth, and my heart.
How many chances does true love deserve?


Z twórczością Melanie Harlow spotkałam się po raz pierwszy, gdy sięgnęłam po jej duet z Corinne Michaels i od tamtego czasu sięgam po wszystkie książki obu tych autorek. Jeśli lubicie lekkie, romantyczne historie miłosne, to Undeniable jest dla Was!

Głównymi bohaterami tej powieści są Chloe i Oliver, w dzieciństwie się przyjaźnili, w młodości Chloe była zauroczona swoim przyjacielem, jednak z pewnych przyczyn zerwali ze sobą kontakt. Po latach Oliver powraca z propozycją, która jest spełnieniem zawodowych marzeń Chloe. Jak zawsze, jest pewien haczyk... Jaki? Dowiecie się, czytając książkę. 

Bardzo podoba mi się sposób, w jaki Melanie opisała relację tych dwojga. Jest bardzo dynamiczna, pełna emocji, między tą dwójką jest niesamowita chemia, oboje mają własne zdanie, trudne charaktery i nie pozwolą sobie wejść na głowę. Nie mamy tutaj do czynienia z szarą myszką i pewnym siebie, bogatym dupkiem, w tej książce dwójka głównych bohaterów to postaci z mocnymi charakterami, mające swoje wady i zalety. Oliver to mężczyzna, który bez problemu podbija kobiece serca, taki bohater rozkochuje w sobie czytelniczki i tak stało się też ze mną. Melanie po prostu wie, o jakich mężczyznach kobiety chcą czytać i dokładnie takich daje im w swoich książkach. 

Jeśli chodzi o fabułę, to Melanie posłużyła się kilkoma motywami, które dość często są wykorzystywane w literaturze dla kobiet, jednak włożyła w nie coś od siebie, wpakowała naprawdę sporo emocji i kompletnie mi one nie przeszkadzały. Sam pomysł bardzo mi się podoba, książki, w których bohaterowie byli niegdyś przyjaciółmi to coś, po co lubię sięgać. Melanie stworzyła naprawdę ciekawą historię dwojga ludzi, których niegdyś łączyła przyjaźń, powoli zdradza, co takiego wydarzyło się w ich przeszłości, dlaczego zerwali kontakt, jednocześnie świetnie rozwijając ich relację na nowo. Melanie Harlow, podobnie jak Corinne Michaels pisze bardzo lekko, prosto, pisze o życiu takim, jakie jest. Swoim bohaterom funduje dobre dni, ale i takie, w których nic nie wychodzi. 

Undeniable to ciepła, zabawna i romantyczna powieść o miłości, przyjaźni i rodzinie. Melanie Harlow napisała powieść, która wciągnęła mnie od pierwszej strony, którą czytało się niesamowicie szybko i przyjemnie. Jeśli lubicie lekkie, proste i niezbyt wymagające romanse to ta książka jest dla Was.



Download your copy today or read FREE in Kindle Unlimited!
Amazon: https://amzn.to/2EjE51C
Amazon Worldwide: http://mybook.to/UndeniableMH
Amazon Paperback: https://amzn.to/2VKluH2
Add to GoodReads: http://bit.ly/2DEajVf


Excerpt:

Fueled by pent-up lust and scotch, we stumbled into Oliver’s room and tore at
each other’s clothes. It was hot and rough and a little bit violent, as if we were furious
we hadn’t been able to keep our hands to ourselves and wanted to take it out on one
another’s bodies. We pushed and pulled and growled and grasped. We called each
other names and cursed viciously. We knocked over a lamp and ripped Oliver’s shirt.
When we finally exploded together, Oliver had me up against the door, and if our
yelling didn’t wake the entire floor, then the pounding must have. I’d have bruises for
days.
Afterward, we collapsed on the bed, naked and sweaty and exhausted.
“Oh my God,” I said. “I can’t believe we did that.”
“I know. Me either.”
“I think I pulled a muscle.”
“I think you bit me. Am I bleeding?”
I laughed. “No, but I hope you’re not seeing anyone. If you are, she’s going to
wonder about all those scratches on your back.”
“I’m not seeing anyone.” He paused. “Are you?”
“No.”
Neither of us moved for several minutes. When I caught myself falling asleep, I
sat up. “I should go.”
“Why? Just stay here.”
I looked down at him. “You want me to stay?”
“Yeah.” He opened his eyes. In the low light, they almost looked black instead of
blue. “Spend the night with me.”
I waited for it—the dirty joke, the excuse, the subtle dig—the reason he’d toss out
for asking me to stay. It couldn’t just be that he wanted me here.
But he didn’t say anything more. He just reached out and covered my hand with
his.

I looked at our hands for a moment, and a thousand memories came rushing
back. Some good, some bad, but all us. I felt close to him, and I didn’t want to leave.
“Okay. I’ll stay.”
“Good.” He took off his watch and put it on the nightstand.

About Melanie

Melanie Harlow likes her martinis dry, her heels high, and her history with the naughty
bits left in. When she's not writing or reading, she gets her kicks from TV series like
VEEP, Game of Thrones, Succession, and Homeland. She occasionally runs three
miles, but only so she can have more gin and steak.
Melanie is the author of the ONE & ONLY series, the AFTER WE FALL series, the
HAPPY CRAZY LOVE series, the FRENCHED series, and the sexy historical SPEAK
EASY duet, set in the 1920s. She lifts her glass to romance readers and writers from
her home near Detroit, MI, where she lives with her husband, two daughters, and pet
rabbit.

Connect with Melanie

Facebook: https://www.facebook.com/AuthorMelanieHarlow/?fref=ts
Amazon: http://amzn.to/1NPkYKs
Bookbub: https://www.bookbub.com/authors/melanie-harlow
Pinterest: https://www.pinterest.com/melanieharlow2/
Instagram: https://www.instagram.com/melanie_harlow/
Website: http://www.melanieharlow.com
Stay up to date! Sign up for Melanie’s mailing list:
http://www.melanieharlow.com/subscribe/
Maria Zdybska - Wyspa Mgieł | Fragment powieści

Maria Zdybska - Wyspa Mgieł | Fragment powieści



Cały świat wirował. Powoli i bardzo ostrożnie Lirr otworzyła piekące oczy, uchyliła powieki tylko na tyle, żeby wpuścić przez rzęsy odrobinę światła.
To nie był dobry pomysł. Wirowane przyspieszyło, a w żołądku poczuła nieprzyjemny ścisk.
„Muszę wstać” – tłumaczyła sobie – „Muszę uciekać... Muszę...”.
– Hmm... – Gdzieś ponad światem, który wciąż wirował w jej głowie, wysoko, wysoko w górze, usłyszała lekko zniecierpliwione chrząknięcie. Męskie. Wytężyła zmysły na tyle, na ile mogła się w tym momencie do tego zmusić.
„Nie jestem w lesie” – pomyślała z trudem, nie mogąc zdecydować, czy to dobrze, czy źle. W głowie miała tuman lepkiej mgły. Coś dzwoniło jej w uszach. Coś kazało jej wstawać, biec, uciekać. Instynkt podpowiadał, a właściwie krzyczał, że grozi jej niebezpieczeństwo, śmierć, ale jej ciało miało to najwyraźniej gdzieś.
Skupiła uwagę na swoich dłoniach, ramionach, nogach. Poruszyła się niepewnie. Nieznośny ból promieniował spod prawego obojczyka. Przesunęła językiem po spękanych gorączką wargach i poczuła gorzki smak. Jej kark i plecy były całkiem zesztywniałe od długotrwałego bezruchu.
„Leżę na czymś twardym. Płaskim. Wirującym...”.
Gdyby nie zapach, a raczej brak zapachu morza, mogłaby pomyśleć, że jest z powrotem na Zielonej Harpii.
Ostrożnie wciągnęła powietrze. Wilgotny kamień, a więc leżała na kamiennej posadzce... do tego ledwie wyczuwalny zapach drzewa sandałowego i... nagła, bolesna konwulsja zgięła ją wpół... zapach baraniny w masie ostrych aromatycznych przypraw. Teraz już zdecydowanie bała się zgadywać, gdzie się znalazła.
Świat dalej wirował. Mocniej zacisnęła powieki, starając się go zatrzymać. Bezskutecznie. Dzwonki w uszach przycichły, zastąpione hipnotyzującym szumem. Po chwili poczuła, jak coś trąca ją delikatnie w lewe ramię.
– Milda? – mruknęła.
– Twoja przyjaciółka jest chwilowo nieobecna... – Głos dobiegał znów gdzieś z wysoka, wydawał się lekko rozdrażniony. – Zważywszy, że zawdzięczasz mi życie, proponowałbym się przedstawić.
Otworzyła oczy powoli, z bólem reagując na światło. Coś, co ją trącało, okazało się być skórzanym butem na nodze mężczyzny, który stał właśnie nad nią i przypatrywał się jej z wyrazem obojętności okraszonej szczyptą zaciekawienia, jakie może okazywać wilk na widok zabawnego fikołka jagnięcia, które zamierza za chwilę pożreć.
Był wysoki, szczupły, a przy tym dobrze zbudowany. Stał nad nią w swobodnej pozie, przyglądając się jej bezczelnie, nie bacząc na konwenanse. W oczy najpierw rzuciły jej się jego włosy, niespotykanie jasne, prawie popielate, z kilkoma czarnymi kosmykami z przodu. Były przy tym trochę dzikie, jakby zmierzwione burzowym wiatrem i opadały na twarz, zasłaniając ją częściowo.
Jego spojrzenie też miało w sobie coś dzikiego. Niepokojące jasnoniebieskie oczy były przejrzyste jak lód, a zarazem zimne i krwiożercze jak oczy drapieżnika. Nie mógł być wiele starszy od Caela, ale emanowała z niego onieśmielająca wręcz pewność siebie. Stał dłuższą chwilę w zupełnym bezruchu, nie wykonując najmniejszego gestu. Nie próbował pomóc jej wstać, nie wydawał się też przejęty jej widocznym cierpieniem. Czekał.
„Ten człowiek jest groźny” – pomyślała od razu.
Podparła się ręką i z trudem podniosła z podłogi. W głowie kołatała jej się niejasna myśl, mgliste wspomnienie z poprzedniego dnia.
– To ty jesteś Raiden? Mag? – Zadarła głowę do góry i odgarnęła z czoła posklejane diabeł morski jeden wie czym włosy.
Zamiast odpowiedzi tamten uniósł w umiarkowanym zdziwieniu jedną brew. Uśmiechnął się chłodno, z wyższością.
„Oczywiście” – pomyślała zła na siebie. Wyniosłość w jego oczach sprawiła, że natychmiast pożałowała, że w ogóle zadała to pytanie.
– Iduńscy wojownicy z klanu Asterle zaproponowali mi wysoką ceną za twoją głowę. Musiałaś nadzwyczajnie ich czymś zdenerwować. – Mag przeszedł od razu do sedna. Nie był zły, wydawał się raczej lekko rozbawiony. Skrzyżował ręce na piersi i po prostu stał nad nią dalej, nieruchomo. Zaczęło narastać w niej niejasne napięcie. Słuchanie rad Mildy mogło nie być najmądrzejszą decyzją.
– Najwyraźniej – odpowiedziała wymijająco i wbrew logice zaczęła się zastanawiać, skąd dobiegał ten przerażający zapach baraniny. Znów zbierało się jej na mdłości. Nie była w stanie prowadzić teraz jakiejkolwiek poważnej rozmowy, a już w żadnym razie dyskusji z magiem. Poczyniła jednak wysiłek, żeby usiąść na zimnej podłodze, licząc, że mag uzna to za przejaw dobrej woli z jej strony.
– Jak na razie nawet nie starasz się mnie przekonać, żebym nie posłuchał Asterle. – Raiden wydawał się nieco urażony. Odgarnął niedbale jasne włosy z czoła i dalej wpatrywał się w nią nieruchomym, lodowatym wzrokiem.
– A co z prawem azylu? Przecież z niego skorzystałam… – Lirr z wysiłkiem poskładała w głowie mętne wspomnienia sposobu, w jaki się dostała się do zamku.
Zmarszczyła czoło, zastanawiając się z rosnącym niepokojem, co się stanie, jeżeli prawo azylu jednak jej nie chroni. W końcu to mag, miał zakaz ingerencji w sprawy ludzi. Czy tamci byli gorsi od maga? Czy mag mógł być gorszy od bandy barbarzyńców, którym towarzyszyły rozwścieczone wilki...? I dlaczego, na wszystkie głowy Żmija, ciągle czuła tę obrzydliwą pieczoną baraninę?
– Prawo azylu... – Raiden niespodziewanie szybkim ruchem schylił się, zbliżając twarz na odległość kilku centymetrów od jej twarzy.
Patrzył jej teraz prosto w oczy z rosnącym rozbawieniem. Wytrzymała jego wzrok, mimo że skupienie ostrości widzenia przychodziło jej z trudem. Coś sprawiało, że wszystko wokół było trochę rozmyte. Kolory wylewały się z zarysu poszczególnych kształtów. Jego irytująco zadowolony półuśmiech, jego wysokie kości policzkowe drgały jak rozżarzone upalne powietrze. Posadzka zwolniła wirowanie, ale wydawała się teraz lekko bujać.
– Prawo azylu oznacza jedynie, że twoje życie jest w moich rękach – wyjaśnił powoli, a jego twarz znów nabrała drapieżnego wyglądu.
„Kogoś mi przypomina...” – pomyślała nagle, ale w głowie nadal wszystko jej wirowało i również ta myśl zaczęła po chwili od niej uciekać, ginąc w lepkiej, miękkiej mgle, która wypełniała jej umysł.
Zamknęła na chwilę oczy i z ogromnym wysiłkiem uklękła, prostując się nieco. Gdy je otworzyła, twarz maga była tuż przed jej nosem. „Chce mnie tylko nastraszyć” – powtarzała sobie, starając się skupić. – „Nie mogę mu na to pozwolić!” – postanowiła buntowniczo.
– To jak będzie, Raiden? – Ich walkę na spojrzenia przerwał niski kobiecy głos, dobiegający nieco z tyłu. Zapach ostro przyprawionej baraniny przybrał na sile.
Lirr oderwała wzrok od lodowatego spojrzenia maga. U wejścia do komnaty, w której się znajdowali, stała oszałamiająca rudowłosa piękność. Ciemnozielony gorset z metalowymi nitami na piesiach i sznurowane po bokach spodnie nieskromnie eksponowały jej imponujące krągłości. Jej postawa, ubiór i wytatuowane na skroniach runiczne symbole sugerowały, że należy do jednego z północnych plemion. Musiała być kimś ważnym. Jej pewność siebie, liczba złotych bransolet na nadgarstkach oraz futro srebrnego wilka opadające na ramię nie pozostawiały w tej kwestii żadnych wątpliwości.
– Zastanawiam się – warknął mag. Nawet nie spojrzał na rudą. Wydawał się poirytowany tym, że ktoś mu przerywa.
– Cóż ci po niej? Szybko się nudzisz, a moi ludzie domagają się jej krwi. Naruszyła spokój naszych przodków. – Głos kobiety balansował gdzieś pomiędzy seksowną kotką a wściekłą drapieżną pumą.
„Asterle? To musi być Asterle!” – pomyślała Lirr z przerażeniem.
Oderwała w końcu wzrok od Raidena i spojrzała na kobietę z większą uwagą. Jeszcze w Ysborgu słyszała o przywódcach najpotężniejszych barbarzyńskich klanów z północy. Asterle po śmierci swojego ojca stanęła na czele kilku nadmorskich plemion Idunnów. To prawdopodobnie jej ludzie starali się poprzedniej nocy obedrzeć Lirr ze skóry. Dopiero gdy płomienie z paleniska oświetliły profil rudej, Lirr zauważyła brzydką bliznę przecinającą jej brew. Pomyślała ze zgrozą, że takich ran nie sposób dorobić się, szydełkując spokojnie przed kominkiem. Barbarzyńska księżniczka z pewnością nie wyglądała na kogoś o łagodnym sercu. Dziewczyna przełknęła niepewnie ślinę i skrzywiła się znów, czując gorzki smak w ustach.
Oparta wygodnie o pokryty płaskorzeźbami łuk drzwi Asterle wbiła w nią żarłoczne, ciemnobrązowe spojrzenie.
Nie, nie w nią. Lirr dopiero teraz zauważyła, że ruda podnosi coś do ust, coś, co wyglądało na sporych rozmiarów jagnięcy udziec, w dużej części zresztą już zjedzony.
Zapach baraniny znów do niej dotarł, skręcił jej wnętrzności ze zdwojoną siłą. „Muszę go jakoś przekonać!” – pomyślała w panice. Była absolutnie pewna, że woli pozostać we władzy tego bezczelnego maga, niż stać się kawałkiem mięsa w jagnięcej potrawce Asterle.
Wróciła do niego wzrokiem, szukając na jego twarzy choćby cienia życzliwości, ale znalazła jedynie rosnące rozbawienie na widok jej wyraźnej paniki.
– Myślę, że... – zaczął z triumfalnym uśmiechem, ale nie dokończył.
Udręczony żołądek Lirr w końcu nie wytrzymał napięcia. Kolejne uderzenie ostrego aromatu baraniny i resztki alkoholu całkowicie zdominowały jej wytężoną siłę woli. Poczuła ucisk i ból, mdłości i dziwną lekkość, po czym efektownie zwymiotowała na jego eleganckie, wysokie skórzane buty i chyba również spodnie i ponownie straciła przytomność.




Spodobał Ci się fragment? ZAMÓW JUŻ DZIŚ!
"Drwal. Miłość, która narodziła się z natury" bez tajemnic. Kulisy powstania książki

"Drwal. Miłość, która narodziła się z natury" bez tajemnic. Kulisy powstania książki


Kiedy po raz pierwszy wpadłaś na pomysł na napisanie Drwal. Miłość, która narodziła się z natury?

Na ten pomysł to tak naprawdę nie wpadłam ja, a mój kierownik (pozdrawiam Cię Marcin). To w ogóle śmieszna historia, bo Drwal miał być harlekinem w wersji kieszonkowej. Dostałam propozycję napisania czterech powieści właśnie do wydania w mniejszych wersjach i musiałam coś wymyślić. Wtedy pracowałam jeszcze na pełen etat i w pracy dla zabawy zaczęliśmy wspólnie coś wymyślać. Pomysł na Drwala bardzo mi się spodobał, oczywiście w wersji początkowej było wszystko inaczej, bo bohater miał być autystyczny i b. wycofany, ale ostatecznie zaniechałam ten wątek i zrobiłam z niego samotnika mieszkającego w środku lasu. Potem gdy ta historia rozwijała mi się coraz bardziej, stwierdziłam, że szkoda mi Drwala na wersję kieszonkową i napisałam o tym do Wydawcy. Oczywiście nie oponowali i nie było problemu, by stworzyć z tego pełnowymiarową powieść.


Co było inspiracją do napisania tej książki?

Inspiracją był pomysł mojego kierownika. Tak jak wspomniałam, ostatecznie wiele z tego się zmieniło, ale samą podstawę do tej historii podpowiedział mi właśnie Marcin.


Jak długo zajęło Ci stworzenie tej powieści?

Zawsze ciężko odpowiada mi się na takie pytania, bo ja nie piszę jednej powieści ciągiem. Gdyby tak złożyć ten cały czas, który poświęciłam Drwalowi, to byłoby ze 3-4 miesiące.


Jesteś autorką, która bardzo szybko znajduje wydawców dla swoich książek. Co było pierwsze — skończona książka czy umowa wydawnicza?

Zależy w jakim przypadku (śmiech). Jest tak, że część z tych powieści mam już napisane, ale w b. zaawansowanej fazie, a część to dopiero pomysł do zrealizowania, ale już nie mogę się doczekać, aż będę mogła usiąść i je napisać.


Czy tworząc bohaterów Drwal. Miłość, która narodziła się z natury, inspirowałaś się prawdziwymi ludźmi?

Fizyczny pierwowzór zawsze mam przed oczami, ale cechy charakteru biorę z głowy i dopasowuję do tego, co w danej historii chcę przekazać. Tak było i w tym przypadku.


Co towarzyszyło Ci podczas pisania?

Spokój. Ta historia, choć ma drugie dno i dramatyczne momenty, przywołuje we mnie wspomnienia z dzieciństwa, obozów w lesie, szum drzew i jeziora. Pamiętam taki moment, gdy siedziałam na pomoście nad jeziorem i razem z innymi dzieciakami zajadaliśmy się pierogami i frytkami, bo w obozowej kuchni była gazowa kuchenka i wszystko można było ugotować czy upiec, nawet ciasto.


Czy jest taka piosenka, która kojarzy Ci się z Drwal. Miłość, która narodziła się z natury?

Piosenka konkretna nie, ale melodia z trailera, który stworzyło Wydawnictwo, idealnie pasuje do tej historii. Mogę jej słuchać na okrągło.


Gdyby Twoja książka doczekała się ekranizacji, to kto wcieliłby się w głównych bohaterów?

Nie mam pojęcia, nie myślę o tym, bo to nie jest mój priorytet. Skupiam się na pisaniu, a nie ekranizowaniu powieści.


Jakie plany na przyszłość? Którą twoją książkę przeczytamy jako kolejną?

Planów jest mnóstwo. Już w czerwcu będzie antologia o pierwszej miłości i tam znajdzie się moje jedno opowiadanie pt. Cząstka nas, potem w lipcu będzie Ring Girl, w sierpniu Nieczyste więzy, na jesień piąta część Na szczycie, a w październiku Rysunkowy chłopak. To na ten rok, a kolejny? Na razie nie będę nic zdradzać! :)

Jak krótko zachęcisz do przeczytania Drwal. Miłość, która narodziła się z natury?

Myślę, że ta historia spodoba się każdej zwolenniczce romansów. To nie jest ostry erotyk, a subtelna i zmysłowa historia, która ma swoje wesołe, dramatyczne oraz smutne momenty. Dodatkowo wiem, że moje czytelniczki pokochają Jasona, bo to prawdziwy facet! 


Copyright © 2014 My fairy book world , Blogger